Australijskie media o wyborze do parlamentu kandydata radykalnej One Nation
Australijskie media określiły jako „wstrząs w krajowej polityce” zdecydowane zwycięstwo kandydata radykalnej antysystemowej partii One Nation (ON) w wyborach uzupełniających do parlamentu. W sobotę David Farley uzyskał 57 proc. głosów w okręgu Farrer w Nowej Południowej Walii.
Polityk ON wygrał z kandydatką niezależną Michelle Milthorpe, ale wynik głosowania postrzegany był przede wszystkim jako sprawdzian, czy po raz pierwszy w historii przedstawiciel partii One Nation zasiądzie w ławach niższej izby parlamentu.
Liderką i założycielką ON jest licząca obecnie 71 lat Pauline Hanson, która na początku kariery politycznej należała do Liberalnej Partii Australii (LPA) - jednego z trzech głównych ugrupowań w krajowej polityce. Pozostałe to Narodowa Partia Australii (NPA) - niemal stały koalicjant LPA oraz opozycyjna wobec tych ugrupowań Australijska Partia Pracy (ALP).
W 1997 r. Hanson założyła ON, która w kwestiach światopoglądowych ma opinię radykalnie konserwatywnej z głównym postulatem ograniczenia imigracji, szczególnie z państw muzułmańskich. Jeśli chodzi o ekonomię, partia opowiada się za daleko idącym protekcjonizmem oraz aktywną rolą władz w prowadzeniu polityki gospodarczej.
O Hanson zrobiło się głośno w sierpniu 2017 r., gdy pojawiła się na sali obrad australijskiego Senatu w burce, by zyskać w ten sposób poparcie dla wprowadzenia ogólnokrajowego zakazu strojów religijnych. Argumentowała to wówczas troską o bezpieczeństwo narodowe. Jej gest potępili politycy ALP, a prokurator generalny George Brandis nazwał jej demonstrację „przerażającym czynem”.
Omawiając wyniki sobotniego głosowania australijski nadawca publiczny ABC przytoczył wypowiedź Hanson, że ON w dużej mierze zawdzięcza wygraną „arogancji politycznych przeciwników i mediów”.
„To czysta arogancja, jakbyśmy nie mieli prawa być na scenie politycznej. Czy to nie jest demokracja?” - cytuje Hanson ABC.
Publiczny nadawca podkreślił, że zwycięstwo kandydata ON wywołało poruszenie w głównych partiach. Skarbnik w gabinecie cieni Tim Wilson z LPA przyznał, że był to przede wszystkim wyraz zdecydowanego sprzeciwu wobec koalicji jego ugrupowania z NPA. Zastrzegł zarazem, że to również poważny sygnał ostrzegawczy dla rządzących laburzystów premiera Anthony’ego Albanese.
Minister finansów Jim Chalmers nazwał wynik głosowania „krwawą rzezią” dla koalicji, czyli sojuszu liberałów i narodowców. W jego opinii bez wsparcia ON ugrupowania te nie będą w stanie odzyskać władzy. Pojawiły się również głosy o potrzebie zmiany lidera koalicji, którym jest Angus Taylor. Kolejne wybory parlamentarne w Australii odbędą się najpóźniej w 2028 roku.
Źródło: PAP