Mateusz Sztyma nie zostanie prezesem IPN. To już druga próba powołania na to stanowisko

Senat nie wyraził zgody na powołanie Mateusza Sztymy na stanowisko prezesa IPN. Wcześniej trwała dyskusja w gronie senatorów na ten temat. Już kilka dni temu pojawiały się pierwsze pogłoski o nikłych szansach kandydata.

W głosowaniu poparło go 38 senatorów, 50 było przeciw, a jeden senator wstrzymał się od głosu. Oznacza to, że procedura związana z konkursem na prezesa IPN rozpocznie się od nowa.

Mateusz Szpytma jest związany z IPN od 2000 r. Stanowisko wiceprezesa objął 10 lat temu, gdy na czele Instytutu stanął Jarosław Szarek.

Nie jestem człowiekiem, który, gdybym został prezesem, będzie robił rewolucję w Instytucie Pamięci Narodowej. Jestem człowiekiem, który woli ewolucję, woli drobnymi krokami zmieniać instytucję, i uważam, że zaproponowałem program. Badanie rejestru zbrodni i nowe zagadnienia projektowe uważam za bardzo istotne – ocenił Szpytma. Zapewnił także, że nie konsultował zaproponowanego przez siebie programu z żadnym politykiem.

Polecamy również: Kaczyński na konwencji PiS: mamy patriotycznego prezydenta, musimy mieć patriotyczny rząd - XYZ

Przed głosowaniem senatorowie debatowali nad powołaniem Mateusza Szpytmy na stanowisko prezesa IPN. Senator KO Sławomir Rybicki wyraził wątpliwości wobec jego kandydatury, podkreślając potrzebę odpolitycznienia IPN.

To już drugie podejście parlamentu do obsadzenia wakatu po Karolu Nawrockim, który objął urząd prezydenta. Poprzednia próba również zakończyła się niepowodzeniem, gdy sejm odrzucił kandydaturę dr hab. Karola Polejewskiego.

Zgodnie z ustawą o Instytucie Pamięci Narodowej prezesa IPN powołuje i odwołuje sejm zwykłą większością głosów, za zgodą senatu, na wniosek Kolegium IPN, które zgłasza kandydata spoza własnego grona. Kadencja prezesa trwa pięć lat.

Źródło: PAP