Softbank chce domknąć finasowanie OpenAI. Masayoshi Son ściga się z czasem

SoftBank ściga się z czasem, by do końca roku domknąć swoje zobowiązania finansowe wobec OpenAI w wysokości 22,5 mld dolarów. Prezes firmy Masayoshi Son postawił bowiem wszystko na jedną kartę – sztuczną inteligencję.

Aby zdobyć potrzebne środki, Son sprzedał już udziały w Nvidii warte 5,8 mld dolarów, a także udziały w amerykańskim oddziale T-Mobile o wartości 4,8 mld dolarów. Zredukował również zatrudnienie w firmie. Do tego, jak pisze Reuters, spółka może sięgnąć po linie kredytowe zabezpieczone udziałami w Arm Holdings, producencie chipów.

Jak dodaje Reuters, Son spowolnił większość transakcji w funduszu SoftBank Vision Fund, a każda umowa przekraczająca 50 mln dolarów wymaga jego osobistej zgody. Z kolei menedżerowie odpowiedzialni za inwestycje w tym funduszu mają zrobić wszystko, by sfinalizować umowę z OpenAI.

Masayoshi Son liczy na duży zysk ze swojej inwestycji w OpenAI

W planach japońskiego miliardera jest także wprowadzenie na giełdę operatora płatności PayPay. Początkowo oferta publiczna miała ruszyć w grudniu, jednak została opóźniona przez shutdown rządu USA. Debiut – jak wylicza Reuters – ma przynieść około 20 mld dolarów i jest planowany na pierwszy kwartał przyszłego roku.

SoftBank chce również sprzedać swoje udziały w Didi Global, chińskim operatorze przewozów działającym przez aplikację. Spółka planuje obecnie debiut giełdowy w Hongkongu, po tym jak amerykański nadzór finansowy zmusił ją do opuszczenia giełdy w USA w 2021 roku.

Wszystko to – jak podkreśla Reuters – pokazuje, że nawet największe firmy na świecie mają problemy z finansowaniem ambitnych planów budowy centrów danych.

Masayoshi Son ma poważne powody, by wypełnić swoje zobowiązania wobec OpenAI. Pierwotna umowa została zawarta w momencie, gdy wycena firmy w kwietniu wynosiła 300 mld dolarów. Od tego czasu wycena ta znacząco wzrosła, a spółka prowadzi rozmowy m.in. z Amazonem na temat kolejnych inwestycji. To może podnieść jej wartość jeszcze bardziej, co oznacza, że inwestycja Sona może przynieść mu znaczący zysk – choć, jak dodaje Reuters, na razie tylko na papierze.