Rosja świętuje Dzień Zwycięstwa bez czołgów. Putin zapowiada finał wojny

Rosja uczciła Dzień Zwycięstwa paradą wojskową na Placu Czerwonym w Moskwie, jednak tegoroczne obchody odbyły się w ograniczonej formule i przy wyjątkowych środkach bezpieczeństwa. Prezydent Rosji Władimir Putin ogłosił, że wojna w Ukrainie „zbliża się do końca”, a Moskwa jest gotowa do podpisania porozumienia pokojowego.

Tegoroczna parada z okazji rocznicy zwycięstwa Związku Radzieckiego nad III Rzeszą była pierwszą od niemal dwudziestu lat, gdy nie zaprezentowano czołgów, rakiet ani ciężkiego sprzętu wojskowego. Na Placu Czerwonym pojawiły się jedynie kolumny żołnierzy oraz samoloty bojowe podczas tradycyjnego przelotu.

Rosyjskie władze tłumaczyły zmianę formatu „obecną sytuacją operacyjną” oraz zagrożeniem potencjalnych ataków ze strony Ukrainy. W sobotę w Moskwie ograniczono także dostęp do mobilnego internetu oraz usług SMS. Putin przyznał później, że ciężki sprzęt jest potrzebny rosyjskiej armii na froncie w Ukrainie.

Prezydent Rosji wykorzystał obchody do podkreślenia znaczenia rosyjskiej operacji wojskowej. W przemówieniu na Placu Czerwonym mówił, że rosyjscy żołnierze walczą przeciwko „agresywnej sile wspieranej przez cały blok NATO”. – „Zwycięstwo zawsze było i będzie po naszej stronie” – powiedział Putin.

Moskwa pod ochroną, rozejm po interwencji Trumpa

Parada odbyła się w cieniu trwającej wojny i napięć związanych z bezpieczeństwem uroczystości. Obawy przed możliwymi ukraińskimi atakami zmniejszyły się po ogłoszeniu trzydniowego zawieszenia broni, wynegocjowanego przez prezydenta USA Donalda Trumpa.

Rosja wcześniej jednostronnie ogłosiła rozejm na piątek i sobotę, natomiast prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski zapowiedział zawieszenie broni od 6 maja. Obie strony oskarżały się jednak o kontynuowanie ostrzałów i ataków.

Trump poinformował w piątek, że Rosja i Ukraina zgodziły się na jego propozycję zawieszenia broni od soboty do poniedziałku oraz wymiany jeńców. Amerykański prezydent ocenił, że może to być „początek końca” wojny.

Zełenski kilka dni wcześniej mówił, że rosyjskie władze „obawiają się dronów nad Placem Czerwonym” podczas obchodów 9 maja. Po komunikacie Trumpa ukraiński prezydent ogłosił jednak, że Plac Czerwony będzie tymczasowo wyłączony z potencjalnych ukraińskich ataków. Kreml określił tę deklarację jako „głupi żart”.

Czytaj również: Zełenski „zezwala” na paradę w Moskwie. Ukraina wyłącza Plac Czerwony z planu użycia broni

Putin: możliwe spotkanie z Zełenskim, ale dopiero po uzgodnieniu pokoju

Po paradzie Putin stwierdził, że Rosja mogłaby przeprowadzić „masowy atak rakietowy” na centrum Kijowa, gdyby Ukraina próbowała zakłócić uroczystości w Moskwie. Według rosyjskiego przywódcy Moskwa uprzedziła o tym administrację USA, argumentując, że w pobliżu potencjalnych celów znajdują się placówki dyplomatyczne.

Putin poinformował również, że jest gotów spotkać się z Wołodymyrem Zełenskim w państwie trzecim, ale dopiero po uzgodnieniu pełnego traktatu pokojowego. – „To powinno być ostateczne porozumienie, a nie negocjacje” – podkreślił rosyjski prezydent.

Rosyjskie wojska od miesięcy powoli, ale stopniowo przesuwają linię frontu na ponad tysiąckilometrowym odcinku walk. Ukraina odpowiada coraz skuteczniejszymi atakami dalekiego zasięgu na rosyjskie zakłady przemysłowe, magazyny wojskowe i infrastrukturę energetyczną. Kijów rozwinął także produkcję dronów zdolnych razić cele oddalone o ponad tysiąc kilometrów w głąb Rosji.

Czytaj również: Ukraińcy mają w zasięgu jedną czwartą Rosji. Jakie mogą być kolejne cele dronów?

W tegorocznej paradzie po raz pierwszy uczestniczyli również żołnierze z Korei Północnej. Moskwa podkreśla w ten sposób współpracę z Pjongjangiem, którego żołnierze mieli wspierać rosyjskie siły podczas walk w obwodzie kurskim.

Zagraniczni goście w Moskwie i krytyka wizyty Ficy

Na obchodach w Moskwie pojawili się m.in. przywódcy Malezji, Laosu, Kazachstanu, Uzbekistanu oraz Białorusi. Putin podziękował zagranicznym gościom za „osobistą odwagę” i przyjazd mimo napiętej sytuacji bezpieczeństwa.

Do Moskwy przyjechał również premier Słowacji Robert Fico, choć nie uczestniczył bezpośrednio w paradzie na Placu Czerwonym. Złożył kwiaty przy Grobie Nieznanego Żołnierza obok Kremla i spotkał się z Putinem.

Kanclerz Niemiec Friedrich Merz skrytykował wizytę słowackiego premiera. – „Głęboko tego żałuję i będziemy o tej podróży rozmawiać” – powiedział szef niemieckiego rządu.

Podczas spotkania z Putinem Fico mówił o powstawaniu nowej „żelaznej kurtyny” w Europie i podkreślał znaczenie rosyjskich dostaw energii dla słowackiej gospodarki. Putin pochwalił słowackiego premiera za prowadzenie „suwerennej” polityki zagranicznej oraz pielęgnowanie pamięci o żołnierzach Armii Czerwonej.

Źródło: AP