Kategoria artykułu: Biznes

W branży ciepłowniczej wreszcie powiało optymizmem. „To przełomowy moment”

Pierwsza w historii krajowa strategia dla ciepłownictwa, pierwszy od lat zysk branży i uwzględnienie sektora w unijnym planie elektryfikacji – to pozwala polskim ciepłowniom patrzeć z nadzieją w przyszłość. Do pełni szczęścia brakuje im jeszcze kilku elementów.

Elektrociepłownia Pomorzany
Krajowa branża ciepłownicza inwestuje w nowe źródła ciepła, głównie gazowe. Na zdjęciu: Elektrociepłownia Pomorzany w Szczecinie. Fot. PGE Energia Ciepła

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Co zawiera projekt krajowej strategii dla ciepłownictwa.
  2. Jak ostatnie regulacje prawne ocenia branża.
  3. Jak przebiega transformacja sektora ciepłowniczego w Polsce.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Branża ciepłownicza w Polsce przez lata uznawana była za biedniejszą siostrę sektora elektroenergetycznego, specjalizującego się w produkcji prądu. To wytwórcom energii elektrycznej i cenom prądu politycy poświęcali więcej uwagi i dla nich tworzyli regulacje. Jednak to powoli się zmienia. Ciepłownictwo zostało zauważone przez Ministerstwo Energii jako jedno z filarów bezpieczeństwa energetycznego Polski. Z ciepła z sieci korzysta w naszym kraju około 15 mln odbiorców. To podstawowy sposób ogrzewania polskich miast. Nasz kraj zajmuje pierwsze miejsce w Unii Europejskiej pod względem liczby gospodarstw domowych podłączonych do sieci ciepłowniczych, a pod względem ilości dostarczonego ciepła zajmuje drugie miejsce.

– To przełomowy moment, bo wreszcie branża ciepłownicza została zauważona przez decydentów krajowych i unijnych. Mamy projekt krajowej strategii dla ciepłownictwa, nasz sektor został też uwzględniony w unijnym planie elektryfikacji. Brakuje nam jeszcze sektorowej strategii na poziomie Unii Europejskiej, a także większej stabilności na rynku uprawnień do emisji CO2. Zmierzamy jednak w dobrym kierunku – podkreśla Jacek Szymczak, prezes Izby Gospodarczej Ciepłownictwo Polskie (IGCP).

Nowe cele dla branży ciepłowniczej

Prace nad strategią dla ciepłownictwa w ministerialnych gabinetach trwały od kilku lat. Zaprezentowany przez Ministerstwo Energii projekt tego dokumentu pokazuje, w jakim kierunku zmierzać będzie dalsza transformacja tego sektora. Wśród najważniejszych obszarów strategia wymienia m.in. rozwój odnawialnych źródeł energii, modernizację i cyfryzację sieci ciepłowniczych oraz budowę magazynów ciepła. Zwiększy się ponadto wykorzystanie gazów odnawialnych i bezemisyjnych. Dużą wagę dokument przykłada także do wzmocnienia poziomu cyberbezpieczeństwa sektora.

Projekt strategii wyznacza konkretne cele, jakie powinna wypełnić branża do 2040 r. Sektor ma osiągnąć:

  • do 52,2 proc. udziału OZE w ciepłownictwie systemowym;
  • do 5,5 GW termicznych mocy zainstalowanej w źródłach wykorzystujących energię elektryczną do produkcji ciepła;
  • do 576 GWh pojemności magazynów ciepła;
  • do 10 PJ zagospodarowanego ciepła odpadowego;
  • do 100 proc. ciepła systemowego ze źródeł nisko i bezemisyjnych;
  • do 60 PJ produkcji ciepła systemowego mniej dzięki poprawie efektywności energetycznej.

Kosztowna transformacja

Przewidywane inwestycje sektora ciepłowniczego sięgną 197-231 mld zł do 2040 r. Głównym ich celem ma być zapewnienie stabilnych cen ciepła i bezpieczeństwa dostaw do odbiorców.

– Nie chodzi wyłącznie o teoretyczny dokument, ale o bezpieczeństwo dostaw ciepła i przewidywalne koszty dla milionów odbiorców. Ciepłownictwo w Polsce i Europie stoi przed największą rewolucją od dekad. Brak planu oznaczałby chaos i ryzyko przerw w dostawach. Strategia ma zapewnić stabilne warunki dla inwestycji, ułatwić pozyskanie finansowania i stworzyć podstawy do tego, by w kolejnych latach ciepło pozostało dostępne w akceptowalnej cenie – wyjaśnia wiceminister energii Konrad Wojnarowski.

Resort przegląda teraz uwagi zgłoszone do projektu strategii w ramach konsultacji publicznych. Branża spodziewa się, że jeszcze w tym roku rząd przyjmie ostateczną wersję dokumentu. W ocenie sektora strategia powinna obejmować nie tylko ciepłownictwo systemowe (korzystające z sieci ciepłowniczych), ale także indywidualne. W ten sposób unikniemy sytuacji, gdy na przykład jednocześnie dotowana będzie rozbudowa sieci ciepłowniczych i budowa własnych źródeł ciepła przez spółdzielnie mieszkaniowe.

Zmiany w ETS

Ciepłownie są objęte unijnym systemem handlu emisjami CO2 (tzw. ETS), dlatego rozliczają się z każdej wyemitowanej tony dwutlenku węgla. Opublikowane w ubiegłym tygodniu przez Komisję Europejską zmiany w systemie ETS bezpośrednio dotyczą więc tej branży. Propozycje KE obejmują m.in. wolniejsze tempo zmniejszania liczby uprawnień i utrzymanie puli bezpłatnych zezwoleń po 2030 r., co jednak byłoby powiązane z planami inwestycyjnymi firm i rzeczywistą redukcją emisji. Komisja chce także zwiększyć strumień pieniędzy na cele transformacyjne.

– Pozytywnie oceniamy kierunek zmian zaproponowany przez KE. Zależy nam na tym, aby system ETS był przewidywalny, bo to sprawia, że przedsiębiorstwa ciepłownicze mogą podejmować decyzje inwestycyjne. Od dawna wskazujemy, że środki z ETS powinny w większym stopniu wracać do sektorów ponoszących koszty tego systemu i wspierać ich rzeczywistą modernizację – wskazuje Jacek Szymczak.

Szczególne znaczenie dla polskiej branży ma planowana rewizja sposobu liczenia przydziału bezpłatnych uprawnień do emisji na lata 2026-2030. Zmiana spowodowałaby, że ciepłownie otrzymają mniej bezpłatnych uprawnień niż dotychczas. To zdaniem IGCP istotnie zwiększyłoby koszty produkcji ciepła i ograniczyło środki dostępne na modernizację obiektów. Branża postuluje stworzenie odrębnego modelu wyliczania przydziału uprawnień dla ciepłownictwa systemowego, niezależnego od wskaźników stosowanych dla ciepła wytwarzanego na potrzeby procesów przemysłowych.

– Apelowaliśmy też o wyłączenie sektora finansowego z udziału w systemie handlu emisjami. Naszym zdaniem ich udział prowadzi do wzrostu cen uprawnień do emisji na rynku. Niestety, tego nie udało się wprowadzić – dodaje prezes IGCP.

Elektryfikacja ciepłownictwa

Komisja Europejska zaproponowała też cel zwiększenia udziału energii elektrycznej w końcowym zużyciu energii w UE z obecnych 23 proc. do 46 proc. w 2040 r. Dokument wskazuje ciepłownictwo i chłodnictwo systemowe jako jeden z kluczowych obszarów elektryfikacji. Komisja zakłada m.in. osiągnięcie do 2030 r. 15-procentowego udziału miejskich systemów ciepłowniczych i chłodniczych w całym zaopatrzeniu w ciepło i chłód w UE oraz rozwój sieci w tempie 6-7 proc. rocznie. W planie jest ponadto dalsze wsparcie inwestycji ciepłowniczych oraz zwiększenie udziału ciepła odpadowego do 11 proc. w 2050 r.

Komisja wskazuje, że pompy ciepła, kotły elektryczne i magazyny ciepła mogą zwiększać
pobór energii w okresach wysokiej produkcji energii z odnawialnych źródeł i niskich cen. A z drugiej strony – ograniczać zużycie energii w godzinach szczytu, zmniejszając obciążenie sieci i koszty funkcjonowania całego systemu. O korzyściach takiej integracji ciepłowni z systemem energetycznym od miesięcy mówi polska branża. Potrzebuje jednak do tego odpowiednich regulacji.

Kluczową barierą dla elektryfikacji sektora są wysokie koszty energii. IGCP proponuje więc zmiany w obliczaniu niektórych opłat, które znajdują się w rachunkach za prąd. Chodzi np. o opłatę mocową, która zamiast jednej stawki na cały rok mogłaby być niższa lub zerowa w godzinach, gdy mamy nadmiar energii w sieci. Branża chce też specjalnej taryfy dystrybucyjnej dla ciepłowni korzystających z kotłów elektrycznych, a także ulg w opłatach dystrybucyjnych. Apeluje też o neutralność technologiczną, bo elektryfikacja nie jest jedyną drogą dla transformacji polskiego ciepłownictwa.

Pierwszy zysk od kilku lat

Branża ma jeszcze jeden powód do zadowolenia – Urząd Regulacji Energetyki opublikował w ubiegłym tygodniu wyniki za 2025 r. i wskazał na „spektakularne odbicie rentowności sektora”. Ciepłownie od 2019 r. notowały straty, które w 2023 r. wyniosły niemal 4 mld zł. Dane za 2025 r. pokazują natomiast 2,5 mld zł zysku brutto. Jak tłumaczy regulator, głównym motorem tej poprawy była stabilizacja cen paliw (węgla i gazu) oraz spadek kosztów zmiennych o ponad 4 proc. rok do roku. Pomogło w tym również odwrócenie trendu spadkowego w sprzedaży ciepła – ze względu na anomalie pogodowe i chłodniejsze dni ilość sprzedanego ciepła wzrosła o 6,6 proc. w stosunku do roku 2024.

Sektor cały czas obniża emisje. Choć węgiel nadal dominuje w miksie energetycznym (52,8 proc.), jego udział sukcesywnie spada. Dla porównania, w 2024 r. z węgla powstało 57,4 proc. ciepła systemowego, a w 2002 roku aż 81,7 proc. Miejsce czarnego paliwa zajmują źródła gazowe, biomasa (stanowiąca 97 proc. krajowego OZE w ciepłownictwie), źródła geotermalne oraz pompy ciepła.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Co z cenami ciepła?

W 2025 r. średnia cena ciepła spadła o 2,9 proc., do 102,69 zł/GJ, w porównaniu do roku poprzedniego. Prezes URE zatwierdził w tym czasie 315 nowych taryf i wezwał wiele firm do obniżenia stawek, gdy ceny surowców na rynku spadły. Wiele wskazuje na to, że w obecnym roku gwałtownych podwyżek nie będzie. I to pomimo tego, że wahania cen ropy na świecie wywołane wojną w Iranie przekładają się też na ceny węgla.

– Wiele zależy oczywiście od tego, jak poszczególne ciepłownie kontraktują zakupy gazu i węgla. Przewidujemy jednak, że w tym roku nie dojdzie do gwałtownych zmian cen ciepła. Spodziewamy się wzrostu o około 3 proc. Chcielibyśmy też, aby zysk branży utrzymał się także w tym roku. Podkreślamy jednocześnie, że wskaźnik płynności finansowej ciepłowni pozostaje niski. A to oznacza, że przedsiębiorstwa nadal mogą mieć problemy z bieżącą płynnością finansową. Tymczasem do realizacji mamy przecież wiele inwestycji – wskazuje Bogusław Regulski, wiceprezes IGCP.

Według ekspertów mechanizm kształtowania cen ciepła systemowego w Polsce wymaga zmian, bo nie przystaje do współczesnych warunków.

„Mechanizm ten stanowi ramy ograniczające swobodę działań modernizacyjnych oraz realizowanie nowych rozwiązań biznesowych w ciepłownictwie. To hibernacja status quo – sektor technologicznie nadal tkwi w rozwiązaniach pochodzących z połowy XX wieku. Polskie ciepłownictwo potrzebuje więc mechanizmów, które uwolnią innowacyjność oraz przyspieszą procesy inwestycyjne w nowe czyste technologie, gwarantujące odbiorcom dostawy ciepła bez ryzyka szoków cenowych” – apelują eksperci Forum Energii.

Główne wnioski

  1. Przygotowana przez Ministerstwo Energii strategia dla ciepłownictwa to pierwszy dokument przygotowany dla tego sektora w historii. Branża chciałaby podobnego dokumentu także na poziomie unijnym. Na razie Komisja Europejska uwzględniła systemy ciepłownicze w unijnym planie elektryfikacji gospodarki. Branża ocenia, że to krok w dobrym kierunku. Domaga się jednak obniżenia cen energii i neutralności technologicznej w realizowanych inwestycjach.
  2. Sektor ciepłowniczy pozytywnie ocenia kierunek zmian zaproponowany przez KE w systemie handlu emisjami CO2 (tzw. ETS). Propozycje KE obejmują m.in. wolniejsze tempo zmniejszania liczby uprawnień i utrzymanie puli bezpłatnych zezwoleń po 2030 r., co jednak byłoby powiązane z planami inwestycyjnymi firm i rzeczywistą redukcją emisji. Branża niepokoi się jednak propozycją zmiany metody przydziału bezpłatnych uprawnień w latach 2026-2030.
  3. Polskie ciepłownie od 2019 r. notowały straty, ale w 2025 r. wreszcie wyszły nad kreskę i osiągnęły 2,5 mld zł zysku brutto. Było to efektem zmniejszenia cen paliw i optymalizacji kosztowej. Branża spodziewa się, że zysk zostanie utrzymany także w 2026 r. Przewiduje jednocześnie wzrost cen ciepła o około 3 proc. rok do roku.