Kategoria artykułu: Biznes

Inny skład na stronie, inny na etykiecie. „To nie jest błaha pomyłka”

MaczFit przyznał, że w wyniku błędu składy potraw prezentowane w aplikacji mogły różnić się od informacji na etykietach. W przypadku diet pudełkowych takie rozbieżności mogą nie tylko oznaczać naruszenie przepisów, lecz także stanowić zagrożenie dla zdrowia. Sprawa trafiła do kontroli.

Przypadek klientki MaczFit pokazuje, że informacje prezentowane w internecie mogą różnić się od tych znajdujących się na etykiecie. Fot. Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Czy MaczFit mógł naruszyć prawo konsumenckie, podając inny skład potraw w aplikacji, a inny na etykiecie.
  2. Jak firmy cateringowe podchodzą do transparentności oraz informowania klientów o składzie dań.
  3. Co w świetle prawa może zrobić konsument, który stwierdził rozbieżności w składzie posiłku.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.

W aplikacji jedno, na pudełku drugie. Klient, który przed zakupem diety pudełkowej sprawdza jej skład, powinien mieć pewność, że otrzyma dokładnie taki produkt, jaki mu przedstawiono. Tymczasem przypadek klientki MaczFit pokazuje, że informacje prezentowane w internecie mogą różnić się od tych znajdujących się na etykiecie. Jak wynika z tegorocznych kontroli, problem nie ogranicza się jednak do jednej firmy. Wyjaśniamy, jakie obowiązki wobec klientów mają firmy cateringowe i co może zrobić konsument, gdy zawartość pudełka nie odpowiada ofercie.

Inny skład w sieci, inny na etykiecie

Dr Katarzyna Kalata, prawniczka i klientka MaczFit, zwróciła uwagę na rozbieżności w informacjach przekazywanych konsumentom przez firmę oferującą catering dietetyczny, czyli tzw. dietę pudełkową. Z jej relacji wynika, że skład dań prezentowany przed zakupem w aplikacji różnił się od tego, który później znajdował się na opakowaniu. W internetowej rozpisce nie uwzględniono m.in. cukru czy glutaminianu sodu.

Klientka MaczFit przytoczyła przykład spaghetti z krewetkami. W aplikacji jego skład przedstawiono następująco: krewetki 25 proc., makaron 13 proc., śmietanka 11 proc., pomidory 9 proc., cebula 3 proc., parmezan 2 proc. Na etykiecie znalazły się natomiast: sos śmietanowo-serowy 32,1 proc., krewetki duszone w pomidorach z czosnkiem i natką 18,9 proc., pomidory 10,4 proc., parmezan 2,1 proc., a także cukier, glutaminian monosodowy, guma ksantanowa i sorbinian potasu.

– Czy konsument, przed podjęciem decyzji o wyborze produktu, otrzymuje rzetelną informację o tym, co rzeczywiście kupuje? – pyta klientka MaczFit.

Skład posiłku bywa jednym z podstawowych kryteriów, na podstawie których klient podejmuje decyzję o zakupie. Ostatecznie dr Katarzyna Kalata złożyła reklamację. Dostawa posiłków została wstrzymana, a zapłacone środki zostały jej zwrócone. Jak sprawę wyjaśnia przedsiębiorca?

MaczFit tłumaczy się z „błędu”

Zapytaliśmy MaczFit, czy w dostarczanych gotowych daniach rzeczywiście dochodziło do takich rozbieżności między składem prezentowanym klientowi a informacją na etykiecie. Agnieszka Fabich-Laszkowska z MaczFit wyjaśnia, że doszło do pomyłki.

– Stale doskonalimy jakość naszych dań oraz sposób prezentowania informacji na ich temat. Elementem tych działań jest wdrożenie rozszerzonego sposobu prezentowania składów posiłków. Obejmuje on także składniki zawarte w gotowych surowcach i półproduktach (np. wędlinach, sosach, pieczywie czy serach). To rozwiązanie, wprowadzone z naszej własnej inicjatywy, wykracza poza powszechnie stosowane w branży praktyki i zapewnia klientom szerszy zakres informacji. Żałujemy, że na etapie wdrażania poszerzonego standardu oznaczeń pojawiły się tymczasowe rozbieżności w prezentacji składu naszych dań wskazane przez klientkę – wyjaśnia przedstawicielka firmy.

Żałujemy, że na etapie wdrażania poszerzonego standardu oznaczeń pojawiły się tymczasowe rozbieżności w prezentacji składu naszych dań wskazane przez klientkę.

Jak zapewnia MaczFit, obecnie zarówno na etykiecie, jak i w aplikacji lista składników jest już spójna. Czy informowanie o pełnym składzie produktów jest jednak rynkowym standardem?

Skład składowi nierówny

Rynek cateringu dietetycznego dynamicznie rośnie. Z tegorocznego raportu PMR Market Experts wynika, że w 2024 r. jego wartość w Polsce szacowano na 3,5 mld zł. Do 2029 r. ma wzrosnąć do 5,4 mld zł. Według autorów raportu z diet pudełkowych korzysta już niemal 15 proc. Polaków. Prym w tym segmencie wiodą wspomniany już MaczFit, a także Kuchnia Vikinga czy Diety od Brokuła. Ta ostatnia firma również zapewnia, że stawia na transparentność w informowaniu klientów o składzie posiłków.

– Standardem branżowym bywa ograniczenie do ogólnej nazwy półproduktu. My rozwijamy skład do końca. Dla przykładu, w daniu „Pulpecik wieprzowy z ryżem, warzywa po seczuańsku” nie poprzestajemy na wskazaniu „sos sojowy ciemny” – podajemy jego pełny skład (woda, soja, cukier, sól, mąka pszenna). Analogicznie, „bułka tarta” rozpisana jest jako mąka pszenna, woda, drożdże, sól, a „purée z imbiru” jako imbir, woda, sól, olej słonecznikowy. W posiłku „Ryż brązowy z warzywami i jajkiem” rozwijamy nawet pastę curry, wymieniając wszystkie jej składniki, w tym przyprawy. Analiza materiałów konkurencji, którą prowadzimy na bieżąco, pokazuje, że pozycje takie jak „ogórki kiszone” czy „suszone pomidory” bywają podawane bez podania składu. Konsument nie dowiaduje się więc, co dokładnie znajduje się w takim komponencie – przekazali nam przedstawiciele Diet od Brokuła.

Diety pudełkowe pod lupą inspektorów

Główny Inspektorat Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych na prośbę XYZ potwierdził, że podejmuje czynności kontrolne” w MaczFit.

W I kwartale 2026 r. urząd przeprowadził kontrole dań oferowanych w ramach cateringu dietetycznego. Pod lupę wzięto usługi pięciu przedsiębiorców z województwa warmińsko-mazurskiego. Wnioski? Inspekcja miała uwagi do czterech z pięciu przedsiębiorców, czyli 80 proc. skontrolowanych firm. Spośród 11 zbadanych partii dań gotowych inspektorzy zakwestionowali 8. Nieprawidłowości dotyczyły m.in. braku pełnej listy składników oraz podawania ich nieprawidłowych nazw – np. stosowania określenia „mleczko kokosowe” mimo użycia ekstraktu kokosowego.

Wcześniej, w 2022 r. miała miejsce ogólnopolska kontrola. Zakwestionowano wówczas oznakowanie 76 partii dań głównie z uwagi na niepełny wykaz składników. Ponadto, jak dodaje Inspekcja, zakwestionowano 2 partie dań w wyniku oceny organoleptycznej z uwagi na brak komponentów wymienionych w składzie bądź obecność składników, których nie zadeklarowano.

Anna Radowicka, dietetyczka i technolog żywności, przekonuje, że podawanie rzetelnych informacji o składzie posiłków w cateringu dietetycznym nie jest wyłącznie dobrą praktyką ani dodatkowym standardem jakości.

– Konsument ma prawo wiedzieć, co rzeczywiście znajduje się w zamówionym daniu. Przedsiębiorca ma obowiązek przekazywać informacje zgodnie z przepisami prawa żywnościowego – wyjaśnia ekspertka.

Podstawowym aktem prawnym w tym zakresie jest rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 1169/2011 w sprawie przekazywania konsumentom informacji na temat żywności.

– Jedną z jego fundamentalnych zasad jest to, że informacje o żywności nie mogą wprowadzać konsumenta w błąd. Istotne są również przepisy krajowe regulujące sposób przekazywania informacji o żywności oferowanej konsumentom. W praktyce cateringu dietetycznego szczególnie ważna jest rzetelna informacja o składnikach dania. Mowa także o składnikach złożonych oraz obecności substancji lub produktów powodujących alergie lub reakcje nietolerancji. Przy sprzedaży na odległość, czyli typowej dla diet pudełkowych zamawianych przez stronę internetową lub aplikację, wymagane informacje muszą być dostępne dla konsumenta na odpowiednim etapie procesu zakupowego – dodaje nasza rozmówczyni.

Obowiązki przedsiębiorców w świetle prawa

Monika Hughes, radca prawny w kancelarii Bird & Bird, nie ma wątpliwości, że przy internetowej sprzedaży żywności opakowanej wykaz składników i informacje o alergenach powinny być dostępne przed finalizacją zakupu.

– Jeżeli w aplikacji pomijano składniki lub dodatki obecne na etykiecie albo inaczej przedstawiano udział eksponowanych składników, może to oznaczać naruszenie rozporządzenia nr 1169/2011. Inaczej należy natomiast oceniać ewentualne różnice w kaloryczności lub makroskładnikach, co wymaga ustalenia, czy rozbieżności przekraczają dopuszczalne tolerancje analityczne. Dla danych kategorii składników wynoszą one ±20 proc. A zatem odchylenia, które mieszczą się w tym przedziale, nie stanowią same w sobie naruszenia prawa – dodaje ekspertka.

Jak wskazuje nasza rozmówczyni, różnice w przedstawianym składzie posiłków mogą również stanowić naruszenie ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym. Aby tak je zakwalifikować, należy wykazać, że nieprawidłowa informacja mogła wpłynąć na decyzję zakupową przeciętnego konsumenta.

Skład się różni. I co dalej?

W przypadku dr Katarzyny Kalaty doszło do wstrzymania dostaw i zwrotu pieniędzy za niewykorzystaną część abonamentu.

Małgorzata Zawadzka, adwokat z Kancelarii Hantke & Piskor, wyjaśnia, że w takiej sytuacji klient ma prawo złożyć reklamację.

– Najlepiej, aby została złożona mailowo, a konsument otrzymał od przedsiębiorcy potwierdzenie jej przyjęcia. Przedsiębiorca ma 14 dni na ustosunkowanie się do reklamacji, licząc od dnia jej otrzymania. Brak odpowiedzi w tym terminie oznacza uznanie reklamacji – wyjaśnia ekspertka.

Gdyby nie chodziło o żywność, zgodnie z wytycznymi UOKiK konsument mógłby m.in. żądać doprowadzenia towaru do zgodności z umową poprzez jego naprawę lub wymianę. W przypadku gotowych posiłków sytuacja wygląda jednak inaczej. Ekspertki wskazują, że odpowiednim rozwiązaniem może być odstąpienie od umowy lub obniżenie ceny – zależnie od okoliczności konkretnego przypadku.

Jeżeli opłacony już okres świadczenia usług został zrealizowany niezgodnie z umową, samo anulowanie subskrypcji nie odbiera konsumentowi prawa do reklamowania wcześniejszych dostaw i dochodzenia roszczeń

– Co istotne, jeżeli opłacony już okres świadczenia usług został zrealizowany niezgodnie z umową, samo anulowanie subskrypcji nie odbiera konsumentowi prawa do reklamowania wcześniejszych dostaw i dochodzenia roszczeń. Meritum sprawy przesuwa się więc z pytania: „Czy wolno mi zrezygnować z diety?” na: „Czy przedsiębiorca dostarczył konsumentowi to, co sprzedał mu w swojej ofercie?” A tutaj przepisy konsumenckie są dla klienta zdecydowanie bardziej interesujące – podsumowuje Małgorzata Zawadzka.

„Chodzi o zdrowie”

Anna Radowicka zwraca uwagę, że rzetelna informacja o składzie jest nie tylko realizacją praw konsumenta. W przypadku diet pudełkowych wybór konkretnego posiłku często wynika z zaleceń zdrowotnych.

W przypadku alergenów prawidłowa informacja może mieć bezpośrednie znaczenie dla zdrowia i bezpieczeństwa.

– Klient może podejmować decyzję ze względu na alergię, nietolerancję, konieczność eliminacji określonych produktów, sposób żywienia lub indywidualne preferencje. W przypadku alergenów prawidłowa informacja może mieć bezpośrednie znaczenie dla zdrowia i bezpieczeństwa. Dlatego sytuacja, w której skład podany na pudełku różni się od informacji przedstawionych w aplikacji lub na stronie internetowej, albo od faktycznej receptury, nie powinna być traktowana jako błaha pomyłka komunikacyjna. Jeśli receptura lub wykorzystywany składnik ulegną zmianie, informacja kierowana do konsumenta również powinna zostać zaktualizowana – dodaje Anna Radowicka.

Główne wnioski

  1. W cateringu dietetycznym skład posiłku może być jednym z podstawowych kryteriów wyboru – ze względu na alergie, nietolerancje, określony sposób żywienia czy składniki, których klient chce unikać. Dlatego rozbieżność między informacją przedstawioną przed zakupem a rzeczywistym składem nie jest wyłącznie problemem komunikacji marketingowej. Przy sprzedaży żywności na odległość obowiązkowe informacje muszą być dostępne przed finalizacją zakupu. Prawo wymaga również prawidłowego wykazu składników, w tym odpowiedniego przedstawienia składników złożonych.
  2. Przypadek klientki MaczFit nie musi być odosobniony. Inspektorzy w Olsztynie sprawdzili pięciu przedsiębiorców i 11 partii dań. Stwierdzili nieprawidłowości u czterech przedsiębiorców, a zakwestionowali osiem partii. Problemy obejmowały m.in. brak wszystkich składników, błędne nazwy, brak informacji o alergenach oraz niezgodne z rzeczywistością opisy dań na stronach internetowych.
  3. Ekspertki nie mają wątpliwości, że takie rozbieżności mogą stanowić podstawę do złożenia reklamacji. W zależności od okoliczności w grę może wchodzić obniżenie ceny lub odstąpienie od umowy. Kluczowe jest jednak zachowanie dowodów: zrzutów ekranu oferty lub składu z aplikacji, zdjęć etykiety oraz korespondencji z przedsiębiorcą.