Analitycy ostrzegają: Rosja może uderzyć na kraj NATO, by sparaliżować Sojusz

Rosja, jak ostrzega amerykański Instytut Sztuki Wojennej, może wkrótce przeprowadzić punktowe uderzenie na jedno z państw bałtyckich. Celem Moskwy jest sparaliżowanie NATO i podważenie art. 5 paktu.

Amerykański think tank uważa, że Moskwa nie zdecyduje się jednak na pełnoskalową agresję, jak na Ukrainie. Mogą to za to być punktowe uderzenia rakietowe, atak dronów czy wtargnięcie sił lądowych na ograniczoną skalę.

Na celowniku znajdą się przede wszystkim państwa bałtyckie. Celem Władimira Putina nie jest bowiem wojna z NATO ani przejęcie terytorium. Moskwa chce przede wszystkim pokazać, że pakt nie spełnia swej funkcji. Jeśli bowiem kraje sojuszu nie uruchomią jednomyślnie artykułu 5, to zniszczy to całkowicie wiarygodność gwarancji sojuszu. I to bez konieczności prowadzenia wojny na dużą skalę.

Przed takim scenariuszem ostrzegł Moskwę, jak twierdzą media, dyrektor CIA John Ratcliffe. Spotkał się on bowiem w tym tygodniu z szefem rosyjskiej Służby Wywiadu Zagranicznego (SWR) Siergiejem Naryszkinem i przedstawicielami Federalnej Służby Bezpieczeństwa. ISW uważa, że tryb tej wizyty pokazuje, że USA mają informacje o realnym zagrożeniu.

Moskwa odrzuca oskarżenia Zachodu. ISW przypomina jednak, że podobnie Kreml zaprzeczał planom ataków na Ukrainę. Nic więc dziwnego, że władze państw bałtyckich apelują o poważne potraktowanie ewentualnych prowokacji.

„Wydaje się, że Kreml celowo wprowadza niejasność co do swoich zamiarów dotyczących ewentualnego ataku na NATO, prawdopodobnie po to, by zasiać strach i sparaliżować zdolność Sojuszu do podejmowania decyzji w sprawie samoobrony, a także aby powstrzymać go przed dalszymi dostawami broni na Ukrainę” – podsumowuje ISW.