Koniec rządów Tima Cooka. John Ternus przejmuje stery w Apple
John Ternus został we wtorek drugim szefem Apple od 2011 r. Zastąpił na stanowisku Tima Cooka, który jednak nie odchodzi z koncernu. Będzie odpowiadał m.in. za kontakty firmy z Donaldem Trumpem czy z Chinami.

Do tej pory Ternus zajmował się w koncernie częścią sprzętową. Nadzorował wszystkie projekty – od słuchawek przez iPhone'a aż po komputery Mac czy gogle Vision. To on też był jednym z ludzi odpowiedzialnych za przejście laptopów z procesorów Intela na genialne układy Apple serii M. Teraz jednak, jak pisze CNBC, będzie miał na głowie całą firmę. Apple, choć obecnie jest drugą wycenianą spółką – jej wartość rynkowa to około 4,7 biliona dolarów (wyżej jest tylko Nvidia) – wciąż jeszcze nie potrafi wdrożyć strategii dotyczącej AI w urządzeniach. A to obecnie podstawa na rynku.
Od samej zapowiedzi zmiany w kierownictwie Ternus nie był jednak obecny w mediach. Nawet podczas ostatniej rozmowy z inwestorami twarzą firmy był Tim Cook. Przyszły szef jedynie mówił, że „chciałby podkreślić to, co powiedział Tim”.
Tim Cook nie odchodzi na emeryturę
Cook nie odchodzi też na emeryturę. Stanie się „wykonawczym przewodniczącym” i będzie odpowiadał za stosunki z najważniejszymi ludźmi na całym świecie, jak z przywódcą Chin Xi Jinpingiem czy prezydentem USA Donaldem Trumpem.
Z jednej strony to ułatwi pracę Johnowi Ternusowi, z drugiej strony – jak twierdzi Kathy Gersch, szefowa firmy konsultingowej Kotter zajmująca się przeprowadzaniem zmian na czele firm – to utrudni pokazanie światu, kto jest na czele Apple. Nowy CEO będzie bowiem musiał przekonać pracowników, inwestorów i klientów, że wprowadzi Apple w przyszłość, a nie robi tylko to, co nakazuje mu jego stary szef. – To, co działało dla Tima Cooka, nie będzie działać dla Johna Ternusa – tłumaczy Gersch.
Wyniki Apple przebiły oczekiwania analityków. Koncern obniża jednak prognozy przez kryzys pamięciowy
Ternus pierwszy raz pokaże się jako nowy szef Apple na scenie 9 września. Firma ma wtedy zaprezentować nowe iPhone'y oraz Apple Watch. To wydarzenie zwykle przyciąga przed ekrany miliony widzów z całego świata.
Przed Johnem Ternusem stoją dwa problemy
On sam będzie miał do rozwiązania jednak dwa główne problemy firmy. Pierwszy to kryzys na rynku pamięci. Ze względu na zapotrzebowanie na centra danych producenci pamięci przerzucili się na produkcję RAM dla serwerów i pamięci o wysokiej przepustowości. Moduły DRAM dla elektroniki konsumenckiej zeszły na dalszy plan. To zaś wywołało duży skok cenowy i problemy ze zdobyciem odpowiednich zapasów do smartfonów i innych urządzeń. Firmy przerzuciły więc podwyżki częściowo na klientów – w czerwcu Apple podniosło ceny MacBooków i iPadów. To samo czeka też prawdopodobnie iPhone'a. Nic więc dziwnego, że Apple rozmawia z nowymi chińskimi producentami pamięci, by zdobyć moduły do swoich urządzeń na rynek chiński. To zaś wywołało apel grupy amerykańskich senatorów, by koncern nie wiązał się z firmami z Państwa Środka.
Problem szybko nie zniknie. Niektórzy eksperci mówią o zakończeniu kryzysu dopiero w 2030 r., gdy ruszą nowe fabryki pamięci i zmniejszy się popyt na centra danych. Ceny będą więc tylko rosły. Analitycy boją się zaś, że podniesienie cen doprowadzi do spadku sprzedaży. – Jeśli wzrost pochodzi z wielkości sprzedaży, to świetna wiadomość. Inwestorzy nie zamierzają jednak finansować wzrostu pochodzącego z podwyżek cen sprzętu, bo on jest nie do utrzymania – tłumaczy Brandon Nispel, analityk z KeyBanc, który jest jednym z niewielu ekspertów wzywających do sprzedaży akcji Apple.
Firma szykuje nowe urządzenia, choć ma problemy z AI
Drugim problemem jest AI. Kolejne firmy wprowadzają sztuczną inteligencję do swoich urządzeń. Wprowadzają też na rynek kolejne gadżety z AI, jak choćby okulary Meta. Do tego OpenAI pracuje nad następcą smartfona. Tymczasem Apple zostało z AI w tyle. W tym roku ma się pokazać na telefonach inteligentniejsza, lepsza Siri.
Ze względu jednak na problemy prawne i żądania Komisji Europejskiej, których spełnienie obniży poziom bezpieczeństwa i prywatności urządzeń, Apple zdecydowało się nie wprowadzać nowego asystenta w zegarkach i smartfonach w UE. To zaś wywołało wściekłość fanów urządzeń koncernu skierowaną w stronę Brukseli.
Samo Apple planuje zaś nowe urządzenia, których lista ostatnio wyciekła w ostatniej wersji beta macOS. Koncern planuje m.in. gadżety smart home, słuchawki AirPods z kamerami dla nowej Siri oraz inne tego typu produkty. Eksperci uważają zaś, że Ternus, jako dotychczasowy szef działu sprzętowego, będzie wiedział, na co postawić. – On potrzebuje zatrudnić wspaniałe talenty, bo Apple potrzebuje na nowo odnaleźć swoją drogę – tłumaczy Gene Munster z Deepwater Asset Management.