NanoAnaliza

Płace hamują, ale stopy nie spadną. Geopolityka zmienia reguły gry

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

W lutym przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw wyniosło 9 002,47 zł brutto – podał GUS w najnowszym komunikacie. Oznacza to wzrost o 6,3 proc. rdr, czyli taką samą dynamikę nominalnych płac jak w ubiegłym miesiącu, a zarazem wyraźne wyhamowanie względem grudnia 2025 r. (8,6 proc.). To najniższa dynamika płac od niemal pięciu lat, czyli od początku 2021 r.

Odczyt ponownie okazał się niższy od konsensusu rynkowego. Prognozy przewidywały bowiem wzrost o 6,6 proc.

Scenariusz z początku roku...

W normalnych warunkach makroekonomicznych takie dane skłaniałyby do podążania za scenariuszem zarysowanym na początku roku. Niskie odczyty wzrostu wynagrodzeń utwierdzałyby Radę Polityki Pieniężnej (RPP) w przekonaniu, że presja inflacyjna słabnie. To sprzyjałoby dalszym decyzjom o łagodzeniu polityki pieniężnej.

Tym bardziej, że najprawdopodobniej dynamika wzrostu wynagrodzeń w gospodarce narodowej jest jeszcze niższa. Poza sektorem przedsiębiorstw w tym drugim wskaźniku ujmowane są bowiem także mniejsze firmy oraz budżetówka. Dla nich istotnym punktem odniesienia są wzrost płacy minimalnej oraz wskaźnik waloryzacji płac nauczycieli, urzędników czy służb mundurowych. W obu przypadkach to tylko 3 proc. Pierwsze dane z całej gospodarki poznamy w maju.

... pokrzyżowany przez geopolitykę

Ale ten scenariusz jest już nieaktualny. Powodem jest oczywiście niepewność związana z cenami energii po ataku Izraela oraz USA na Iran. Ceny ropy naftowej WTI oscylują w ostatnich dniach w okolicy 95-100 dolarów za baryłkę. To oznacza wzrost o ok. 65 proc. od początku r. Z kolei ceny gazu ziemnego na giełdzie TTF w Holandii, czyli europejskim benchmarku cenowym, w analogicznym okresie wzrosły o ok. 90 proc.

Optyka XYZ: aktualny scenariusz

Ryzyko dla wzrostu płac w najbliższym roku jest skierowane w dół. Niepewność dotycząca cen energii będzie ograniczała skłonność firm do podwyżek i premii, bo przedsiębiorstwa będą chciały chronić marże w obliczu wzrostu kosztów pośrednich.

To oznacza spadek dynamiki płac realnych. Z jednej strony z powodu wyhamowania dynamiki nominalnych wynagrodzeń, z drugiej – z powodu wzrostu inflacji, prawdopodobnie powyżej 3 proc. w ciągu roku. Odbije się to negatywnie na konsumpcji i spowolni wzrost PKB w Polsce względem oczekiwań. Skala tego efektu będzie oczywiście zależała od wielkości zakłóceń na rynkach energii związanych z wojną oraz od długości ich trwania. Rynki wciąż oczekują unormowania sytuacji w drugiej połowie roku, choć z każdym dniem coraz mniej.

W średnim okresie, czyli powyżej roku, wzrost inflacji będzie skłaniał pracowników do podwyższania żądań płacowych. To, na ile okażą się skuteczni, zależy od tego, jak ciasny będzie rynek pracy. Do tego dochodzą też podwyżki wbudowane w system, oparty w dużym stopniu na przeszłej inflacji, takie jak płaca minimalna czy wynagrodzenia w sferze budżetowej.

NBP w marcowym raporcie o inflacji przewidywał wzrost wynagrodzeń w gospodarce narodowej w 2026 r. o 6,4 proc. Pierwsze dane z gospodarki sugerują, że może to być prognoza zawyżona nawet bez zewnętrznego szoku. Niższe od oczekiwań wzrosty wynagrodzeń nie doprowadzą jednak do obniżek stóp procentowych. Do tego potrzebne jest pozytywne wyklarowanie się sytuacji na Bliskim Wschodzie i ustąpienie szoku na rynku energii.