Premier Donald Tusk: gorącym żelazem wypalimy każdy przypadek nieuczciwego rozdysponowania pieniędzy dla powodzian
Premier Donald Tusk odniósł się do medialnych doniesień dotyczących nieprawidłowości w udzielaniu pomocy ofiarom powodzi z 2024 r. „Gorącym żelazem każdy przypadek nieuczciwego rozdysponowania pieniędzy dla powodzian" – powiedział przed posiedzeniem Rady Ministrów premier.

W poniedziałek rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński podał w serwisie X, że od kwietnia Centralne Biuro Antykorupcyjne (CBA) prowadzi kontrolę przestrzegania procedur podejmowania i realizacji decyzji dotyczących wsparcia przedsiębiorców poszkodowanych w wyniku powodzi w 2024 r.
Tego samego dnia Wirtualna Polska poinformowała, że 4,5 mln zł pomocy powodziowej z Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego S.A. (KARR) trafiło do trzech podmiotów z jednej okolicy, mimo że cztery niezależne źródła wykluczają, by ucierpiały one w wyniku powodzi. Pieniądze miały otrzymać podmioty powiązane z wiceprezeską agencji, działaczką KO.
Tusk: biorąc pod uwagę skalę i tempo pomocy, zakładaliśmy, że mogą pojawić się problemy
Do sprawy odniósł się Donald Tusk przed wtorkowym posiedzeniem rządu.
– Mówimy tutaj o sytuacji, za którą odpowiada – w sensie instytucjonalnym – Karkonoska Agencja Rozwoju Regionalnego. Jest podejrzenie, że osoby, które decydowały, kto otrzymuje pomoc, zachowały się niesolidnie i faworyzowały „swoich", w tym osoby, które według dostępnych danych nie ucierpiały w trakcie powodzi – wskazał premier.
Jak dodał, w związku ze skalą udzielonej pomocy rząd zakładał, że mogą się pojawić nieprawidłowości, zostaną one jest zidentyfikowane i ukarane.
– Zakładaliśmy z góry, że pojawią się tego typu problemy, biorąc pod uwagę skalę i tempo pomocy. To nie jest pierwsza powódź, w trakcie której musiałem nadzorować mechanizm szybkiej pomocy i zawsze wiedzieliśmy, że w sytuacji, w której podejmujemy decyzje o wydaniu w sumie 8 mld zł w ciągu lat 2024-2025 na rozmaitego typu formy pomocy, będziemy mieli do czynienia z próbami nadużyć. Pytanie zawsze jest o skalę i o reakcję państwa – mówił premier.
Jak dodawał, pomoc dla powodzian miała być udzielana szybko, bez czasochłonnego procesu szczegółowej weryfikacji szkód, a zasiłków w tym trybie wydano kilkadziesiąt tysięcy.
– Jeszcze za czasów swojej pierwszej kadencji uparłem się, że pomoc ma być łatwo dostępna i żeby preferować tempo jej udzielania, i nie przesadzać z pieczołowitością sprawdzania, żeby to nie było sprawdzanie milimetr po milimetrze, zanim dostarczy się pomoc, bo ludzie czekaliby miesiącami. Po powodzi z 2024 r. tych szybkich zasiłków wydano 62 tys. – podał Tusk.
Premier zapewnia, że sprawa nieprawidłowości zostanie wyjaśniona
– Dla mnie najważniejsze jest, żeby instytucje państwa działały i żeby prędzej czy później każde ewentualne nadużycie zostało zidentyfikowane i ukarane. Gorącym żelazem wypalimy każdy przypadek nieuczciwego rozdysponowania pieniędzy dla powodzian – podał premier.
Szef rządu podał, że sprawą, o której piszą media, już zajmują się służby.
– CBA działa od kwietnia w tym konkretnym przypadku, o którym mówią media. Sprawa znajdzie się w prokuraturze. Ministerstwo Rozwoju i Technologii, które odpowiadało za mechanizmy dotyczące przedsiębiorstw, także prowadzi kontrolę od maja. Proszę przyjąć do wiadomości, że w każdej sytuacji, w której doszło do nadużycia, państwo będzie działało bezwzględnie – zapewnił Tusk.
Polecamy: Premier Tusk: przez powstanie centrum serwisowego Apache'ów WZL-1 w Łodzi podwoją zatrudnienie
Prokuratura w Jeleniej Górze podjęła czynności sprawdzające
Jak podał w poniedziałek Jacek Dobrzyński, w ramach prowadzonych czynności kontrolnych funkcjonariusze CBA szczegółowo analizują oraz weryfikują wszystkie dokumenty i okoliczności podejmowanych przez KARR decyzji. W przypadku podejrzenia popełnienia przestępstwa złożą zawiadomienie do prokuratury – wskazał.
Po południu w poniedziałek śledczy z Jeleniej Góry poinformowali na X, że „w związku z informacjami medialnymi Prokuratura Rejonowa w Jeleniej Górze z urzędu wdrożyła w ten dzień czynności sprawdzające w sprawie ewentualnych nieprawidłowości przy udzielaniu wsparcia finansowego na usuwanie skutków powodzi z września 2024 r. w powiecie karkonoskim”.
Z ustaleń Wirtualnej Polski wynika, że w miejscowości Dziwiszów w gminie Jeżów Sudecki wsparcie otrzymały trzy lokalne podmioty. Według serwisu, firma męża wiceprezeski KARR otrzymała maksymalną pożyczkę z funduszu ministerialnego w wysokości 200 tys. zł. Protokół z oględzin, sporządzony dziesięć miesięcy po powodzi, wykazał pęknięte płytki na tarasie, wymyte fugi oraz rysy w tynku na balustradzie balkonu na pierwszym piętrze, przy czym gmina przyznała na piśmie, że nie miała niezależnego dowodu na powstanie tych szkód w wyniku powodzi.
Z kolei spółka sąsiadów działaczki KO otrzymała 3,2 mln zł pomocy. Szkoda miała powstać w sali zabaw dla dzieci, która zdaniem portalu nigdy nie przyjęła ani jednego dziecka i nie ma śladu, by kiedykolwiek została otwarta. W tym samym budynku działał sklep „Społem”, jednak spółdzielnia nie dostała ani złotówki wsparcia. Trzecia dotacja, w wysokości 1,12 mln zł, trafiła do spółki właściciela lokalnej telewizji i wieloletniego kontrahenta samorządów. W tym przypadku Bank Gospodarstwa Krajowego potwierdził brak wymaganej regulaminem deklaracji bezstronności – podaje WP.
Źródło: PAP/XYZ