Na Kubie brakuje prądu i paliw. Mieszkańcy wychodzą na ulice, dorożki zastępują auta

Przerwy w dostawach energii, spowodowane niedoborem paliw na Kubie, prowadzą do nocnych protestów mieszkańców wyspy. W obliczu braku paliw coraz więcej osób przesiada się na dorożki.

W marcu Kubańczycy kupują 7,5 tys. litrów benzyny dziennie wobec średnio 900 tys. litrów w 2023 r. Niedobór paliw sprawia, że z ulic znikają samochody, a ich miejsce zajmują dorożki oraz wozy konne – donoszą lokalne media.

Braki w zapasach ropy prowadzą też do przerw w dostawach prądu, które trwają nawet ponad 20 godzin. Mieszkańcy wyspy reagują nocnymi protestami – po zapadnięciu zmroku wychodzą na ulice, skandując antyrządowe hasła i uderzając w garnki.

Doskwierający Kubie brak paliw to efekt wstrzymania przez Wenezuelę i Meksyk dostaw ropy na wyspę. Pierwszy kraj zrobił to po porwaniu przez amerykańskie służby prezydenta Nicolása Maduro 3 stycznia 2026 r., a drugi – po ogłoszeniu przez Waszyngton ceł na państwa sprzedające Kubie surowiec. Waszyngton uzasadnia, że kraj wspiera wrogie Stanom Zjednoczonym władze Rosji, Chin i Iranu, a także Hamas i Hezbollah.

Choć pod koniec lutego Amerykanie pozwolili na sprzedaż wenezuelskiej ropy sektorowi prywatnemu na Kubie, to lokalne Radio Martí donosi, że od początku stycznia 2026 r. na wyspę trafił tylko jeden niewielki transport ropy naftowej z Meksyku.

Na początku lutego „New York Times” szacował, że zapasy paliwa starczą tam na dwa miesiące. Kraj od 1962 r. jest objęty amerykańskim embargiem, a od trzech lat zmaga się z niedoborami ropy naftowej, od której dostaw jest uzależniony.

Administracja prezydenta USA Donalda Trumpa otwarcie przyznaje, że chce zmusić Hawanę do negocjacji. Sam prezydent pod koniec lutego stwierdził, że może dojść do „przyjaznego przejęcia” Kuby.

Źródło: PAP, XYZ