Burza po słowach Kyliana Mbappé. Chińska telewizja wstrzymuje transmisję meczów hiszpańskiej ligi
Kylian Mbappé stracił sponsoring trzech chińskich koncernów. Poszło o wywiad, w którym skomentował mem o Mao Tse-tungu. Afera zaś się rozkręca. Za piłkarza przepraszają władze hiszpańskiej ligi, a chińska telewizja państwowa zawiesza transmisje spotkań.

„Nasza firma sprzeciwia się każdemu zachowaniu, które uderza w naszą narodową tożsamość. Mamy politykę zerowej tolerancji wobec takich zachowań. Dlatego ze skutkiem natychmiastowym zrywamy współpracę z Kylianem Mbappé” – ogłosił chiński producent napojów Dongpeng. Podobnie zachował się największy koncern nabiałowy Państwa Środka, Mengniu. „Mamy politykę zerowej tolerancji wobec działań i słów, które ranią uczucia obywateli Chin”. Taką samą decyzję podjął producent serów Milkground.
Chińczyków zirytował mem z Mao Tse-tungiem
Afera wybuchła po opublikowaniu w sieci filmiku z wywiadu, w którym Kylian Mbappé miał powiedzieć, że najśmieszniejszym memem, który widział, był ten, na którym jego twarz nałożono „na jakiegoś gościa, to był chyba chiński dyktator”. To, jak pisze France 24, był obrazek, na którym jego twarz wklejono na portret Mao Tse-tunga.
Sprawa zerwania kontraktów przez chińskie koncerny była najważniejszym tematem na chińskim portalu społecznościowym Weibo.
Przeprasza nie tylko napastnik, ale i władze hiszpańskiej LaLigi
„Podczas jednego z ostatnich wywiadów zareagowałem na obrazek ze sobą. Użyłem złych słów i teraz rozumiem, że to zraniło wielu ludzi w Chinach i w chińskich społecznościach na całym świecie. Chciałbym przeprosić wszystkich, którzy poczuli się urażeni. To nie było moim celem, głęboko szanuję Chińczyków i ich historię. Uczciwie przepraszam” – napisał piłkarz w oświadczeniu, jak donosi „Daily Mail”.
Do sprawy odniósł się też prezydent hiszpańskiej LaLigi Javier Tebas Medrano. „Żałujemy słów, które wypowiedział Kylian Mbappé, które obraziły Chiny. Rozumiemy szkodę, której dokonał, i chcemy przeprosić obywateli Chin. Przez wiele lat zbudowaliśmy związki pełne respektu, zaufania i współpracy zarówno z władzami Chin, jak i milionami fanów hiszpańskiej piłki nożnej. Nie możemy pozwolić, by działania jednego człowieka skrzywdziły nasze związki i zraniły zarówno ponad 20 klubów piłkarskich, jak i miliony fanów” – napisał. Zapowiedział, że zrobi wszystko, żeby załagodzić sprawę.
Chińska państwowa telewizja wstrzymała bowiem zarówno transmisje meczów, jak i wszystkie reklamy, w których występuje francuski piłkarz. Nic więc dziwnego, że LaLiga chce jak najszybciej uspokoić sytuację.