OPEC+ nie zwiększy wydobycia ropy. Eksperci: kartel ma obecnie minimalny wpływ na rynek ropy

Państwa OPEC+ zdecydowały, że nie zwiększą wydobycia ropy w październiku. Eksperci tłumaczą, że ze względu na wojnę w Zatoce Perskiej decyzje kartelu mają minimalny wpływ na światowy rynek ropy.

Arabia Saudyjska, Rosja, Irak, Kuwejt, Algieria, Kazachstan i Oman zdecydowały, że – w przeciwieństwie do września – kartel nie podniesie limitów produkcji ropy. Okazuje się bowiem, że przez wojnę USA z Iranem i blokadę cieśniny Ormuz, a także przez ukraińskie ataki na rosyjskie rafinerie i porty oraz sankcje nałożone na Rosję, kraje OPEC+ produkują mniej ropy, niż planowały.

USA uderzyły w trzy irańskie tankowce. Dwa unieruchomione, jeden zniszczony

– OPEC+ ma bardzo mały wpływ na fizyczny rynek ropy. Kartel może zmieniać cele na papierze, ale nie jest w stanie zagwarantować, że te baryłki albo trafią na rynek, albo w ogóle zostaną wyprodukowane – tłumaczy w rozmowie z CNBC Jorge Leon z Rystad Energy. Jego zdaniem kartel przestaje się też koncentrować na miesięcznych planach, a szykuje się do debaty o tym, co stanie się w 2027 r.

OPEC+ utrzymuje bowiem poziom cięć wydobycia, który obejmuje większość krajów kartelu. Obowiązuje on do końca 2026 r. Zanim grupa zdecyduje, jak przywrócić produkcję na rynek, musi sprawdzić zdolności wydobywcze państw członkowskich. To posłuży do nakreślenia bazowych poziomów produkcji w 2027 r., a te z kolei są podstawą do wyznaczenia limitów wydobycia.

Ta debata jest jednak jeszcze przed kartelem, dlatego na razie OPEC+ zamierza wstrzymać się ze zwiększeniem wydobycia do końca roku. Kolejne spotkanie czołowych państw grupy ma odbyć się 4 października.

Brent kosztowała w piątek 96,28 dolara za baryłkę. Z kolei baryłka West Texas Intermediate poszła w górę do 91,48 dolara za baryłkę. To oznacza, że Brent poszła w górę przez cały tydzień o 8 proc., a WTI o prawie 10 proc. Wzrost cen ropy to efekt m.in. tego, że zarówno USA, jak i Iran znów rozpoczęły działania zbrojne. Jednocześnie, w siódmym miesiącu wojny, ceny diesla w USA biją rekordy.

Wojna na Bliskim Wschodzie doprowadziła do kryzysu paliwowego

Konflikt na Bliskim Wschodzie trwa od izraelsko-amerykańskiego ataku na Iran 28 lutego. W kwietniu obie strony konfliktu zawarły nieformalne zawieszenie broni, zakończone pod koniec czerwca podpisaniem memorandum pokojowego, które miało obowiązywać przez 60 dni. Rozejm został zerwany w lipcu po irańskim ataku na tankowce w cieśninie Ormuz. Potem konflikt znowu został zamrożony, aż do ostatnich dni, gdy USA odpowiedziały atakiem na irańskie tankowce po irańskich uderzeniach na statki w cieśninie Ormuz.

Jednocześnie trwa amerykańska operacja, która ma zadusić Iran gospodarczo. Oprócz blokady morskiej USA zażądały od świata zerwania kontaktów gospodarczych z Iranem, nakładają też sankcje na firmy, które dostarczają Iranowi technologię i pomagają handlować ropą.

Wojna wywołała kryzys paliwowy, bo Iran zablokował kluczowy szlak transportowy z Zatoki Perskiej – cieśninę Ormuz, którą szło ponad 20 proc. światowego handlu ropą. Część statków próbuje, wyłączając transpondery, przemknąć się tym szlakiem, jednak to wciąż za mało, by przywrócić normalny poziom dostaw ropy i LNG.