Trump grozi zniszczeniem infrastruktury Iranu

Prezydent USA Donald Trump zagroził zniszczeniem irańskich elektrowni, jeśli Teheran nie zgodzi się na porozumienie. Jednocześnie Waszyngton prowadzi rozmowy z przedstawicielami władz Iranu, a konflikt destabilizuje rynki energii i bezpieczeństwo w regionie.

Prezydent USA w poniedziałek zapowiedział, że jeśli porozumienie z Iranem nie zostanie szybko osiągnięte, Stany Zjednoczone mogą zniszczyć wszystkie elektrownie w tym kraju. Warunkiem wskazanym przez Trumpa jest także natychmiastowe otwarcie Cieśniny Ormuz dla żeglugi.

Trump poinformował również, że USA prowadzą „poważne rozmowy” z „nowym i bardziej rozsądnym reżimem” w Teheranie, mające na celu zakończenie działań wojskowych. W wywiadzie potwierdził, że rozmowy toczą się z przewodniczącym irańskiego parlamentu Mohammadem Bagherem Ghalibafem, a ich wynik ma być znany w ciągu tygodnia.

Sekretarz stanu USA Marco Rubio odmówił ujawnienia szczegółów negocjacji, tłumacząc to względami bezpieczeństwa. Podkreślił jednak, że w irańskich władzach dochodzi do „wewnętrznych pęknięć”, co może otworzyć drogę do zmian politycznych.

Pęknięcia w Teheranie i presja USA

Rubio zaznaczył, że wśród irańskich elit mogą pojawiać się osoby skłonne do zmiany kursu politycznego. Jednocześnie ostrzegł, że USA przygotowują alternatywne scenariusze, jeśli nowe kierownictwo Iranu nie przyjmie „bardziej rozsądnej wizji przyszłości”.

Na sytuację reagują państwa grupy G7. Ministrowie finansów, energetyki i szefowie banków centralnych zapewnili, że są gotowi podjąć „wszelkie niezbędne kroki”, aby ustabilizować rynek energii i ograniczyć skutki kryzysu.

Eskalacja konfliktu już wpływa na gospodarkę. Japoński indeks Nikkei 225 spadł o blisko 5 proc., a południowokoreański KOSPI o ponad 4 proc. Jednocześnie cena ropy Brent wzrosła do 115,84 dol. za baryłkę, podczas gdy przed rozpoczęciem nalotów wynosiła około 72 dol.

Wzrost cen surowców jest bezpośrednio związany z decyzją Teheranu o zablokowaniu Cieśniny Ormuz, kluczowej dla transportu ropy naftowej.

Ataki rakietowe i rozszerzanie konfliktu

Na Bliskim Wschodzie utrzymuje się wysoki poziom napięcia. Systemy NATO przechwyciły pocisk balistyczny wystrzelony z Iranu nad terytorium Turcji – to już czwarty taki incydent od początku wojny.

Izrael w nocy z niedzieli na poniedziałek był atakowany na kilku kierunkach. Hezbollah ostrzeliwał północ kraju rakietami, a jemeńscy Huti użyli dronów na południu. W odpowiedzi Izrael przeprowadził uderzenia na infrastrukturę rządową w Teheranie.

W związku z napięciem amerykańskie uczelnie działające m.in. w Jordanii, Armenii i Libanie przeszły na nauczanie zdalne, określając to jako środek zapobiegawczy na najbliższe dni.

Ofiary konfliktu i napięcia w Libanie

Walki nasilają się także w południowym Libanie, gdzie Izrael prowadzi operację przeciwko Hezbollahowi. W izraelskim ataku zginął żołnierz armii libańskiej, a pięciu zostało rannych.

Izraelskie siły zbrojne poinformowały z kolei o śmierci 19-letniego sierżanta Lirana Ben Ziona oraz rannych w atakach Hezbollahu. Według izraelskich danych, jest to szósty żołnierz zabity od 2 marca w tej operacji.

Straty ponosi również misja ONZ. W poniedziałek zginął kolejny żołnierz UNIFIL – obywatel Indonezji, dzień wcześniej śmierć poniósł inny żołnierz tej samej narodowości. Misja liczy około 10 tys. żołnierzy i działa w regionie od 1978 roku.

Według libańskiego ministerstwa zdrowia, w izraelskich atakach zginęło już 1238 osób, w tym 124 dzieci, a 3543 zostały ranne. Tylko w weekend liczba ofiar wyniosła 49 osób.

Dodatkowo napięcia dyplomatyczne pogłębia decyzja Iranu, którego ambasador w Libanie odmówił opuszczenia kraju mimo uznania go za persona non grata.

Z kolei według raportu organizacji HRANA, od początku amerykańsko-izraelskich ataków w Iranie zginęło co najmniej 1568 cywilów, w tym 236 osób poniżej 18. roku życia.

Źródło: PAP