Kategoria artykułu: Biznes

Weterani leasingu z pomocą Enterprise Investors szturmują rynek motoryzacyjny. Vehis mierzy w 120 tys. samochodów rocznie

Topowi menedżerowie sektora finansowego porzucili karierę w zarządach bankowych grup, by założyć startup. Przekonali czołowy fundusz, by zrobił wyjątek i już na starcie zapewnił im 20 mln euro. Dziś na platformie oferującej auta, finansowanie oraz ubezpieczenie zarabiają już dziesiątki milionów złotych i rosną w tempie rzędu 100 proc. A niewiele zabrakło, by pogrzebała ich pandemia i wojna w Ukrainie. – Los nam nie sprzyjał, ale opatrzność nad nami czuwała – podsumowuje Grzegorz Tracz, prezes Vehisu.

Grzegorz Tracz, prezes i współzałożyciel Vehisu, oraz Dariusz Prończuk, partner zarządzający w Enterprise Investors
Grzegorz Tracz (z lewej) zbudował Vehis z grupą doświadczonych menedżerów z sektora finansowego. W ich potencjał już na starcie uwierzył fundusz Enterprise Investors, w którym partnerem zarządzającym jest Dariusz Prończuk. Fot. XYZ/Vehis i Enterprise Investors

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Kim są założyciele Vehisu i z myślą, o jakiej wypełnieniu rynkowej luki stworzyli ten biznes.
  2. W jaki sposób przekonali do zaangażowania się w startup fundusz inwestujący w dojrzałe biznesy.
  3. Jakie cele sobie stawiają i na czym opierają konkurencyjną przewagę.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Wydawałoby się, że rynek sprzedaży samochodów jest już dość dojrzały i w dużym stopniu podzielony. Okazuje się jednak, że wciąż można zbudować na nim biznes zarabiający już po kilku latach dziesiątki milionów złotych w samej Polsce. Dowiódł tego Vehis, wspierany od początku przez fundusz private equity Enterprise Investors (EI).

Bazując na sieci partnerów, firma stworzyła platformę zapewniającą internetowy dostęp do tysięcy samochodów, finansowania oraz ubezpieczenia. Szacuje, że w 2025 r. trzyipółkrotnie zwiększyła zysk netto do ok. 36 mln zł, a przychody prowizyjno-odsetkowe podwoiła do 378 mln zł.

– Los nam nie sprzyjał, ale opatrzność nad nami czuwała. Pierwszą transakcję zawarliśmy w grudniu 2019 r., a trzy miesiące później nadeszła pandemia. Przez rozchwianie rynku finansowego mieliśmy problem z pozyskaniem niezbędnego kapitału, więc kluczowe okazało się zwiększone wsparcie Enterprise Investors – komentuje Grzegorz Tracz, prezes i współzałożyciel Vehisu.

W marcu 2020 r. dokapitalizowanie wyniosło 1 mln euro (ponad 4 mln zł), a w maju 1,5 mln euro. To nie było całe dodatkowe finansowanie, uwzględniając też pożyczki.

– Gdy już wjeżdżaliśmy na właściwy tor, za wschodnią granicą wybuchła wojna i znów doświadczyliśmy podobnego problemu. Po dwóch latach budowania zaufania partnerów – producentów, dilerów itd. – nagle się okazało, że może nie wystarczyć nam pieniędzy, by obsłużyć klientów. Wyszliśmy jednak z kryzysu obronną ręką i od tego czasu nieprzerwanie rośniemy w tempie rzędu 100 proc. rocznie – mówi Grzegorz Tracz.

Warto wiedzieć

Finansowy gigant

Działający od 1990 r. Enterprise Investors zebrali już dziesięć funduszy o łącznej wartości 2,4 mld euro. Zainwestowali już w 161 firm z różnych sektorów – w tym liderów swoich branż jak LPP, Kruk, Asseco, Dino Polska – a w portfelu mają jeszcze 20 spółek.

W 2025 r. fundusz zainwestował 92 mln euro, w tym 58 mln euro w wykup eTravel. Z dywidendy i sprzedaży chorwackiego producenta pieczywa Pan-Pek uzyskał 41 mln euro.

XYZ

Czołowi menedżerowie banków we własnym startupie

Spółka ma wyjątkowe grono założycieli, nietypowe jak na startup. Stoją za nią czołowe postaci polskiego sektora finansowego: Grzegorz Tracz, Ireneusz Meller, Jan Bujak oraz Marcin Wykręt (w 2025 r. zrezygnował z zasiadania we władzach).

Pierwszy z nich to m.in. były prezes Volkswagen Bank Polska oraz wiceszef Getin Noble Bank. Drugi też spędził lata w zarządach kilku spółek, w tym Getin Leasing i Alior Leasing. Trzeci to m.in. wieloletni wiceprezes BNP Paribas Bank Polska. Natomiast czwartego zastąpił w zarządzie Vehisu Jacek Pasławski, który wcześniej kierował Interią oraz agencją reklamową Novem.

– Mimo menedżerskiego stażu rzędu 15-25 lat wciąż mamy w sobie świeżą krew i głód sukcesu. Z częścią zespołu znamy się jeszcze z pracy w Volkswagenie 25 lat temu, a następnie w Getinie. Już w momencie startu Vehisu tworzyliśmy grupę ponad 40 doświadczonych menedżerów o szerokim przekroju kompetencji. Z czasem poszerzyliśmy to grono m.in. o Janka Bujaka oraz Jacka Pasławskiego – mówi Grzegorz Tracz.

Zapewnia, że bogata historia zawodowa każdego z przedstawicieli władz spółki nie rodzi konfliktów, wręcz przeciwnie. Korzystają ze „zbiorowej mądrości” i podejmują decyzje zgodnie z podziałem obowiązków.

– Z perspektywy ponad 30 lat inwestowania zauważam, że coraz mniej biznesów opiera się wyłącznie na wyraźnym liderze. Vehis jest przykładem firmy tworzonej przez zespół z wyjątkowym, wieloletnim doświadczeniem i rzadką umiejętnością dopraszania menedżerów wysokiego szczebla w obszarach, gdzie potrzebuje wsparcia. Bardziej niż do zajmowanych w przeszłości stanowisk przywiązuję wagę do konkretnych osiągnięć i umiejętności. Prawdziwego przedsiębiorcę poznaje się w kryzysie, a założyciele Vehisu sprawdzili się w boju już dwukrotnie: w okresie zawirowań na rynku finansowym najpierw po wybuchu pandemii, a później wojny w Ukrainie – mówi Dariusz Prończuk, partner zarządzający w Enterprise Investors.

Od nowych aut dla MŚP po używane samochody dla konsumentów

Założyciele Vehisu od początku wiedzieli, że ich pomysł jest strzałem w dziesiątkę. Dostrzegli rynkową lukę, uczestnicząc w finansowaniu zakupu samochodów w poprzednich firmach.

– W całej Europie nie znaleźliśmy spółki oferującej niemal wszystkie samochody dostępne na rynku – z możliwością łatwego ich porównania – i zapewniającej w pełni zdalne przeprowadzenie transakcji obejmujące finansowanie, ubezpieczenie, zarejestrowanie samochodu itd. Z kupnem auta wiąże się mnóstwo czynności trwających po kilka dni albo nawet znacznie dłużej. My jesteśmy w stanie zamknąć cały proces w ciągu jednego dnia. Stworzyliśmy firmę, która w pełni zaspokaja istotną potrzebę setek tysięcy Polaków – wyjaśnia Grzegorz Tracz.

Zapewnia, że klienci oszczędzają nie tylko czas, ale też pieniądze. Oferując wszystko w jednym miejscu, Vehis jest w stanie zagwarantować niższą cenę samochodu, finansowania, ubezpieczenia i serwisu niż w przypadku oddzielnego kupowania ich na rynku. Suma tych niższych wynagrodzeń jest dla niego wystarczająca.

– Vehis konsekwentnie realizuje pierwotny plan, budując pozycję przez systematyczne rozszerzanie oferty. Polski rynek samochodów jest bardzo nieuporządkowany i nietransparentny, więc spółka musiała zacząć od dużego oraz w miarę bezpiecznego segmentu i produktu. Postawiła na obsługę MŚP [małych i średnich przedsiębiorstw – red.] i sprzedaż nowych pojazdów do 3,5 tony – tłumaczy Dariusz Prończuk.

Zwraca uwagę, że 667,6 tys. nowych samochodów osobowych i dostawczych zarejestrowanych w Polsce w 2025 r. to ułamek rynku. Dlatego od 2023 r. Vehis oferuje też używane samochody – maksymalnie pięcioletnie, bo gwarancja jakości jest kluczowa. Natomiast na początku 2025 r. wyszedł z ofertą konsumencką, bo to kilkakrotnie większy segment rynku.

Obecnie za 65 proc. sprzedaży w spółce odpowiadają nowe samochody, a używane za 35 proc. Natomiast pod względem typu klienta udział przedsiębiorców wynosi 85 proc., a konsumentów 15 proc.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Miniwywiad

Oferta diametralnie inna, proces zakupu porównywalny

XYZ: Czy samochody firmowe kupuje się dziś w Polsce zdecydowanie łatwiej, a wybór jest nieporównywalnie większy niż kilkanaście lat temu?

Jakub Faryś, prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego: Oferta zmieniła się diametralnie. Jeszcze dwie dekady temu mało kto mówił o elektrycznych samochodach, a hybrydy dopiero zaczynały być popularne. Natomiast czy proces zakupu jest łatwiejszy – trudno powiedzieć. Raczej jest porównywalny.

Rynek zmienił się przede wszystkim pod względem metod finansowania. W tym obszarze faktycznie zaszła zauważalna profesjonalizacja. Wcześniej do wyboru był leasing albo gotówka, dziś możliwości jest znacznie więcej. Powszechne są opcje, które kilkanaście lat temu dopiero raczkowały jak np. długoterminowy wynajem czy pełen pakiet obsługowy w leasingu. Zmiany są jednak przede wszystkim wynikiem zewnętrznego czynnika: rozwoju sektora finansowego.

A co z segmentem konsumenckim?

To inny rodzaj klienta, kierujący się w większym stopniu emocjami. W przypadku zakupu firmowego samochodu trzeba dostosować się do przyjętych kryteriów: wybrać konkretną markę, z takim, a nie innym wyposażeniem itd. Natomiast jako konsument takich ograniczeń nie mam: wybieram auto, które mi się podoba i wpisuje się moje możliwości finansowe.

W tym przypadku największa zmiana również dotyczy finansowania. Zamiast gotówki bądź kredytu można wybrać też np. najem ze stałą ratą miesięczną obejmującą niemal wszystko, w tym serwis i wymianę opon.

Polski rynek pod względem sprzedaży samochodów wykazuje się bardziej konserwatyzmem czy innowacyjnością na tle Europy?

Generalnie nie odstajemy szczególnie ani w jedną, ani w drugą stronę. Pod względem wyboru modeli samochodu, rodzaju nadwozia itd. Polacy są bardzo podobni do mieszkańców innych krajów europejskich. Główna różnica dotyczy udziału zeroemisyjnych pojazdów w łącznej liczbie rejestracji. W państwach zamożniejszych i bardziej zorientowanych na ekologię, czyli zwłaszcza skandynawskich, ten odsetek jest wielokrotnie większy niż w Polsce. Jednak w grupie państw wolno przechodzących na zeroemisyjność jesteśmy m.in. razem z Hiszpanią i Włochami.

Dynamiczny rynek i brak bezpośredniej konkurencji?

Polski rynek samochodów jest duży – ok. 15 mln posiadaczy pojazdu i roczna sprzedaż rzędu 1,5 mln sztuk (uwzględniając używane auta). Konkurencja jest jednak intensywna i dynamiczna. W szybkim tempie rozpycha się Superauto.pl (Wirtualna Polska Holding kupiła w 2018 r. 51 proc. udziałów za 21,1 mln zł), a wyzwanie Otomoto (z grupy OLX, międzynarodowego giganta e-commerce) rzuciła platforma Automarket należąca do PKO Leasing.

– Nie mamy bezpośredniej konkurencji. Nikt poza nami nie oferuje w jednym miejscu wszystkiego, co dla kupującego jest niezbędne. Ponadto od serwisów ogłoszeniowych odróżnia nas m.in. to, że klient jest z nami nie tylko w momencie transakcji, ale przez co najmniej cztery lata spłaty rat leasingowych. Zapewnia nam to ogromne możliwości – przekonuje Grzegorz Tracz.

Vehis wskazuje, że łączy największe zalety różnych funkcjonujących modeli. Np. od klasycznego leasingu odróżnia go możliwość wymiany lub zwrotu samochodu w każdej chwili, od najmu długoterminowego brak limitu kilometrów, a od kredytu samochodowego wsparcie serwisowe.

Spółka oferuje 15 tys. samochodów ponad 40 marek, czyli prawie wszystkich dostępnych w Polsce (poza niszowymi). W 2023 r. udzieliła 600 mln zł finansowania na ponad 4 tys. pojazdów, w 2024 r. było to już odpowiednio 1,2 mld zł i ponad 9,5 tys., a w 2025 r. 2,1 mld zł oraz ponad 16,4 tys. samochodów.

W budżecie na 2026 r. założyła ponad 3 mld zł finansowania udzielonego na przeszło 24 tys. kupionych aut, niemniej będzie dążyć do przebicia celu. Chce realizować za kilka lat nawet 10 tys. transakcji miesięcznie, czyli ok. 120 tys. rocznie.

– To i tak będzie tylko ułamek rynku, który cały czas dynamicznie się rozwija. Coraz więcej osób dostrzega różnice między kilkuletnim a kilkunastoletnim samochodem. Poza tym dla najmłodszych kierowców robienie zakupów w internecie jest oczywiste. W związku z tym nie myślimy o ruchach konkurencji, choć jej się przyglądamy, tylko koncentrujemy na wykorzystaniu naszych przewag. To inni próbują nas naśladować, nie odwrotnie. Planujemy kolejne innowacje, a część z nich zaprezentujemy już w marcu wraz z uruchomieniem platformy Vehis 2.0 – zapowiada przedsiębiorca.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Enterprise Investors: „Nie robimy startupów, ale…”

Głównym udziałowcem spółki jest fundusz. Do założycieli należy tylko 18 proc. udziałów. Nieprzypadkowo.

– Wiedzieliśmy, że zrealizowanie planu nie będzie możliwe bez silnego inwestora już na starcie. Musieliśmy przecież od początku zapewnić finansowanie kupowanych samochodów. Poza tym potrzebowaliśmy wiarygodnego partnera, który da nam swego rodzaju rękojmię w rozmowach z instytucjami finansowymi. Fundusz Enterprise Investors okazał się idealnym wspólnikiem – mówi Grzegorz Tracz.

Dla jednego z najstarszych i największych funduszy private equity w całym regionie to bardzo nietypowa transakcja. W ramach swojego dziesiątego już wehikułu (wartości 340 mln euro, zebranego w 2025 r.) przeznacza na pojedynczy projekt 20-75 mln euro. To oznacza, że szuka przede wszystkim spółek z zyskiem EBITDA rzędu kilku milionów euro.

– Nie robimy startupów, kropka. Jednak na ponad 160 inwestycji zrobiliśmy kilka wyjątków uzasadnionych jakością zespołu założycielskiego ze świetnym pomysłem oraz perspektywami rynku. Tak było m.in. ze spółką Polish Energy Partners produkującą energię odnawialną – obecnie Polenergia – i późniejszym Wento kupionym przez norweskiego Equinora, a także siecią klinik onkologicznych Nu-Med, którą do swojej grupy włączyła Affidea – wyjaśnia Dariusz Prończuk.

Założyciele Vehisu przyszli z pomysłem, działającym systemem operacyjnym i pierwszym potwierdzonym partnerem. Przekonali zespół funduszu, że będą w stanie zrobić coś, co – jak sprawdził – nie udało się jeszcze nikomu w Europie.

– Spięcie w jeden system aktualnej oferty samochodów różnych dostawców, usług finansowych, ubezpieczeń, usług dodatkowych oraz utrzymywanie dobrej jakości portfela kontraktów leasingowych jest wbrew pozorom niezwykle trudne. Zajęło to prawie dwa lata. A jeśli uwzględnimy jeszcze bardzo sprawny proces obsługi klienta i racjonalny model zarabiania, to otrzymujemy przewagę konkurencyjną niezwykle trudną do skopiowania. Vehis miał w naszej ocenie największą szansę na osiągnięcie tego celu i mu się udało. Która grupa finansowa w Polsce, niezwiązana z żadnym bankiem, jest w stanie zbudować aktywa wartości przekraczającej 3 mld zł w tak krótkim czasie? – mówi partner zarządzający w Enterprise Investors.

Miniwywiad

Zakup samochodu w internecie coraz bardziej dostępny

XYZ: Jak szybko Polacy przekonują się do kupowania samochodów w internecie?

Agnieszka Czajka, vice president motors professionals Europe w OLX Group/Otomoto: Cyfryzacja dotyczy dziś każdej branży, także motoryzacyjnej. Ta zmiana kursu w dużym stopniu została podyktowana pandemią, która w szybkim tempie – pod naporem obostrzeń i oczekiwań konsumentów – wzmocniła e-commerce.

W początkowej fazie pandemii eksperci przewidywali przede wszystkim rozwój wirtualnych salonów. W ciągu kilku lat boom e-commerce zdążył się uspokoić, ale sprzedaż pojazdów w internecie wciąż ma potencjał do wykorzystania. Według wyższej kadry zarządzającej w branży motoryzacyjnej do 2030 r. nawet 70 proc. światowej sprzedaży nowych samochodów będzie realizowana przez internetowe platformy lub bezpośrednio przez producentów – wynika z badania KPMG.

Opinię tę popierają przedstawiciele branży dealerskiej. Widzimy to również w danych rynkowych i naszych własnych, w tym w raporcie „Dealerzy Jutra”, który przygotowaliśmy w celu poznania perspektywy naszych klientów biznesowych na trendy kształtujące przyszłość. Wśród trzech najpopularniejszych odpowiedzi – obok wzrostu znaczenia marek chińskich oraz rozwoju elektromobilności – znalazła się właśnie rosnąca rola sprzedaży internetowej.

Jestem przekonana, że Polacy – szczególnie młodzi – coraz częściej będą się na to decydować. Ścieżka zakupowa samochodu już dziś zaczyna się w internecie i ten trend będzie się tylko wzmacniał. Warto zwrócić jednak uwagę, że to zmiana wymagająca czasu, profesjonalizacji rynku i gotowości sprzedawców do wdrożenia nowych rozwiązań.

Branża jest tego świadoma. We wspomnianym już raporcie Otomoto dobre zorientowanie w handlu internetowym zadeklarowała ponad połowa autoryzowanych dealerów nowych aut (51 proc.) i 49 proc. niezależnych sprzedawców aut używanych. Możliwości i potencjał są duże, a nadążanie za nowinkami – kluczowe. W Otomoto uważnie monitorujemy, a nawet wyprzedzamy te trendy z pierwszym na świecie w branży motoryzacyjnej asystentem sprzedawcy AI.

Jak popularnym kanałem zakupu samochodu jest w Polsce e-commerce i jak wypadamy pod tym względem na tle innych krajów?

W rocznym podsumowaniu 2025 r. segment „samochodów, motocykli i części” odnotował średnioroczną dynamikę wzrostu na poziomie 10,7 proc. [za Otomoto Insights, dane NBP – red.]. Naszą platformę odwiedza miesięcznie kilkanaście milionów użytkowników, w grudniu 2025 r. – 11,4 mln. Dla porównania: w znacznie mniejszej Portugalii to 7 mln użytkowników, spędzających na stronie około 14 minut, a w Rumunii – 7,5 mln ze średnim czasem 13 minut. Są wśród nich przeglądający, kupujący, zainteresowani.

W ubiegłym miesiącu średnia długość takiej wizyty na naszej stronie przekroczyła 16 minut. Warto zwrócić szczególną uwagę na strukturę demograficzną. Trzon zakupowy stanowią osoby w wieku 35-53 lata, a najsilniej wyróżnia się grupa wiekowa 35-44 lata, która stanowi ponad 28 proc. wszystkich użytkowników. To osoby, które sprawnie poruszają się w przestrzeni internetowej, a ponadto są stabilne finansowo.

Jakie główne bariery powstrzymują przed kupowaniem w internecie jeszcze większej liczby pojazdów?

Już dziś cyfrowy rynek jest pierwszym krokiem w kierunku zakupu – w sieci szukamy ofert, porównujemy modele, umawiamy spotkania ze sprzedającymi i jazdy testowe. W ostatnim raporcie Cox Automotive 28 proc. respondentów zadeklarowało, że chciałoby kupić samochód w internecie. Jednak 63 proc. zgadza się, że najlepszą opcją jest omnikanałowe podejście. To złoty środek i odpowiedź na niepewność klientów – szczególnie w segmencie aut używanych, gdzie obawy dotyczące jakości, ewentualnych usterek i aspektów technicznych są większe.

Nie bez znaczenia pozostaje sama kultura zakupowa. W Polsce lubimy mieć bezpośredni kontakt z przedmiotem. Choć połączenie wygody, korzyści, elastyczności i spersonalizowanej obsługi będzie coraz odważniej popychać nas w kierunku „online first”.

Konserwatyzm polskiego rynku kapitałowego

Fundusz nie ujawnia kwoty zainwestowanej w Vehis. Przyznaje tylko, że w celu wejścia w ten biznes musiał „kupić żeton wartości powyżej 20 mln euro”.

– Nawet po sfinansowaniu przez nas pierwszego etapu rozwoju spółki nadal trudno było jej zapewnić niezbędny kapitał w Polsce. Oferuje ona unikatową klasę aktywów, w miarę bezpieczną i zabezpieczoną nowymi samochodami i z ponadprzeciętnym zwrotem. A mimo to zainteresowanie wśród polskich instytucji finansowych inwestowaniem w tego typu aktywa jest bardzo ograniczone. To konsekwencja konserwatyzmu rodzimego rynku – przyznaje Dariusz Prończuk.

– Tylko zagraniczne banki inwestycyjne są skłonne nas finansować, co niestety oznacza, że kupony odsetkowe lądują poza Polską. To nie jest korzystna sytuacja dla naszej gospodarki. Nie wynika to z postrzegania nas jako konkurenta względem banków oferujących leasing. Rynek jest na tyle duży, że nikomu go nie odbieramy. Przyczyny upatrujemy w delikatnie mówiąc, konserwatywnym rynku kapitałowym w Polsce. Dlaczego przeciętny Kowalski nie miałby korzystać z dostępu do atrakcyjnych, generujących zysk aktywów tylko dlatego, że są stosunkowo nowym rozwiązaniem? – dodaje Grzegorz Tracz.

Vehis ma za sobą transakcje z takimi renomowanymi instytucjami finansowymi jak Europejski Bank Inwestycyjny, Europejski Fundusz Inwestycyjny oraz grupy bankowe Santander i Jefferies. Głównym źródłem kapitału (3,5 mld zł) jest dla niego sekurytyzacja. Ponad 320 mln zł uzyskał z emisji obligacji, przeszło 100 mln zł z kredytów, a ok. 83 mln zł ze sprzedaży wierzytelności leasingowych.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Na exit jeszcze czas, po drodze może przejęcia

Fundusz przyznaje, że wciąż rozmawia z różnymi firmami z produktami czy usługami komplementarnymi do oferty Vehisu. Nie wyklucza, że w końcu zdecyduje się na akwizycję. Jest gotów sfinansować przejęcie, dzięki któremu spółka mogłaby efektywnie poszerzyć ofertę, wyraźnie poprawić np. zarządzanie ryzykiem albo skokowo zwiększyć bazę klientów.

– Może to być też powiązane z zagraniczną ekspansją, bo jedną z naszych głównych kompetencji jako inwestora jest rozwijanie polskich firm międzynarodowo. Niemniej przy dynamice wzrostu rzędu 50-100 proc. realnej do utrzymania w Polsce, przez najbliższe lata nie ma takiej presji. Na razie to jest dla nas priorytetem, a do planu zagranicznego rozwoju będzie można wrócić nawet za dwa, trzy lata – mówi Dariusz Prończuk.

Właściciel Vehisu przekroczył już średni horyzont inwestycyjny trwający sześć lat. Nie ma jednak formalnych przeszkód, by pozostać akcjonariuszem. Ma na koncie udane inwestycje trwające dziesięć lat, a nawet dłużej. Jeśli zobaczy jeszcze dużo przestrzeni na wzrost, to zostaje. Tak jest w przypadku Vehisu.

– Niemniej zawsze musimy zostawić potencjał rozwoju dla kolejnego właściciela, by móc sprzedać firmę przy atrakcyjnym mnożniku. Nie mamy problemu z tym, jeśli on też osiągnie wielokrotny zwrot z inwestycji – jak np. ci, którzy odkupili od nas akcje Dino czy Kruka. W Vehisie jesteśmy w stanie wnosić realną wartość jeszcze przez dwa, cztery lata. Niemniej rozważymy w międzyczasie każdą atrakcyjną ofertę. A te na pewno się pojawią, bo spółka jest unikatowa w skali Europy – mówi partner zarządzający w Enterprise Investors.

Główne wnioski

  1. Doświadczeni menedżerowie z silnym inwestorem. Vehis założyli Grzegorz Tracz, Ireneusz Meller, Jan Bujak oraz Marcin Wykręt. Już na starcie zbudowali zespół kilkudziesięciu doświadczonych menedżerów. Pierwszą transakcję na stworzonej platformie do sprzedaży samochodów wraz z zapewnieniem finansowania i ubezpieczenia zrealizowali w grudniu 2019 r. Kilka miesięcy później doświadczyli kryzysu w wyniku pandemii, a kolejnego w związku z wojną w Ukrainie. Trudne lata pomógł przetrwać im inwestor: fundusz Enterprise Investors. Już na starcie postawił na ten projekt 20 mln euro.
  2. Dynamiczny wzrost na dużym rynku. Spółka oferuje 15 tys. samochodów ponad 40 marek. W 2023 r. udzieliła 600 mln zł finansowania na ponad 4 tys. pojazdów, w 2024 r. było to już odpowiednio 1,2 mld zł i ponad 9,5 tys., a w 2025 r. 2,1 mld zł oraz ponad 16,4 tys. samochodów. To pozwoliło jej osiągnąć ok. 378 mln zł przychodów i 36 mln zł zysku netto. W budżecie na 2026 r. założyła ponad 3 mld zł finansowania udzielonego na przeszło 24 tys. kupionych aut, niemniej będzie dążyć do przebicia celu. Chce realizować za kilka lat nawet 10 tys. transakcji miesięcznie, czyli ok. 120 tys. rocznie. Podkreśla, że to ułamek polskiego rynku, na którym co roku sprzedaje się w sumie ok. 1,5 mln nowych i używanych samochodów.
  3. Plany inwestora. Fundusz Enterprise Investors inwestuje z reguły w dojrzałe biznesy, dlatego Vehis to dla niego bardzo nietypowa transakcja. Przekroczył już swój średni horyzont inwestycyjny, ale zamierza pozostać w spółce nawet przez jeszcze kilka lat z uwagi na dostrzegany wzrost jej wartości. Przed sprzedażą jest gotów sfinansować ewentualne akwizycje oraz ekspansję w innych krajach.