Kategoria artykułu: Biznes

Przybywa dużych bloków gazowych. Operator krajowej sieci mówi: już wystarczy

W polskiej energetyce trwa boom na bloki gazowe. Inwestycje te są pilnie potrzebne, aby wypełnić lukę wytwórczą w najbliższych latach. Operator sieci przesyłowej zaznacza jednak, że potrzeby krajowego systemu energetycznego szybko się zmieniają. – W przyszłości wiele bloków gazowych będzie działać zaledwie dwa-trzy tygodnie w ciągu roku – przewiduje Grzegorz Onichimowski, prezes PSE. Wojna na Bliskim Wschodzi stawia dodatkowe pytania o cenę energii i ciepła z błękitnego paliwa.

Nowy blok gazowy w Grudziądzu
Nowy blok gazowo-parowy w Grudziądzu o mocy 560 MW jest na etapie wstępnego rozruchu. Fot.: Energa

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jakie inwestycje gazowe są planowane w energetyce.
  2. Jak operator sieci przesyłowej widzi przyszłość krajowej energetyki.
  3. Czy konflikt na Bliskim Wschodzie wpłynie na ceny energii i ciepła.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

W Polsce trwa budowa kilku dużych bloków gazowych, a wszystkie krajowe koncerny energetyczne planują postawienie kolejnych takich jednostek. W ten sposób branża chce uzupełnić moce wytwórcze po wyłączeniu najstarszych bloków węglowych. Realizowanych i planowanych inwestycji jest jednak tak dużo, że eksperci ostrzegają przed przewymiarowaniem systemu i generowaniem nadmiarowych kosztów.

O szybko zmieniającym się rynku energii mówi też Grzegorz Onichimowski, prezes Polskich Sieci Elektroenergetycznych. PSE są operatorem krajowej sieci przesyłowej i odpowiadają za bezpieczeństwo dostaw energii do polskich odbiorców.

– Strategie trzeba mieć, ale trzeba je też szybko aktualizować. Przed nami gwałtowny spadek cen magazynów energii, który zmieni sytuację odnawialnych źródeł energii względem tradycyjnych elektrowni. Już dzisiaj uważamy, że wiele bloków gazowych w przyszłości będzie działać zaledwie przez dwa-trzy tygodnie w roku. Pojawia się więc pytanie, czy jest sens budować kolejne duże bloki tylko na te dwa tygodnie w roku – stwierdził Grzegorz Onichimowski, prezes PSE, podczas marcowego Forum Izby Gospodarczej Ciepłownictwo Polskie w Karpaczu.

Inwestycje gazowe powinny przyhamować

Szef PSE w rozmowie z XYZ dodał, że Polska musiała pilnie zabezpieczyć moce wytwórcze w energetyce na 2030 r. Wtedy właśnie może dojść do wygaszenia najstarszych bloków węglowych. Dlatego inwestycje w nowe bloki gazowe były bardzo pożądane.

– Zrobiliśmy to wysokim kosztem, co wynika z sytuacji na rynku. Okazało się, że popyt na turbiny gazowe jest bardzo duży na całym świecie. Dlatego zaczęło dramatycznie brakować tych urządzeń, a Polska potrzebowała rozwinąć kilka-kilkanaście gigawatów w tej technologii w ciągu najbliższych kilku lat. Ale już wystarczy i teraz powinno przyjść uspokojenie na rynku inwestycji gazowych – wskazuje Grzegorz Onichimowski.

Z analiz operatora wynika, że zapotrzebowanie na moc w energetyce na poziomie ponad 30 gigawatów (GW) w dużej mierze będzie pokrywane przez OZE i magazyny energii. Nowa architektura rynku energii sprawi, że elektrownie gazowe przez większość czasu będą wyłączone.

– Wszystkie nasze symulacje pokazują, że wykorzystanie źródeł dyspozycyjnych [niezależnych od pogody – red.] będzie coraz krótsze. Spójrzmy, jak szybko rośnie rynek magazynów energii. W tym roku będziemy mieli około 1 GW mocy zainstalowanych w magazynach, a niedługo będzie to już kilkanaście gigawatów. W takiej sytuacji, nawet jeśli tylko przez pół dnia będziemy mieć dużą produkcję ze źródeł odnawialnych, to dzięki magazynom przez resztę dnia nadal będziemy mogli zasilać sieć zieloną energią. A zatem nie będziemy musieli przywoływać do ruchu bloków gazowych – wskazuje Grzegorz Onichimowski.

Wielki plac budowy

Według prezesa PSE w przyszłości źródła gazowe będą nam najbardziej potrzebne lokalnie do produkcji ciepła. Oprócz tego przydatne będą mniejsze bloki działające w cyklu otwartym, bez odzysku ciepła, które szybko dochodzą do pełnej mocy (tzw. technologia OCGT). Jak twierdzi Grzegorz Onichimowski, efektywność bloku schodzi na drugi plan, a najważniejsza staje się elastyczność pracy i niski koszt budowy.

Do tej pory koncerny skupiały się natomiast na budowie dużych elektrowni gazowo-parowych, które cechują się wysoką sprawnością (tzw. technologia CCGT). Takie dwa bloki o łącznej mocy 1,4 GW pracują już w Gryfinie dla Polskiej Grupy Energetycznej. Kolejne powstają m.in. w Adamowie (600 MW), Rybniku (880 MW), Ostrołęce (745 MW) i Grudziądzu (560 MW). W lutym Enea rozpoczęła budowę dwóch takich jednostek w Kozienicach (łącznie 1,3 GW).

– Bloki gazowe w Kozienicach zastąpią stopniowo wycofywane moce węglowe i wypełnią lukę wytwórczą w systemie. Dzięki wysokiej elastyczności i krótkiemu czasowi uruchomienia zapewnią rezerwę regulacyjną niezbędną do bilansowania produkcji z farm wiatrowych i fotowoltaicznych – zapewnia Zbigniew Miazek, prezes Enei Elkogaz.

Z kolei Polska Grupa Energetyczna w marcu podpisała umowy na budowę dwóch bloków gazowych w cyklu otwartym, czyli w technologii, którą promuje obecnie szef PSE. Siłownie staną w Rybniku i Gryfinie, a ich budowa wraz z rocznym serwisem kosztować będzie około 6 mld zł.

– Nowe szczytowe bloki gazowe w Rybniku i Gryfinie będą stanowiły dodatkowe zabezpieczenie w momentach najwyższego zapotrzebowania na energię elektryczną. Ich zadaniem będzie bilansowanie źródeł odnawialnych oraz szybka reakcja na nagłe zmiany zapotrzebowania systemu – zapowiada Dariusz Lubera, prezes PGE.

Koncerny energetyczne analizują kolejne miejsca pod inwestycje gazowe.

Wysoka cena za bezpieczeństwo

Aby nowe bloki były rentowne, potrzebują wsparcia. Ponieważ nie będą produkować energii przez cały czas, państwo będzie im płacić za samą gotowość do pracy. Tak właśnie działa rynek mocy, który finansuje dziś elektrownie węglowe, gazowe i magazyny energii. Dzięki niemu operator sieci utrzymuje wymagane rezerwy mocy i ogranicza ryzyko niedoborów energii w systemie. Forum Energii oszacowało, że w latach 2021-2046 rynek mocy w Polsce pochłonie łącznie około 200 mld zł i będzie stanowił znaczącą pozycję na rachunkach za prąd wszystkich odbiorców.

Forum Energii wyliczyło, że tylko w latach 2025-2030 r. zakontraktowana w elektrowniach gazowych moc wzrośnie ponad trzykrotnie z 3,8 do 11,6 GW. Eksperci wskazują, że operator promował dotychczas duże jednostki gazowo-parowe (CCGT). Tymczasem znacznie lepsze do współpracy z OZE są bloki gazowe w cyklu otwartym (OCGT) lub małe silniki gazowe. Eksperci widzą też ryzyko przewymiarowania mocy.

„Podejście operatora oparte na konserwatywnych założeniach i priorytecie dla mocy sterowalnych prowadzi do przewymiarowania systemu i generowania nadmiarowych kosztów, zamiast szukania optymalizacji, np. przez lepsze wykorzystanie połączeń transgranicznych, odnawialnych źródeł energii czy innych sektorów, takich jak przemysł i ciepłownictwo” – wskazuje Forum Energii.

Zawirowania na rynku gazu

W obliczu wojny na Bliskim Wschodzie pojawia się też pytanie o stabilność rynku gazu. Polski Instytut Ekonomiczny (PIE) zauważył, że dla Unii Europejskiej i Polski podstawowym zagrożeniem nie jest brak bezpieczeństwa dostaw tego surowca, lecz gospodarcze skutki wzrostu jego ceny. Ceny gazu mogą podskoczyć od 40 proc. według „El Pais" do nawet 130 proc. według Goldman Sachsa. PIE podaje, że w 2024 r. import gazu z Kataru do Polski sięgnął 16 proc. W 2025 r. z Kataru odebrano 16 z 81 ładunków skroplonego gazu przyjętych w porcie w Świnoujściu. Zdaniem ekspertów konsekwencje wstrzymania lub poważnego ograniczenia ruchu statków w Cieśninie Ormuz, położonej między Iranem a Omanem, będą istotne dla światowych cen ropy i gazu.

Wytwórcy energii z gazu na bieżąco monitorują sytuację na rynkach surowców i wydarzenia na Bliskim Wschodzie. PGE podkreśla, że w ostatnich latach polski rynek gazu przeszedł dużą transformację związaną z rozbudową infrastruktury przesyłowej. Umożliwiło to szeroką dywersyfikację kierunków dostaw. Dziś gaz płynie do nas przede wszystkim z norweskich złóż przez podmorski rurociąg Baltic Pipe, a także statkami w postaci skroplonej do terminala w Świnoujściu – m.in. z USA.

– Jako wytwórca energii działamy na podstawie długoterminowego planowania i scenariuszowch analiz ryzyka, uwzględniających zarówno czynniki rynkowe, jak i geopolityczne. W przypadku pojawienia się istotnych zmian otoczenia rynkowego jesteśmy przygotowani do adekwatnej reakcji operacyjnej i handlowej – przekonuje biuro prasowe PGE.

Spółka zapewnia, że prowadzi zdywersyfikowaną politykę zakupu gazu, korzystając z różnych instrumentów rynkowych i ograniczając ekspozycję na zmienność cen.

– Naszym priorytetem pozostaje zapewnienie bezpiecznych, stabilnych i konkurencyjnych dostaw paliwa dla naszych jednostek wytwórczych, przy jednoczesnym efektywnym zarządzaniu ryzykiem rynkowym – podsumowuje PGE.

Co z cenami ciepła?

Branża ciepłownicza mówi wprost, że istotny wzrost cen surowca nie będzie obojętny dla odbiorców ciepła produkowanego z gazu. Ale nie odczujemy tego od razu, jak dzieje się w przypadku paliw, gdy ceny ropy bardzo szybko przekładają się na ceny na stacjach benzynowych.

– Ceny gazu nie pozostają bez wpływu na ceny ciepła. Skoro w ciągu zaledwie kilku dni mieliśmy do czynienia ze wzrostem cen tego surowca o kilkadziesiąt procent, to można przypuszczać, że ostatecznie odczują to także odbiorcy ciepła. Pamiętajmy jednak, że zmiana taryfy na ciepło trwa nawet kilka miesięcy, więc nie będzie natychmiastowa. Po drugie, wiele przedsiębiorstw ciepłowniczych ma do dyspozycji kilka źródeł ciepła i wybiera te, które są w danym momencie najbardziej opłacalne. To może zniwelować podwyżki cen gazu – podkreśla Jacek Szymczak, prezes Izby Gospodarczej Ciepłownictwo Polskie.

Główne wnioski

  1. Polska energetyka przechodzi transformację, zastępując bloki węglowe nowymi jednostkami gazowymi. Prezes Polskich Sieci Elektroenergetycznych ostrzega, że rozwój magazynów energii i źródeł odnawialnych drastycznie ograniczy czas pracy bloków gazowych. W takiej sytuacji preferowanym rozwiązaniem stają się tańsze i bardziej elastyczne małe „gazówki” oraz bloki dostarczające także ciepło lokalnej społeczności. Tymczasem dotychczas koncerny energetyczne stawiały na duże elektrownie.
  2. Eksperci zwracają uwagę na wysokie koszty utrzymywania nowych siłowni gazowych przez państwo, co ostatecznie obciąży rachunki za prąd Polaków. Forum Energii oszacowało, że w latach 2021-2046 rynek mocy w Polsce pochłonie łącznie około 200 mld zł. To forma wsparcia, którą otrzymują m.in. bloki gazowe za gotowość do pracy. Forum Energii proponuje, by zamiast budowy kolejnych „gazówek” lepiej wykorzystywać energetyczne połączenia transgraniczne, odnawialne źródła energii czy moce zainstalowane w ciepłownictwie.
  3. Dodatkowym wyzwaniem pozostaje niestabilność cen gazu na rynkach światowych, wynikająca z napięć geopolitycznych. Polska Grupa Energetyczna zapewnia, że jest gotowa na różne scenariusze. Aby ograniczyć ryzyko wzrostu cen, PGE prowadzi zdywersyfikowaną politykę zakupu gazu. Branża ciepłownicza mówi jednak wprost, że rosnące ceny gazu prędzej czy później przełożą się na podwyżki cen ciepła.