Wenezuela zachęca amerykańskie firmy naftowe do podpisywania umów na wydobycie ropy
Wenezuelska minister ds. ropy Paula Henao przekonywała inwestorów w Houston, by podpisywali nowe kontrakty na wydobycie. Kraj czeka na nich ze swoimi potężnymi rezerwami ropy.

Henao mówiła, jak pisze Bloomberg, że w Wenezueli jest 916 regionów gotowych do wydobycia. W kraju głównie są złoża ciężkiej ropy, ale są też miejsca, gdzie do wydobycia jest lżejszy surowiec oraz gaz ziemny. – Potrzebujemy tych porozumień, by zacząć wydobycie w nowych regionach – dodała. – Mamy dla was cały nowy świat do odkrycia – stwierdziła. Jej słowom przysłuchiwało się ponad 140 inwestorów branżowych, więc amerykańskie firmy, zwłaszcza ze względu na sytuację na Bliskim Wschodzie, są mocno zainteresowane wenezuelską ropą.
Władze Wenezueli podpisały już umowę z firmą zajmującą się obsługą pól naftowych – SLB – oraz z niezależnym producentem Hunt Oil. Ale kraj potrzebuje więcej prywatnych inwestycji, by rozruszać wydobycie, które spadało przez ostatnie 20 lat.
W kwietniu wenezuelski parlament zlikwidował jeden z pierwszych dekretów wprowadzonych przez Hugo Chaveza w 1999 r. Zezwalał on na wydobycie ropy tylko państwowym firmom. Teraz będą to też mogły robić prywatne firmy, zarówno krajowe, jak i zagraniczne. Nową ustawę jednoizbowy parlament zatwierdził – jak piszą wenezuelskie niezależne media – po naciskach USA. Zmiany w prawie rzeczywiście otworzyły sektor na większą autonomię prywatnych producentów i inwestycje zagraniczne.
Na początku stycznia siły zbrojne USA przeprowadziły atak na cele wojskowe oraz rządowe w stolicy Wenezueli – Caracas. Amerykanie pojmali prezydenta kraju Nicolasa Maduro oraz jego żonę Cilię Flores. Były prezydent Wenezueli jest obecnie na pokładzie USS Iwo Jima, który ma przewieźć go do Nowego Jorku. O operacji poinformował na swoim koncie na Truth Social Donald Trump. Władzę w kraju przejęła wiceprezydent Delcy Rodriguez.