Proces apelacyjny Marine Le Pen. Prokuratura żąda więzienia i zakazu startu w wyborach

Prokuratura we Francji zażądała czterech lat więzienia, w tym trzech w zawieszeniu, oraz pięcioletniego zakazu udziału w wyborach dla liderki skrajnej prawicy Marine Le Pen. Sprawa dotyczy fikcyjnych etatów asystentów europosłów i może zablokować jej start w wyborach prezydenckich w 2027 r.

Proces toczy się przed sądem apelacyjnym, który rozpatruje odwołanie Le Pen od wyroku sądu niższej instancji z 2025 r. We wtorek odbyły się wystąpienia stron, podczas których prokuratura przedstawiła żądania karne. Wyrok ma zostać ogłoszony przed latem.

Śledczy domagają się kary czterech lat pozbawienia wolności, z czego jeden rok bez zawieszenia. Prokuratura zaproponowała, aby ten rok został zamieniony na nadzór elektroniczny, czyli noszenie bransoletki elektronicznej. Dodatkowo żąda grzywny w wysokości 100 tys. euro.

Kluczowym elementem wniosku prokuratury jest zakaz ubiegania się o funkcje publiczne na pięć lat, co w praktyce oznacza zakaz udziału w wyborach. Ma to szczególne znaczenie, ponieważ Le Pen zapowiada start w wyborach prezydenckich w 2027 roku. Tego typu sankcje są standardowo orzekane w sprawach dotyczących sprzeniewierzenia środków publicznych.

Sąd apelacyjny nie jest związany żądaniami prokuratury. Gdyby jednak je uwzględnił, mogłoby to uniemożliwić Le Pen kandydowanie w 2027 r., choć prokuratura nie domaga się natychmiastowego wykonania kary, inaczej niż zrobił to sąd pierwszej instancji. Według AFP ten niuans może nie mieć znaczenia, ponieważ Sąd Kasacyjny, do którego Le Pen może się odwołać, powinien wypowiedzieć się przed wyborami.

Udział Le Pen w wyborach byłby możliwy tylko wtedy, gdyby zakaz pełnienia funkcji publicznych był krótszy niż dwa lata – obowiązuje on bowiem od marca 2025 r. – oraz gdyby kara nie obejmowała bransoletki elektronicznej.

Sama sprawa dotyczy działalności partii, wcześniej znanej jako Front Narodowy, w Parlamencie Europejskim w latach 2004–2016. Sąd pierwszej instancji uznał, że istniał system fikcyjnego zatrudniania asystentów, którzy zamiast pracować dla europosłów, wykonywali zadania partyjne, co jest zakazane przez regulacje PE. Spośród ponad 20 skazanych osób około połowa złożyła apelacje.

Równolegle w Zgromadzeniu Narodowym (RN) rozważany jest scenariusz wystawienia innego kandydata.

Chodzi o Jordana Bardellę, przewodniczącego RN i bliskiego współpracownika Le Pen, który ostatnio wyprzedza ją w sondażach popularności.

Źródło: PAP