Henryk Kania z listem żelaznym. Sąd: uzasadnione dobrem wymiaru sprawiedliwości

Wydanie listu żelaznego Henrykowi Kani uzasadnia dobro wymiaru sprawiedliwości, rozumiane jako możliwość przeprowadzenia postępowania, w którym ma on status podejrzanego – uznał Sąd Apelacyjny w Katowicach. Sąd zwrócił uwagę, że postępowanie ekstradycyjne przebywającego w Argentynie Kani trwa już kilka lat i nie ma sygnałów, by mogło się wkrótce zakończyć.

Sąd Apelacyjny w Katowicach 9 grudnia zdecydował, że Henryk Kania, podejrzany m.in. o wielomilionowe oszustwa, były właściciel Zakładów Mięsnych Kania, otrzyma list żelazny pod warunkiem, że w jego imieniu zostanie wpłacone 20 mln zł poręczenia majątkowego. Wyznaczenie tak wysokiej kwoty poręczenia sąd tłumaczy koniecznością zabezpieczenia prawidłowego toku toczącego się śledztwa.

SA rozpoznawał zażalenia prokuratury i obrońców Kani (zgodził się na podawanie pełnego nazwiska) na postanowienie sądu okręgowego, który kilka tygodni wcześniej wyznaczył 8 mln zł poręczenia jako warunek uzyskania listu żelaznego. Sąd odwoławczy, co do zasady, utrzymując w mocy decyzję z I instancji, podwyższył tę kwotę.

Postępowanie ekstradycyjne ws. Henryka Kani trwa już pięć lat

Wydając postanowienie, sąd odroczył wydanie uzasadnienia swojej decyzji. O treści uzasadnienia poinformował w środę PAP rzecznik tego sądu Gwidon Jaworski. Zgodnie z jego treścią sąd ocenił, że istnieją dowody uprawdopodabniające popełnienie przez Kanię zarzucanych mu przestępstw, co uzasadnia tymczasowe aresztowanie, a w dalszej kolejności również wydanie listu żelaznego.

– Sąd uznał, że dobro wymiaru sprawiedliwości, rozumiane jako możliwość przeprowadzenia tego postępowania, uzasadnia wydanie listu żelaznego. Postępowanie ekstradycyjne trwa już pięć lat i nie ma czytelnych sygnałów, że zakończy się w najbliższym czasie. Dlatego zdaniem sądu korzystniejsze z punktu widzenia postępowania będzie wydanie listu żelaznego niż utrzymywanie obecnego stanu rzeczy – powiedział sędzia Jaworski.

Sąd zwrócił uwagę, że postępowanie ekstradycyjne w Argentynie jest zawieszone i nawet jeśli zapadnie decyzja o przekazaniu podejrzanego do Polski, można jeszcze złożyć na nią zażalenie, co może przedłużyć sprawę o kolejne lata.

Zarzuty obrońców – którzy aresztowanie Kani uważają za niezasadne i kwestionują stawiane mu zarzuty – sąd uznał za przedwczesne, bo na tym etapie nie ocenia dowodów, lecz jedynie prawdopodobieństwo popełnienia przestępstwa.

Zmieniając kwotę poręczenia majątkowego, sąd apelacyjny kierował się poważnym charakterem zarzutów stawianych Kani i znacznymi korzyściami majątkowymi, jakie można osiągać z popełniania tego typu przestępstw. Uznał, że powinno to przełożyć się na wysokość poręczenia, niezależnie od deklarowanych przez podejrzanego dochodów czy źródeł utrzymania.

– Tak wysokie poręczenie ma też zagwarantować, że podejrzanemu nie będzie opłacało się utrudniać postępowania – dodał sędzia Jaworski.

Zgodnie z treścią prawomocnego postanowienia Kania na wpłatę poręczenia ma czas do 30 czerwca. Obrońcy wielokrotnie powtarzali, że wyznaczona przez sąd kwota jest dla ich klienta nieosiągalna. Jak przekonywali, podejrzany został pozbawiony majątku m.in. przez toczące się postępowanie karne, podobnie jak członkowie jego rodziny.

Prawnicy Kani złożyli wniosek o wydanie listu żelaznego w kwietniu 2025 r. Taki dokument gwarantowałby podejrzanemu, że mógłby po powrocie do Polski odpowiadać z wolnej stopy do czasu prawomocnego wyroku. Obrona deklarowała, że Kania chciałby wrócić do kraju nie tylko po to, by wziąć udział w swoim postępowaniu karnym, ale też w sprawach cywilnych, które – według nich – „powodują rozgrabienie majątku po Zakładach Mięsnych, jak i innych podmiotach ściśle związanych z majątkiem rodziny”.

We wrześniu br. rzeczniczka prokuratora generalnego Anna Adamiak w pisemnej odpowiedzi na pytania PAP dotyczące postępowania ekstradycyjnego Kani poinformowała, że ostatnią informację od strony argentyńskiej Prokuratura Krajowa otrzymała w listopadzie 2024 r. Zgodnie z jej treścią postępowanie ekstradycyjne pozostaje zawieszone do czasu rozpoznania skargi kasacyjnej przez Sąd Najwyższy dotyczącej oddalenia wniosków dowodowych obrony.

Prokuratura zarzuca Kani wiele przestępstw związanych z funkcjonowaniem Zakładów Mięsnych Henryk Kania SA

Prokuratura zarzuca Henrykowi Kani wiele przestępstw związanych z funkcjonowaniem zakładów, w tym kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą, w ramach której popełniono wiele oszustw na szkodę banków, dostawców oraz Skarbu Państwa. Jak podała prokuratura, w śledztwie ujawniono wystawienie około 2,5 tys. fikcyjnych faktur na łącznie blisko 900 mln zł.

Postępowanie w sprawie nieprawidłowości w Zakładach Mięsnych Henryk Kania SA toczy się od lipca 2019 r. Prowadzi je śląski wydział Prokuratury Krajowej. Jak informowała we wrześniu prok. Katarzyna Calów-Jaszewska z działu prasowego Prokuratury Krajowej, zarzuty ogłoszono łącznie 40 osobom.

Kania twierdzi m.in., że do upadku jego zakładów przyczynił się jeden z banków i jedna z największych sieci handlowych w Polsce. Stanowisko podejrzanego dotyczące przyczyn upadłości zakładów mięsnych to jego linia obrony – odpowiadała prokuratura.

Jednym z podejrzanych w tym śledztwie jest były minister rolnictwa i były szef SLD Wojciech Olejniczak, którego CBA zatrzymało w listopadzie 2024 r. Prokuratura zarzuca mu działania na szkodę Alior Banku w związku z przyznawaniem wsparcia kredytowego Zakładom Mięsnym Henryka Kani. Zarzut dotyczy okresu, kiedy Olejniczak był dyrektorem Departamentu Biznesu Agro Alior Banku. Według śledczych szkoda wyrządzona bankowi wynosi 161 mln zł.

Zakłady Mięsne Kania w Pszczynie, które wcześniej były potentatem na rynku, upadły w 2020 r. Ich założyciel Henryk Kania zmarł w listopadzie 2024 r. Jego syn, również Henryk, który przejął zarządzanie firmą, jest głównym podejrzanym w toczącym się w śląskim wydziale PK śledztwie. Był ścigany międzynarodowym listem gończym i europejskim nakazem aresztowania. W 2020 r. argentyńskie służby zatrzymały go w Buenos Aires. Został wówczas osadzony w areszcie domowym.

Źródło: PAP