Trump o Wenezueli: lekcja Iraku, rozmowy z reżimem i obietnica demokracji
Prezydent Donald Trump tłumaczy, że zdecydował się na współpracę z władzami w Caracas, a nie na natychmiastowe przekazanie władzy opozycji, bo wyciągnął wnioski z obalenia reżimu w Iraku. Jednocześnie amerykańska administracja prowadzi rozmowy z obozem władzy, a wenezuelska opozycja zapewnia, że proces demokratycznej transformacji już się rozpoczął.
W piątek Donald Trump wyjaśnił, dlaczego Stany Zjednoczone podjęły współpracę z przedstawicielami obecnych władz Wenezueli. Jak podkreślił, jego decyzja była podyktowana doświadczeniami z Iraku po obaleniu reżimu Saddama Husajna.
Trump odpowiedział w ten sposób na pytanie, dlaczego postawił na dialog z Delcy Rodriguez, następczynią Nicolasa Maduro, zamiast poprzeć liderkę opozycji Marię Corinę Machado, cieszącą się – jak zaznaczył – poparciem społecznym w Wenezueli.
– W Iraku wszyscy zostali zwolnieni: policja, generałowie. Z tego powstało ISIS – powiedział Trump. Dodał, że pamięta konsekwencje całkowitego demontażu aparatu państwowego i dlatego wybrał drogę stopniowej stabilizacji zamiast gwałtownej zmiany władzy.
Jednocześnie prezydent USA podkreślił swój szacunek dla Marii Coriny Machado, z którą spotkał się dzień wcześniej. Przyznał, że było to ich pierwsze spotkanie i że był „pod wielkim wrażeniem” liderki opozycji.
Spotkanie Trumpa z Machado i symboliczny Nobel
Trump ujawnił, że Machado przekazała mu swoją Pokojową Nagrodę Nobla, co określił jako „miły gest”. Relacjonował, że miała mu powiedzieć, iż zakończył osiem wojen i nikt bardziej nie zasługuje na to wyróżnienie.
Prezydent USA zadeklarował, że zamierza rozmawiać z Machado w przyszłości, mimo że obecnie amerykańska administracja utrzymuje robocze kontakty z obozem władzy w Caracas.
Tego samego dnia dyrektor CIA John Ratcliffe spotkał się w Caracas z Delcy Rodriguez. Była to pierwsza wizyta wysokiego rangą wysłannika USA od czasu pojmania Nicolasa Maduro przez siły amerykańskie.
Według administracji Trumpa spotkanie miało być gestem poparcia dla stabilności, jaką – zdaniem Waszyngtonu – oferuje Rodriguez, oraz sygnałem budowania zaufania i współpracy między rządami USA i Wenezueli.
Ofiary amerykańskiej operacji w Caracas
W tle rozmów politycznych pozostają skutki amerykańskiej operacji wojskowej z 3 stycznia. Minister obrony Wenezueli Vladimir Padrino poinformował, że w ataku na Caracas zginęło 47 wenezuelskich żołnierzy, w tym 9 kobiet.
Wcześniej władze w Caracas mówiły o 24 ofiarach śmiertelnych. Z kolei Kuba podała, że w walkach zginęło 32 żołnierzy tej narodowości – 21 funkcjonariuszy MSW i 11 wojskowych – należących do ochrony Nicolasa Maduro. Ich szczątki przetransportowano na Kubę.
Sekretarz obrony USA Pete Hegseth przekazał, że operacja trwała kilka godzin i brało w niej udział około 200 żołnierzy oraz 150 samolotów i śmigłowców. Maduro i jego żona Cilia Flores zostali wywiezieni do Nowego Jorku, gdzie usłyszeli zarzuty, m.in. związane z handlem narkotykami.
Tymczasem Maria Corina Machado, występując w Waszyngtonie, zapewniła, że Wenezuela będzie wolna dzięki wsparciu Donalda Trumpa i USA. Jak zaznaczyła, proces transformacji jest „bardzo skomplikowany”, ale nieodwracalny i ma prowadzić od demontażu resztek reżimu, przez odbudowę instytucji, aż do wolnych wyborów.
Źródło: PAP