Kolejna firma od infrastruktury AI w poważnych tarapatach. Koreański inwestor: wszystkie mrówki umierają
To był debiut jak z koszmaru. Akcje koreańskiej firmy Elice runęły podczas IPO o ponad 30 proc. To rodzi pytania o sytuację na światowym rynku AI, bo to kolejna firma tworząca centra danych, która ma problemy z IPO.

Akcje Elice zakończyły pierwszą sesję ze spadkiem o 32 proc. Cena emisyjna akcji wynosiła 90 500 wonów (ok. 265 zł), co oznaczało wycenę całej spółki na ponad bilion wonów (ok. 2,9 mld zł). Podczas debiutu kurs gwałtownie spadł do około 61 tys. wonów (ok. 179 zł). To – jak pisze Bloomberg – najgorszy debiut dużej firmy w historii koreańskiej giełdy. To też zaskakujące, nagłe pogorszenie sytuacji firmy. W ramach IPO spółka pozyskała bowiem 201 mld wonów koreańskich (ok. 589 mln zł, czyli 151 mln dolarów). Cenę emisyjną ustalono na górnej granicy przedziału. Do tego popyt inwestorów indywidualnych był aż czterystukrotnie wyższy od liczby zaoferowanych im akcji.
Elice nie jest pierwszą firmą AI z problemami
Ten krach Elice wywołał nie tylko pytania o to, czy azjatyckie akcje mogą się odbić. Stawia też pytania o sytuację na rynku AI. Rosną bowiem koszty pożyczania pieniędzy przez firmy AI. A inwestorzy boją się, że potężne wydatki na infrastrukturę i sztuczną inteligencję nie przyniosą spodziewanych zysków.
Elice jest bowiem kolejną spółką z problemami. Akcje CoreWeave spadły o ponad połowę od majowego szczytu, a australijski Firmus odwołał głośno zapowiadany debiut giełdowy. Z kolei operator centrów danych AirTrunk przesuwa planowany debiut giełdowy funduszu inwestującego w nieruchomości, a inwestorzy brytyjskiej firmy Nscale uważają, że zbyt wysoko wyceniła się ona przed IPO.
– Debiut Elice miał miejsce, gdy nastroje rynkowe wobec firm zajmujących się infrastrukturą AI osłabły, szczególnie w USA. Te nastroje zawsze się zmieniały i często były oderwane od fundamentów tego rynku – tłumaczy Albert Yong, partner zarządzający i dyrektor inwestycyjny Petra Capital Management.
Inwestorzy indywidualni są wściekli
Tymczasem inwestorzy detaliczni, zwani w Korei mrówkami, są wściekli. Zaangażowali bowiem prawie 10,3 bln wonów (ok. 30,2 mld zł) w zapisy na akcje, licząc, że uda im się kupić papiery Elice. Nic dziwnego, że pozostało im tylko wylewać żale w sieci. Jako że Elice brzmi podobnie do Alicji, tworzą memy nawiązujące do „Alicji w Krainie Czarów”. Na jednym z nich widać Alicję miażdżącą mrówki młotem z podpisem „mrówki umierają”. Inni z kolei piszą, że chcą, by „Elice wróciło do Krainy Czarów”, i są wściekli, że stracili pieniądze na debiucie. Analitycy jednak przyznają, że po części to też wina samych inwestorów. – Ślepo uwierzyli, że po debiucie akcje zawsze idą w górę – ocenia Jo Hyunik z firmy Iroom Investment Advisors.
Elice powstało w 2015 r. Założyło ją trzech doktorantów z jednej z czołowych uczelni technologicznych – KAIST. Początkowo była to platforma edukacyjna dla programistów. Potem jednak firma zajęła się tworzeniem chmurowej infrastruktury AI. Opracowała m.in. modułową platformę dla centrów danych z zaawansowanym chłodzeniem cieczą, przeznaczoną dla klastrów najbardziej zaawansowanych chipów AI.