Wybory w Brazylii. Lula zwycięzcą wbrew sondażom, ale Bolsonaro nie składa broni

Luiz Inacio Lula da Silva wygrał w II turze wyborów prezydenckich w Brazylii. Według komentatorów oznacza to zwrot w regionalnym trendzie i cios dla Donalda Trumpa. Flavio Bolsonaro nie uznaje jednak porażki i zapowiada złożenie wniosku o unieważnienie wyników.

Luiz Inacio Lula da Silva zdołał odwrócić wyniki pierwszej tury i sondaży. Jak podaje Najwyższy Trybunał Wyborczy, zdobył prawie 51,8 proc. głosów, a Flavio Bolsonaro – około 48,2 proc.

Lewicowy kandydat uzyskał tym samym reelekcję i będzie po raz czwarty prezydentem, co jest rekordem w historii Brazylii. Odebrał już gratulacje od przywódców Meksyku, Urugwaju i innych państw Ameryki Łacińskiej.

W pierwszym przemówieniu podziękował narodowi brazylijskiemu za „hojność” i zarzucił swojemu oponentowi kłamstwa. Zapewnił też, że Brazylia nie będzie „niczyim podwórkiem”, co komentatorzy odczytują jako twardą deklarację w obliczu napiętych relacji z administracją prezydenta USA Donalda Trumpa.

Flavio Bolsonaro nie uznaje wyniku wyborów

Tymczasem Flavio Bolsonaro, syn uwięzionego za próbę zamachu stanu z 2022 r. byłego prezydenta Jaira Bolsonaro, kwestionuje wyniki głosowania.

– Nie można uznać wyników tych wyborów – zapewniał kandydat.

Oba sztaby apelowały o przedłużenie głosowania. Decyzja Sądu Najwyższego zapadła jednak tuż przed zaplanowanym końcem wyborów, przez co niektóre lokale wyborcze zamknęły drzwi o pierwotnie wyznaczonej godzinie, a inne pracowały dłużej.

– To, co się dziś wydarzyło, nie było normalne i nie jest możliwe do zaakceptowania – przekonywał Flavio Bolsonaro.

Prawicowy kandydat i ideologiczny sojusznik Donalda Trumpa zapowiedział złożenie wniosku o unieważnienie głosowania.

Cios dla Trumpa i regionalnej prawicy

Według CNN reelekcja Luli oznacza zatrzymanie fali prawicowych zwrotów w regionie. Argentyńska „La Nacion" podobnie ocenia wyniki, zwracając uwagę, że zwycięstwo lewicowego kandydata następuje po wygranych prawicowych polityków w  Argentynie, Peru, Kolumbii, Chile i Boliwii w ciągu trzech ostatnich lat.

„Przy takim wyniku Brazylia nie dołączy do Tarczy Ameryk, lansowanej przez Trumpa inicjatywy międzynarodowej walki z kartelami narkotykowymi, ani nie uzna organizacji przestępczych za grupy terrorystyczne. Lula odrzucał takie posunięcie, oceniając, że mogą doprowadzić do obcej ingerencji w sprawy kraju – czytamy w „La Nacion”.

– Reelekcja Luli jest znaczącym ciosem dla i dążeń Trumpa do regionalnej „dominacji” – ocenia z kolei Benjamin Gedan z waszyngtońskiego think tanku Stimson Center.

Polecamy: Brazylijczycy nie obstawią już u bukmachera. „Nie zakłady, tylko futbol się skończy”

Wybory kluczowe dla regionu i polityki międzynarodowej

Wybory w Brazylii uchodzą za jedne z najważniejszych w 2026 r. Według wielu komentatorów są wyznacznikiem politycznego kierunku Ameryki Łacińskiej.

Wygrana Luli będzie oznaczać utrzymanie polityki państwa. Wewnętrznie oznacza to zachowanie systemu zapomóg społecznych, a zewnętrznie – prowadzenie wielostronnej polityki międzynarodowej.

Tymczasem Bolsonaro chciał obniżenia podatków, cięć budżetowych, probiznesowych reform, twardej walki z przestępczością i zbliżenia w relacjach Brazylia–USA.

Źródło: PAP, XYZ