Premier Tusk rozmawiał z szefem NATO. „Musimy być przygotowani na różne scenariusze”

Premier Donald Tusk odbył rozmowę z sekretarzem generalnym NATO Markiem Rutte. Przekazał po rozmowie, że Polska i NATO "muszą być przygotowane na różne scenariusze". „Nie możemy wykluczyć prowokacji ze strony Rosji wobec któregoś z członków NATO” – podał szef polskiego rządu.

„Sekretarz generalny NATO Mark Rutte przekazał mi właśnie swoją ocenę sytuacji w regionie i na froncie ukraińsko-rosyjskim. Tak jak ostrzegałem, eskalacja ze strony Rosji postępuje” – napisał premier na portalu X.

„Ukraina potrzebuje większego wsparcia w powietrzu, co ma także znaczenie dla naszego bezpieczeństwa. To zadanie dla całej Europy. Najbliższe pół roku będzie rozstrzygające i musimy być przygotowani jako Polska i NATO na różne scenariusze. Nie możemy wykluczyć prowokacji ze strony Rosji wobec któregoś z członków NATO” – dodał szef polskiego rządu.

Donald Tusk mówił o rosyjskich przygotowaniach do eskalacji na Campusie Polska Przyszłości

Dzień przed opublikowaniem informacji o rozmowie z szefem NATO, premier Tusk przemawiał na wydarzeniu Campus Polska Przyszłości. Tam także poruszył temat przygotowań Rosji do eskalacji w wojnie z Ukrainą.

Premier był pytany podczas spotkania o wizytę dyrektora CIA Johna Ratcliffe’a w Moskwie. Ratcliffe odwiedził we wtorek Moskwę po to, by ostrzec Rosję przed próbą ataku na państwa NATO – podał w środę dziennik „Wall Street Journal”. Według serwisu Politico ostrzeżenie dotyczyło ataku na państwa bałtyckie.

– Nie mogę się za bardzo rozgadać, ale jesteśmy w stałym kontakcie z szefostwem CIA. Nie jesteśmy więc zaskakiwani żadnymi informacjami dotyczącymi działań i przedsięwzięć, które szef CIA prowadzi. Uprzedzano nas także o potrzebie pilnej rozmowy na możliwie najwyższym szczeblu polsko-amerykańskim w tej kwestii – odpowiedział Tusk.

Premier: dobrze wiedziałem, co mówiłem

Nawiązał także do swojej wypowiedzi sprzed kilku miesięcy w wywiadzie dla „Financial Times” dotyczącej kwestii Rosji i NATO. W udzielonym w kwietniu wywiadzie polski premier komentował kwestie odpowiedzi sojuszu na potencjalny atak Rosji.

– Wiele tygodni temu powiedziałem, że istnieje realne zagrożenie, że Rosja zdecyduje się na jakąś poważną prowokację, albo nawet na ograniczony atak, na któreś z państw Traktatu. I usłyszałem od wielu komentatorów, że Tusk zwariował. Dobrze wiedziałem, co mówiłem – skomentował premier.

Jak dodał, „dziś już nikt nie ma wątpliwości (...) że Rosja szykuje się bardzo poważnie do eskalacji napięcia, zarówno w wojnie z Ukrainą, jak i w całym regionie i że dla Rosji ta jesień i zima mają być kluczowe”. Podał również, że „w dość obiektywnych ocenach różnych służb Rosjanie chcą zmobilizować 600 tys. żołnierzy”.

– W związku z tym musimy być przygotowani na różne ewentualności i z całą pewnością te najbliższe siedem, osiem miesięcy będzie krytyczne – powiedział Donald Tusk.

Tusk podkreśla, że jest zwolennikiem jedności NATO

Dodał, że „wojna ukraińsko-rosyjska jest w punkcie zwrotnym.

– Któregoś dnia czujemy, że Ukraina zdobywa pewną strategiczną przewagę. Dwa dni później okazuje się, że ryzyka jednak przegrania tej wojny są także bardzo realne (...). Ścisła integracja w ramach NATO, szczególnie Europy, USA i Polski, może tu odegrać kluczową rolę – podkreślił Tusk.

Zapewnił także, że rząd „będzie robił wszystko i robi wszystko, aby NATO nie było tylko na papierze, tylko faktyczne”.

– Jestem zdecydowanie zwolennikiem utrzymania jako najważniejszej zasady NATO tej zasady: jeden ze wszystkich, wszyscy za jednego – podkreślił szef polskiego rządu.

– Gdyby Rosja zdecydowała się na zaatakowanie Estonii, to bylibyśmy kompletnie pozbawieni wyobraźni, szczególnie my, Polacy, gdybyśmy powiedzieli, że na wszelki wypadek nie reagujemy. My musimy być w czołówce tych wszystkich, którzy będą mobilizowali NATO do natychmiastowych i twardych odpowiedzi. Bo inaczej my będziemy następni w kolejce – mówił Tusk.

Źródło: PAP/XYZ