Ceny ropy spadają po obietnicy Donalda Trumpa. „Dostawy są nadal pod dużą presją”
Ceny ropy notują spadki. Prezydent USA Donald Trump obiecał, że nie przeprowadzi ataku na Iran do listopadowych wyborów. „Kluczowe jest to, czy dotrzyma słowa. Każdy przeciwny sygnał może wywołać gwałtowne wzrosty, zwłaszcza że dostawy są nadal pod dużą presją” – mówi analityk.

W piątek o godz. 9.30 ropa Brent tanieje o 0,7 proc. do 103,54 dolarów za baryłkę. Tymczasem baryłka West Texas Intermediate spada o 0,5 proc. i kosztuje 91 dolarów.
Donald Trump ogłosił, że nie zaatakuje Iranu przed wyborami połówkowymi w Stanach Zjednoczonych, które odbędą się 3 listopada. Decyzję uzasadnił „produktywnymi rozmowami” z Teheranem. Wcześniej przeplatał groźby wznowienia ataków z obietnicami, że zakończy wojnę po wyborach.
– Kluczową kwestią dla rynków jest to, czy Trump dotrzyma słowa w przypadku nasilenia się irańskich ataków. Każdy sygnał świadczący o tym, że Biały Dom rozważa podjęcie działań zbrojnych, mógłby doprowadzić do gwałtownego wzrostu cen ropy, zwłaszcza w sytuacji, gdy ruch tankowców w cieśninie Ormuz znajduje się nadal pod dużą presją – powiedział Nick Twidale, główny strateg rynkowy w ATFX Global.
Według irańskiej agencji Tasnim władze tego kraju analizują amerykańską odpowiedź na propozycję otwarcia cieśniny Ormuz.
– Perspektywa złagodzenia napięć musi zostać jeszcze potwierdzona konkretnymi postępami w negocjacjach oraz poprawą bezpieczeństwa żeglugi w cieśninie Ormuz – wskazuje Linh Tran, analityczka XS.com.
Tymczasem druga irańska agencja, Fars, informuje o kilku potężnych eksplozjach w cieśninie, do których miało dojść późnym wieczorem w czwartek. Wybuchy mogą być związane z trafieniem tankowców przez miny.
Na rynkach ropy ulgę może przynieść wznowienie eksportu paliw przez Chiny po przerwie spowodowanej obchodami Złotego Tygodnia. Presją powinno też złagodzić uzgodnienie przyspieszenia uwalniania rezerw przez kraje członkowskie Międzynarodowej Agencji Energetycznej.
Z drugiej strony presję zwiększa huragan Isaias, który zmusił producentów ropy do wstrzymania wydobycia. Oznacza to spadek wydobycia o 1,3 mln baryłek dziennie.
– Zakłócenie to stanowi dodatkowe wsparcie dla cen ropy, jednak czas trwania jego wpływu będzie zależał od wyników inspekcji obiektów po przejściu burzy oraz tempa przywracania działalności operacyjnej – wskazuje Linh Tran.
Źródło: PAP, XYZ