Pożar w alpejskim kurorcie i sylwestrowy chaos w Holandii
Kilkadziesiąt osób uznaje się za zmarłe po pożarze, który wybuchł podczas sylwestrowej imprezy w luksusowym kurorcie Crans-Montana w Szwajcarii. Tymczasem w Holandii noc sylwestrowa przyniosła śmiertelne wypadki, dziesiątki pożarów i ataki na służby ratunkowe, zmuszając władze do nadzwyczajnych działań.
Pożar wybuchł w nocy z 31 grudnia na 1 stycznia, około godz. 1:30, w barze Le Constellation w popularnym ośrodku narciarskim Crans-Montana w południowo-zachodniej Szwajcarii. Lokal był wypełniony gośćmi świętującymi nadejście Nowego Roku.
Szwajcarska policja poinformowała, że „kilkadziesiąt osób prawdopodobnie zginęło”, a około 100 zostało rannych. Wielu poszkodowanych doznało ciężkich poparzeń, a ich stan określany jest jako poważny.
– Oddział intensywnej terapii w szpitalu w kantonie Valais jest pełny, dlatego pacjenci są przewożeni do innych placówek – przekazał Mathias Reynard, szef władz kantonalnych.
Pożar w Crans-Montana: akcja ratunkowa i śledztwo
Do akcji skierowano 10 śmigłowców i 40 karetek pogotowia. Na miejsce natychmiast dotarli policjanci, strażacy i ratownicy medyczni. Teren został całkowicie zamknięty, a nad kurortem wprowadzono strefę zakazu lotów.
Bar Le Constellation ma pojemność 300 osób oraz dodatkowe 40 miejsc na tarasie. Według policji, podczas imprezy sylwestrowej w lokalu przebywało około 100 osób.
Przyczyna pożaru pozostaje nieznana. Prokurator generalna kantonu Valais Béatrice Pilloud podkreśliła, że jest zbyt wcześnie na ustalenia, a eksperci nie weszli jeszcze do zniszczonego wnętrza budynku.
Władze jednoznacznie wykluczyły motyw terrorystyczny. – W żadnym momencie nie mówimy o ataku – zaznaczyła Pilloud. Policja bada także wcześniejsze doniesienia o eksplozji nieznanego pochodzenia.
Świadkowie: płomienie, panika i noc pełna syren
Świadkowie relacjonowali sceny chaosu. Turysta z Nowego Jorku nagrał jasnopomarańczowe płomienie wydobywające się z baru i mówił o ludziach uciekających w panice. Jeszcze wiele godzin po zdarzeniu karetki stały przed lokalem, a w powietrzu unosił się zapach spalenizny.
Mieszkańcy okolicy opisywali nagłą zmianę nastroju. – Muzyka grała, szampan się lał, a potem wszystko ucichło – mówił jeden z sąsiadów w rozmowie z dziennikiem „24 heures”. Inni wspominali odgłosy syren i śmigłowców słyszane przez całą noc.
Szwajcarskie media sugerowały, że ogień mógł mieć związek z użyciem materiałów pirotechnicznych podczas koncertu, jednak policja podkreśla, że nie potwierdzono tej hipotezy.
Władze potwierdziły także, że wśród ofiar są cudzoziemcy, co może skomplikować proces identyfikacji i informowania rodzin.
Holandia: śmiertelne wypadki, pożary i ataki na służby
Tragicznie przebiegała także noc sylwestrowa w Holandii. W różnych częściach kraju doszło do śmiertelnych wypadków z udziałem fajerwerków, m.in. w Nijmegen i Aalsmeer, a w Bergen zginęło dziecko potrącone przez samochód.
Jednym z najpoważniejszych zdarzeń był pożar zabytkowego kościoła Vondelkerk w Amsterdamie. Ogień całkowicie strawił budynek, zmuszając służby do ewakuacji kilkudziesięciu domów. Zabytku nie udało się uratować.
W całym kraju odnotowano dziesiątki pożarów budynków, eksplozje składowanych fajerwerków oraz ataki na policję, strażaków i ratowników medycznych, w tym użycie koktajli Mołotowa w Bredzie. Numer alarmowy 112 był przeciążony.
Mimo lokalnych zakazów, fajerwerki były masowo używane. Był to ostatni Sylwester, w którym prywatne fajerwerki były legalne w skali kraju – władze zapowiadają, że zmiana prawa ma ograniczyć liczbę ofiar, zniszczeń i aktów przemocy w kolejnych latach.
Źródło: PAP, AFP, France24