Wybory w Japonii i Tajlandii. Trwa liczenie głosów

W Japonii i Tajlandii w niedzielę odbywały się wybory. W Japonii wszystko wskazuje, że rządząca koalicja LDP-JIP będzie miała zdecydowaną większość, około 2/3 w parlamencie. W Tajlandii Wbrew wynikom ostatnich sondaży po godz. 22 lokalnego czasu prowadzi Bhumjaithai.

W Japonii wszystko wskazuje, że rządząca koalicja LDP-JIP będzie miała zdecydowaną większość, około 2/3 w parlamencie. To przewidywane zwycięstwo premier Sanae Takaichi, która rozwiązała niższą izbę parlamentu i zwołała wcześniejsze wybory. Gwarantuje jej to świeży mandat i poparcie dla programu, obejmującego m.in. zwiększone wydatki publiczne, modernizację wojska, zmianę pacyfistycznej konstytucji i zacieśnienie sojuszu z USA.

Takaichi cieszy się wysokim poparciem społecznym, na poziomie 70 proc. Ostatnie napięcia z Chinami mogły się przyczynić do  jego utrzymania.

Czytaj także: Chiny kontynuują presję na Japonię. Ile traci czwarta gospodarka świata?

W Tajlandii współzawodnictwo toczy się między dotychczas rządzącą prawicową partią Bhumjaithai, antyestablishmentową Partią Ludową i prosocjalną Pheu Thai. 

Wbrew wynikom ostatnich sondaży po godz. 22 lokalnego czasu prowadzi Bhumjaithai (choć w Bangkoku to reformatorzy zdobyli wszystkie mandaty). Według exit polls Bhumjaithai może uzyskać od 150 do 160 mandatów. Wyniki po przeliczeniu ponad 30 proc. głosów wskazywały na 178 prawdopodobnych mandatów. To nadal znacznie mniej niż 251 wymaganych do samodzielnego rządzenia. 

Wszystko wskazuje na to, że w królestwie nie będzie rewolucji, jaką byłoby przejęcie rządów przez siły chcące ograniczenia roli monarchii, armii i powiązanych z nimi oligarchów. Zwycięstwo Bhumjaithai może oznaczać z jednej strony utrzymanie dotychczasowego układu sił wewnątrz kraju, a z drugiej - stabilność.

Do wysokiego poparcia dla konserwatywnego ugrupowania mógł się przyczynić wzrost nacjonalistycznej retoryki związanej z trwającym konfliktem z Kambodżą.

Nie ma na razie informacji na temat wyników referendum w sprawie zmian w konstytucji napisanej w 2017 r. rzez stronników rządzącej wtedy wojskowej junty.

Czytaj także: Tajlandia gra o demokrację. Wysoka stawka wyborów