Polski przemysł chemiczny ostrzega: europejska baza przemysłowa systematycznie maleje
Polska Izba Przemysłu Chemicznego ostrzega, że europejska baza przemysłowa systematycznie maleje. To zaś, w obecnej sytuacji geopolitycznej, stanowi poważny problem. Dlatego też polscy i europejscy przedsiębiorcy z tej branży apelują do władz zarówno Wspólnoty, jak i swoich krajów, by jak najszybciej zajęły się tym tematem.
Według PIPC baza przemysłowa w Europie cały czas maleje. Od 2022 r. tempo zamykania zakładów wzrosło sześciokrotnie. Do tej pory zamknięto zdolności produkcyjne o wielkości 37 mln ton. Jednocześnie nowe moce nie rekompensują tych strat. To zaś, jak wynika z komunikatu prasowego, nie daje Europie wystarczających zdolności na przyszłość.
Przedsiębiorcy przypominają, że brak odpowiedniej bazy chemicznej to zagrożenie dla bezpieczeństwa gospodarczego oraz stabilności łańcuchów dostaw w całej UE. Chemia stanowi bowiem podstawę energetyki, przemysłu obronnego, farmacji, nowoczesnych technologii, rolnictwa itp. Do tego jest szczególnie wrażliwa na zakłócenia dostaw energii i surowców.
– Od lat panuje szeroka zgoda co do tego, że Europa potrzebuje odbudowy konkurencyjności przemysłu, wzrostu popytu, rozwoju innowacji i przyciągania inwestycji. Te cele konsekwentnie pojawiają się w strategiach, dokumentach i debatach na wszystkich szczeblach. Problem polega jednak na tym, że tempo i skala rzeczywistych działań wciąż nie odpowiadają deklarowanym ambicjom, zarówno na poziomie unijnym, jak i krajowym. Ta luka między kierunkiem a realizacją coraz wyraźniej odbija się na kondycji europejskiego przemysłu. Europa musi już dziś podjąć konkretne działania w kwestii kosztów energii, sprawiedliwego handlu międzynarodowego i popytu na europejskie produkty. W ten sposób zapewnimy wysokiej jakości miejsca pracy dla następnego pokolenia – powiedział podczas European Industry Summit 2026 w Antwerpii dr inż. Tomasz Zieliński, prezes zarządu Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego.
PIPC apeluje o utrzymanie bezpłatnych uprawnień do emisji
Wnioski z debaty sformułowano podczas spotkania, w którym udział wzięło 500 liderów biznesu oraz politycy, w tym szefowa KE Ursula von der Leyen oraz komisarz Wopke Hoekstra. W związku z tym, że po tym szczycie, który odbył się 11 lutego, ma miejsce nieformalne spotkanie liderów UE w Alden Biesen, przedsiębiorcy apelują o działania w kluczowych obszarach. Pismo w tej sprawie trafiło również do premiera Donalda Tuska.
Przedstawiciele PIPC wskazują m.in. na wpływ zbyt wysokich kosztów energii i emisji na utrzymanie mocy produkcyjnych w Europie. Postulują także ocenę wykonalności przyjętych celów transformacyjnych w aktualnych realiach gospodarczych i geopolitycznych. Apelują również o zapewnienie równych warunków konkurencji wobec importu produktów przemysłu chemicznego spoza UE.
Presję kosztową na przemysł chemiczny wzmacniają obciążenia płynące z polityki klimatycznej, takie jak ETS. Zdaniem PIPC tylko utrzymanie bezpłatnych uprawnień do emisji pozwoli zachować produkcję w Europie. Ograniczenie wsparcia nie przyczyni się bowiem do redukcji emisji, a jedynie spowoduje przeniesienie produkcji poza Europę. To zaś pogorszy bezpieczeństwo gospodarcze i konkurencyjność Wspólnoty. Dlatego biznes apeluje o dostosowanie tempa transformacji do rzeczywistych możliwości inwestycyjnych przedsiębiorstw. Według PIPC reforma ETS powinna mieć wykonalny harmonogram redukcji emisji.
Zbyt droga energia utrudnia konkurencję na świecie
– Europejski przemysł chemiczny potrzebuje dziś nie tylko nowych regulacji, ale również przeglądu i dostosowania istniejących ram regulacyjnych do realiów globalnej konkurencji. Dotyczy to m.in. funkcjonowania EU ETS, tempa odchodzenia od bezpłatnych uprawnień, a także wykonalności celów określonych w dyrektywie RED III i innych aktach transformacyjnych. Jeżeli Europa chce utrzymać produkcję i miejsca pracy, regulacje muszą wspierać transformację w sposób przewidywalny i konkurencyjny – skomentowała Klaudia Kleps, dyrektor pionu rzecznictwa i legislacji w PIPC.
Zbyt wysokie koszty energii i emisji sprawiają, że europejski przemysł chemiczny ma trudności z konkurowaniem z podmiotami spoza UE. Dodatkowo unijne instrumenty ochrony rynku są uruchamiane z opóźnieniem i stosowane w zbyt małej skali w stosunku do rzeczywistej sytuacji rynkowej.
– Kluczowe znaczenie ma wzmocnienie i dostosowanie unijnego zestawu instrumentów handlowych, tak aby mógł on szybko i skutecznie reagować na nieuczciwe praktyki handlowe, obchodzenie przepisów oraz globalną nadpodaż. Niezbędne są pilne działania na granicach UE w celu egzekwowania obowiązujących regulacji i zapewnienia, że import spełnia unijne standardy, umożliwiając europejskim przedsiębiorstwom konkurowanie na rzeczywiście równych warunkach – podsumował Tomasz Zieliński.