Nawrocki: nie żałuję weta ws. kryptoaktywów. Ostre słowa pod adresem rządu i komentarz do sytuacji w PiS
Prezydent Karol Nawrocki podtrzymuje decyzję o wecie do ustawy o rynku kryptoaktywów i obarcza rząd odpowiedzialnością za sytuację inwestorów Zondacrypto. Odniósł się także do relacji z Węgrami oraz napięć w Prawie i Sprawiedliwości.
Prezydent Karol Nawrocki w piątek w Kanale Zero podkreślił, że „ani przez sekundę nie żałował” zawetowania ustawy o rynku kryptoaktywów. Jego zdaniem odpowiedzialność za problemy inwestorów ponosi rząd Donald Tusk.
Według prezydenta chodzi o około 30 tys. osób potencjalnie poszkodowanych w związku z działalnością giełdy Zondacrypto. Nawrocki ocenił, że rząd miał czas i narzędzia, aby zapobiec kryzysowi.
Podkreślił, że polskie władze miały 11 miesięcy na wdrożenie unijnego rozporządzenia MiCA, które reguluje rynek kryptoaktywów. Jak zaznaczył, działania podjęto dopiero na końcu tego okresu.
Prezydent wskazał, że w tym czasie Krajowa Administracja Skarbowa, prokuratura i służby mogły zareagować na działalność Zondacrypto. Jego zdaniem problem można było rozwiązać wcześniej.
Dodał również, że sam otrzymał informacje od służb dopiero po pierwszym wecie, co – jak stwierdził – oznaczało, że wcześniej był odcięty od kluczowych danych.
Drugie weto i spór o ustawę
W piątek Sejm ponownie nie odrzucił prezydenckiego weta do ustawy o rynku kryptoaktywów. Było to już drugie podejście parlamentu do tej sprawy.
Pierwsze weto zostało zgłoszone na początku grudnia 2025 r., a Sejm również wtedy nie zdołał go odrzucić. Rząd zdecydował się następnie ponownie wnieść ustawę.
Nowa wersja ustawy została przyjęta i ponownie zawetowana przez prezydenta w lutym 2026 r. Różniła się od poprzedniej jedynie wysokością maksymalnej opłaty za nadzór KNF.
Nawrocki podkreślił, że odpowiedzialność za sytuację inwestorów spoczywa na rządzie. W jego ocenie władze powinny przede wszystkim ostrzec obywateli inwestujących w kryptowaluty.
Zaznaczył, że jeśli służby posiadały informacje o zagrożeniach, to powinny one zostać przekazane opinii publicznej wcześniej.
Spotkanie z Orbanem bez żalu
Prezydent odniósł się także do swojej marcowej wizyty na Węgrzech i spotkania z premierem Viktor Orbán. Podkreślił, że nie uważa tej decyzji za błąd.
Jak zaznaczył, spotkanie odbyło się w ramach obchodów Dnia Przyjaźni Polsko-Węgierskiej. Według niego brak rozmowy z Orbanem byłby „nieelegancki”.
Nawrocki odrzucił zarzuty, że wspierał węgierskiego premiera. Stwierdził, że w dyplomacji poparcie musi być jasno deklarowane, a on takiej deklaracji nie składał.
Podczas wizyty – jak powiedział – poruszył kwestie ważne dla Polski, w tym blokowanie środków finansowych oraz relacje Węgier z Rosją.
Prezydent zaznaczył, że miał okazję jasno przedstawić swoje stanowisko wobec polityki Kremla i importu surowców z Rosji przez Węgry.
Zmiana władzy na Węgrzech
Wypowiedzi Nawrockiego padły w kontekście zmiany władzy na Węgrzech po wyborach parlamentarnych z 12 kwietnia. Po 16 latach rządów stanowisko premiera straci Viktor Orban.
Nowym szefem rządu ma zostać Peter Magyar, którego ugrupowanie TISZA zdobyło 137 z 199 mandatów w parlamencie.
Prezydent Polski podkreślił, że relacje polsko-węgierskie należy postrzegać długofalowo, niezależnie od zmian politycznych.
Zaznaczył, że pogratulował zwycięstwa Magyarowi i liczy na utrzymanie dobrych relacji między państwami.
Nawrocki o sytuacji w PiS
Prezydent odniósł się również do napięć w Prawie i Sprawiedliwości. Stwierdził, że nie postawiłby pieniędzy na rozpad partii.
Jak ocenił, dyskusje wewnętrzne są próbą poszukiwania nowego elektoratu. Podkreślił, że w partii jest „ogromny potencjał”.
Wskazał m.in. na byłego premiera Mateusz Morawiecki oraz jego współpracowników jako osoby zdolne i zaangażowane.
Prezydent pozytywnie ocenił także Przemysław Czarnek, podkreślając, że nie miałby problemu, gdyby został premierem.
W jego ocenie Czarnek „daje nadzieję”, że sprawy państwowe mogłyby być prowadzone w dobrym kierunku.
Nawrocki podtrzymał również wcześniejszą opinię, że „każdy premier z PiS byłby lepszy niż Donald Tusk”, co – jak doprecyzował – dotyczyło kontekstu politycznej debaty.
Tymczasem prezes PiS Jarosław Kaczyński zapowiedział, że osoby angażujące się w inicjatywy poza partią, w tym stowarzyszenie Morawieckiego, mogą nie znaleźć się na listach wyborczych.
Źródło: PAP