Szwajcaria przyjmuje międzynarodową pomoc w leczeniu ofiar pożaru w Crans-Montanie

Kolejne kraje oferują pomoc medyczną dla ofiar pożaru w szwajcarskim kurorcie Crans-Montana. Bilans tragedii to około 40 zabitych i 119 rannych, w tym Polak hospitalizowany w Szwajcarii.

Międzynarodowa mobilizacja służb medycznych

Szwajcaria otrzymuje wsparcie z Włoch, Francji, Czech, Polski, Słowenii, Belgii, Luksemburga, Niemiec i Chorwacji. W piątek szef włoskiego MSZ i wicepremier Antonio Tajani zadeklarował transport pierwszych rannych do włoskich szpitali.

Francuski rząd wysłał zespół wojskowych lekarzy do Crans-Montany, którzy mają ocenić stan poparzonych i przygotować ich ewakuację do szpitali w Lyonie, Metz, Nantes oraz regionie paryskim. Francja przyjmie 11 osób, w tym trzech obywateli Szwajcarii.

Rumunia udostępniła samolot wojskowy do przetransportowania sześciu ciężko poparzonych pacjentów ze szpitala w Lozannie do Paryża. Czechy zaoferowały pomoc medyczną i ewentualny transport do Centrum Leczenia Oparzeń w Pradze. Słowenia zadeklarowała przyjęcie rannych oraz zapewnienie transportu, pobytu i leczenia.

Polska zaoferowała 14 miejsc w Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich, w tym cztery miejsca na OIOM-ie. Premier Donald Tusk zapewnił, że pomoc obejmuje zarówno pacjentów ciężko, jak i lżej poszkodowanych.

Izrael wysłał zespół ochotników Zaka, specjalizujących się w identyfikacji ofiar, którzy wcześniej uczestniczyli w działaniach po ataku Hamasu w Izraelu.

Bilans ofiar i sytuacja pacjentów

Dotychczas zidentyfikowano 113 z 119 rannych, w tym jednego Polaka, który pozostaje w szpitalu w Szwajcarii pod opieką rodziny.

Według szefa kantonu Valais, Mathiasa Reynarda, około 50 rannych będzie leczonych poza granicami Szwajcarii, w specjalistycznych ośrodkach leczenia oparzeń w krajach oferujących pomoc. Liczba ofiar śmiertelnych pozostaje szacowana na około 40 osób.

Fredy-Michel Roten, szef kantonalnych służb ratunkowych, poinformował, że ranni zostali ocenieni w zależności od stanu zdrowia i przewiezieni do szpitali, a część pacjentów wprowadzono w stan śpiączki farmakologicznej.

Do akcji ratunkowej skierowano 40 karetek, 13 śmigłowców i dwa ciężkie pojazdy ratunkowe, a w działaniach uczestniczyło 150 ratowników, lekarzy i psychologów medycyny ratunkowej.

Śledztwo i przyczyny pożaru

Prokuratorka kantonalna Beatrice Pilloud poinformowała, że przesłuchano właścicieli baru – francuską parę, która kupiła lokal w 2015 roku.

Wstępne ustalenia wskazują, że pożar wybuchł od ogni bengalskich przymocowanych do butelek szampana, trzymanych zbyt blisko sufitu. Nastąpił gwałtowny i rozległy pożar.

Śledztwo obejmie ocenę zgodności lokalu z przepisami bezpieczeństwa pożarowego, wcześniejsze remonty, systemy gaśnicze oraz drogi ewakuacyjne. Do tej pory nikomu nie postawiono zarzutów.

Pilloud podkreśliła, że wszystkie podane liczby ofiar i rannych nie są ostateczne. Śledztwo koncentruje się na bezpieczeństwie lokalu, liczbie osób obecnych oraz procedurach ewakuacyjnych.

Źródło: PAP