Sprawa posła KO Michała Kołodziejczaka. Prokuratura: wszczęto czynności sprawdzające
W związku z doniesieniami medialnymi dotyczącymi zachowań posła Michała Kołodziejczaka w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie zarejestrowano w poniedziałek materiały i wszczęto czynności sprawdzające w zakresie zmuszania do określonego zachowania i udzielania środków odurzających – poinformowała prokuratura.

We wpisie na portalu X prokuratura podkreśliła, że materiały w sprawie dotyczącej Michała Kołodziejczaka zostały zarejestrowane z urzędu.
Do komunikatu odniósł się minister sprawiedliwości, prokurator generalny Waldemar Żurek.
„Skończyły się czasy telefonów z Nowogrodzkiej i ręcznego sterowania śledztwami pod legitymację partyjną” – napisał szef MS na X.
Podkreślił, że jeśli pojawia się podejrzenie przestępstwa, prokuratura działa z urzędu, „niezależnie od nazwiska i zajmowanego stanowiska”.
„Nie ma świętych krów” – dodał.
Michał Kołodziejczak był wiceministrem rolnictwa do połowy 2025 r. Wcześniej był założycielem i prezesem fundacji Agrounia, organizującej protesty przeciw polityce rządu w kwestiach rolniczych. Od 2023 r. jest posłem i należy do klubu parlamentarnego Koalicji Obywatelskiej. Od 10 października 2026 r. jest zawieszony w prawach członka.
W sprawie chodzi o doniesienia medialne z piątku. Kanał Zero podał, że byłe współpracownice oskarżają byłego wiceszefa resortu rolnictwa o przemocowe, agresywne zachowania oraz nakłanianie do zażywania substancji, „którą przedstawiał jako kokainę”. Portal dodał, że polityk temu zaprzecza, twierdząc, że to pomówienia.
W piątek wieczorem szef klubu KO Zbigniew Konwiński poinformował, że Michał Kołodziejczak ze skutkiem natychmiastowym został zawieszony w prawach członka klubu. Dodał, że KO oczekuje weryfikacji doniesień medialnych przez właściwe służby.
W niedzielę Michał Kołodziejczak złożył w łódzkiej delegaturze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa na jego szkodę. Po wyjściu poseł, któremu towarzyszył m.in. detektyw Krzysztof Rutkowski, powiedział, że dla niego „ta sprawa jest priorytetowa”.
– Żyjemy w państwie prawa, w państwie, gdzie odpowiednie urzędy i instytucje o tym prawie mówią, a nie media czy ludzie, którzy chcieliby zrobić lincz na podstawie jakichś informacji, które gdzieś się ukazały – podkreślił.
Nie chciał ujawnić szczegółów złożonego w ABW zawiadomienia, tłumacząc, że chce, by w pierwszej kolejności zajęły się nim uprawnione do tego instytucje, a nie media. Dodał, że nigdy nie spodziewał się „takich pomówień”.
– Ja sprawę bardzo przeżywam, bo mnie bardzo uderzyła, bardzo mnie dotknęła. Mimo mojej dużej odporności psychicznej bardzo mocno to wszystko przeżywam – zaznaczył Michał Kołodziejczak.
Źródło: PAP, XYZ