Ropa na świecie drożeje. Dawno nie było tak wysokich cen

Ropa na świecie kolejny dzień drożeje, a benchmarkowa ropa Brent jest coraz bliżej 100 dolarów za baryłkę. Analitycy wskazują, że negocjacje dyplomatyczne USA i Iranu pozostają w impasie, a wojna na Bliskim Wschodzie wkracza już w 7. miesiąc, kumulując negatywne skutki dla rynku węglowodorów.

Benchmarkowe kontrakty na ropę Brent ok. godz. 8.24 kosztowały 99,36 dolara (+1,48 proc.), na ropę WTI – 94,27 dolara (+1,32 proc.).

W ostatnich godzinach mamy do czynienia z wymianą ognia w Zatoce Perskiej. SIły USA uderzyły w irańskie tankowce, Irańczycy za cel obrali sobie amerykańską bazę Al-Azrak w Jordanii.

Obie strony spierają się o kontrolę nad cieśniną Ormuz, przez którą w normalnych warunkach przechodzi jedna piąta światowego eksportu ropy i gazu. Od pierwszych dni wojny, którą Izrael i USA zaczęły 28 lutego, ruch jest tam niemal sparaliżowany z powodu irańskiej blokady, co poważnie zakłóca światowy rynek energii.

Obecnie Iran wymaga obecnie, by statki uzyskiwały zgodę na przepłynięcie przez cieśninę, co jest niezgodne z prawem międzynarodowym. Bezpośrednio sprzeciwia się temu kilka państw regionu oraz Stany Zjednoczone, które ze swojej strony utrzymują blokadę irańskich portów.

Czytaj więcej: Wymiana uderzeń w Zatoce Perskiej. Siły USA zaatakowały tankowce

Rezerwy kurczą się, diesel w USA najdroższy od połowy 2022 r.

Globalne zapasy ropy i jej rezerwy pogarszają się, a USA i Iran, zgodnie z typowym schematem, kontynuują kontrataki i ostrzeżenia – powiedział Darrell Fletcher, dyrektor zarządzający ds. rynków towarowych w Bannockburn Capital Markets.

Cena ropy Brent wzrosła w perspektywie od początku roku o ponad 60 proc. i już niewiele brakuje jej do trzycyfrowych notowań.

Jeszcze mocniej wzrosły ceny produktów naftowych, takich jak olej napędowy, gdyż konflikt na Bliskim Wschodzie rozszerzył się też na Morze Czerwone w pobliżu Arabii Saudyjskiej, a do tego nadal trwa wojna Rosji z Ukrainą.

Ceny oleju napędowego w USA osiągnęły najwyższy poziom od połowy 2022 r., przekraczając szczyt notowań z wczesnego etapu wojny na Bliskim Wschodzie.

Analitycy wskazują, że wzrosty cen ropy i paliw stanowią poważny ból głowy dla prezydenta USA Donalda Trumpa w czasie zmagania się z narastającymi obawami o wysokie koszty utrzymania w USA przed zbliżającymi się listopadowymi wyborami uzupełniającymi.

W ubiegłym tygodniu prezydent USA naciskał na amerykańskie rafinerie, aby „zwiększyły krajową produkcję oleju napędowego i benzyny".

Czytaj także: Nadchodzi super El Niño. „Może wywołać duży wstrząs w dostawach surowców"

Źródło: PAP, XYZ