NanoAnaliza

Polska piąta od końca w UE pod względem PKB na godzinę pracy. Dlaczego tak źle wypadamy?

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Polacy emocjonują się od dłuższego czasu, który kraj prześcigniemy pod względem PKB na osobę. W ostatnim tygodniu na celowniku naszych ambicji była Hiszpania. Według projekcji MFW jeszcze z października Polska ma ją wyprzedzić w 2026 r. pod względem PKB na osobę w parytecie siły nabywczej.

Jednakże emocje są przedwczesne. Do Hiszpanii brakuje nam jeszcze sporo. Komisja Europejska przewiduje, że w 2026 r. hiszpański PKB na osobę, po uwzględnieniu różnic w lokalnych cenach (w parytecie siły nabywczej), wyniesie 91,5 proc. średniej unijnej. W Polsce zaś będzie to 82,4 proc. A zatem dystans wciąż jest jeszcze spory. Nie ulega dla mnie wątpliwości, że bardziej wiarygodne są dane Eurostatu niż MFW.

Dystans w produktywności na godzinę pracy większy

Inną kwestią jest produktywność na godzinę pracy względem średniej w UE. W tym względzie dystans Polski jest znacznie większy niż w PKB na osobę. Polski PKB na godzinę pracy wynosi zaledwie 69 proc. średniej unijnej, co spycha nas na piąte miejsce od końca w unijnej stawce. Wyprzedzamy jedynie Grecję, Bułgarię, Łotwę oraz Portugalię. Ilustruję to na tytułowym wykresie.

Różnica w PKB na godzinę pracy jest niemal dwukrotna pomiędzy Polską a krajami UE o najwyższym poziomie tego wskaźnika. Te państwa to Dania (135 proc. średniej UE), Belgia (133 proc.), Holandia (127 proc.) i Niemcy (123 proc.).

Pracuje nas mniej, ale zatrudnieni pracują dłużej

Są dwie przyczyny różnicy między PKB na osobę oraz PKB na godzinę pracy. Pierwszy w uproszczeniu pokazuje, ile osób pracuje w kraju względem średniej unijnej. Drugi natomiast to liczba godzin przypadająca na pracownika. Tę dekompozycję przedstawiam na poniższym wykresie.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Głównym czynnikiem, dla którego produktywność na godzinę pracy jest w Polsce mniejsza, niż wynikałoby z PKB na osobę, jest wysoka liczba godzin pracy przypadająca na pracownika. Według bazy AMECO (Komisji Europejskiej) ten wskaźnik dla Polski w 2025 r. wyniósł ok. 1 990 godzin. Dla porównania, jedynie Grecja ma więcej (ponad 2 tys. godzin), a średnia w UE to 1 610 h. Na drugim biegunie są kraje takie jak Dania, Holandia czy Niemcy, w których wskaźnik ten wynosi 1350-1450 godzin. Duże znaczenie ma w tym przypadku oczywiście rozpowszechnienie modelu pracy na niepełny etat.

Mniejszą wagę ma w przypadku Polski odsetek liczby pracujących względem całej populacji. Jest on trochę niższy niż średnio w UE, wskutek czego PKB na pracownika jest trochę wyższe względem średniej unijnej (84,6 proc.) niż PKB na osobę (80,5 proc.) w 2025 r. Jednym słowem, pracuje nas trochę mniej, ale jak już ktoś jest zatrudniony, to pracuje znacznie większą liczbę godzin niż w krajach unijnych.

Większą wagę ten czynnik ma w krajach, w których model pracy na niepełny etat jest bardziej rozpowszechniony (Dania, Holandia, Niemcy). Wiąże się on bowiem także z wyższą stopą zatrudnienia niż średnio w krajach UE. Inny model jest we Francji. Tam zarówno mniej osób pracuje, jak też osoby pracujące czynią to trochę krócej niż średnio w UE.

Ugruntowane różnice

Warto zauważyć, że co do zasady w krajach Europy Środkowo-Wschodniej liczba godzin na pracownika jest wyższa niż na Zachodzie. Różnice te sięgają lat 90-tych XX wieku i nic nie wskazuje, żeby miało to ulec nagłej zmianie. Ciekawe jednak jest poniższe zestawienie Czech oraz Słowacji. Przez 20 lat wskaźnik ten był niemal identyczny w obu krajach. Ale od 2015 r. wydać zmniejszenie liczby godzin pracy na Słowacji. Zbiegło się ono także z niższym wzrostem gospodarczym w tym kraju w ciągu ostatniej dekady.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny