Szefowa personelu Białego Domu: Trump mści się na przeciwnikach
Szefowa personelu Białego Domu Susie Wiles przyznała, że prezydent USA Donald Trump kieruje się chęcią odwetu wobec politycznych przeciwników. Jej szczere i krytyczne wypowiedzi ujawniono we wtorek w artykule „Vanity Fair”, opartym na serii rozmów przeprowadzonych po zwycięstwie Trumpa w wyborach w 2024 roku.
Po publikacji artykułu Susie Wiles oskarżyła „Vanity Fair” o nieuczciwy atak i pominięcie istotnego kontekstu, zarzucając redakcji budowanie chaotycznego i negatywnego obrazu prezydenta oraz jego zespołu.
Susie Wiles, jedna z najważniejszych i najbliższych współpracowniczek Donalda Trumpa, w wywiadach dla „Vanity Fair” otwarcie opisała sposób sprawowania władzy w Białym Domu. Przyznała, że prezydent USA podejmuje działania motywowane chęcią odwetu wobec swoich krytyków i przeciwników politycznych.
Wiles wskazała, że celem takich działań byli m.in. były dyrektor FBI James Comey oraz prokurator generalna stanu Nowy Jork Letitia James. Jej zdaniem Trump chciał w ten sposób „wyrównać rachunki” z osobami, które wcześniej występowały przeciwko niemu.
Szefowa personelu Białego Domu ujawniła, że na początku drugiej kadencji istniało nieformalne porozumienie, zgodnie z którym rozliczanie przeciwników miało zakończyć się w ciągu pierwszych 90 dni urzędowania. Po upływie tego terminu Wiles przekonywała jednak, że Trump nie działa z pobudek zemsty, choć – jak zaznaczyła – korzysta z okazji, jeśli się pojawią.
Wypowiedzi Wiles znalazły się w artykule opublikowanym we wtorek w „Vanity Fair”. Tekst powstał na podstawie 11 wywiadów przeprowadzonych przez dziennikarza Chrisa Whipple’a od czasu wyborczego zwycięstwa Trumpa w 2024 roku.
Wojna w Ukrainie i relacje z Putinem
W rozmowach Wiles odniosła się także do wojny Rosji z Ukrainą, przedstawiając stanowisko odmienne od oficjalnych deklaracji Białego Domu. Przyznała, że Donald Trump uważa, iż przywódca Rosji Władimir Putin nie jest zainteresowany pokojem, lecz dąży do przejęcia całej Ukrainy.
Jak wyjaśniła, początkowo odbierała relacje Trumpa z Putinem jako wyraz sympatii lub podziwu. Jej ocena miała się jednak zmienić w trakcie drugiej kadencji prezydenta USA, m.in. po serii rozmów telefonicznych z rosyjskim przywódcą.
Wiles relacjonowała, że rozmowy te miały bardzo różny charakter – od przyjaznych po wyraźnie napięte. Dodała, że podobną ocenę intencji Kremla miał również sekretarz stanu USA Marco Rubio.
Szefowa personelu odniosła się także do głośnej awantury podczas lutowej wizyty prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego w Białym Domu. Jej zdaniem była ona skutkiem narastających napięć, m.in. odmowy podpisania umowy o minerałach oraz odmowy spotkania Zełenskiego z ministrem finansów USA Scottem Bessentem w Kijowie.
Komentując publiczne zbesztanie ukraińskiego prezydenta przez wiceprezydenta J.D. Vance’a, Wiles oceniła, że nie był to wybuch emocji, lecz efekt narastającej frustracji po stronie administracji USA.
Wenezuela, cła i decyzje gospodarcze
W rozmowach z „Vanity Fair” Wiles ujawniła również kulisy działań USA wobec Wenezueli. Przyznała, że kampania ataków na łodzie przemytników narkotyków jest elementem strategii obliczonej na obalenie reżimu Nicolasa Maduro.
Jak stwierdziła, Donald Trump chce kontynuować te działania, dopóki Maduro nie ustąpi. Według Wiles prezydent USA wierzy, że taka presja ostatecznie przyniesie oczekiwany efekt.
Szefowa personelu Białego Domu skrytykowała także wprowadzenie wysokich ceł na towary z całego świata w ramach tzw. „dnia wyzwolenia”. Przyznała, że była przeciwna tej decyzji, a proces jej podejmowania określiła jako chaotyczny i oparty na improwizacji.
Wiles ujawniła, że administracja Trumpa była w sprawie ceł głęboko podzielona, a od tej decyzji próbował odwieść prezydenta również wiceprezydent J.D. Vance. Ostatecznie uznała, że skutki ceł były znacznie bardziej dotkliwe, niż początkowo zakładano.
Epstein, Musk i reakcja na publikację
W wywiadach Wiles krytycznie odniosła się też do działań administracji w sprawie deportacji imigrantów, uznając je za zbyt agresywne. Skrytykowała również prokurator generalną Pam Bondi za sposób ujawniania akt związanych z Jeffreyem Epsteinem.
Przyznała, że nazwisko Donalda Trumpa figuruje w aktach oraz manifestach lotów samolotu Epsteina, znanego jako „Lolita Express”, zaznaczając jednak, że prezydent USA nie dopuścił się żadnych poważnych nadużyć. Jednocześnie zaprzeczyła, by istniały dowody na nielegalne działania byłego prezydenta Billa Clintona, oceniając, że Trump mylił się w tej sprawie.
Wiles skrytykowała także Elona Muska za sposób rozmontowania agencji pomocowej USAID, nazywając go „dziwakiem” i potwierdzając doniesienia o zażywaniu przez niego ketaminy. Sama określiła Trumpa – mimo że jest abstynentem – jako osobę o „osobowości alkoholika”, działającą w przekonaniu, że nie istnieją dla niego żadne ograniczenia.
Donald Trump do momentu publikacji artykułu nie odniósł się publicznie do sprawy.
Źródło: PAP