Paliwa będą drożeć. Rynek boi się amerykańskiego ataku na Iran

Kierowcy powinni się przygotować na podwyżki cen paliw. Zdaniem analityków to efekt sytuacji na Bliskim Wschodzie i możliwego amerykańskiego uderzenia na Iran.

Cena litra benzyny 95 powinna, o ile nie wybuchnie wojna w Iranie, wynosić od 5,63 do 5,76 zł za litr. Ceny gazu będą w przedziale 2,73–2,8 zł za litr, a diesel będzie kosztował od 4,94 do 6,06 zł za litr – szacuje portal e-petrol.pl.

Analitycy ostrzegają bowiem, że na stacje paliw wracają podwyżki. Tylko w ciągu tygodnia litr benzyny 95 zdrożał średnio o 5 groszy, litr diesla o 3 grosze, a litr gazu o 5 groszy. Średnie ceny LPG są więc najwyższe od lipca 2025 r.

Eksperci ostrzegają jednak, że sytuacja może się zmienić, jeśli USA zdecydują się uderzyć na Iran. Wojna na Bliskim Wschodzie i zablokowanie cieśniny Ormuz, czyli najważniejszego szlaku transportu ropy naftowej, może doprowadzić do takiego konfliktu jak w latach 70. Kraje arabskie nałożyły bowiem wtedy embargo po wojnie Jom Kipur. Ich konsekwencje są dziś trudne do oszacowania; porównuje się je do kryzysu naftowego z lat 70., wywołanego embargiem krajów arabskich po wojnie Jom Kipur.

Rynki czekają na rozwój sytuacji

Rynek – jak wyjaśniają analitycy e-petrol – czeka więc na rozwój sytuacji. Czy konflikt zakończy się porozumieniem, czy też USA zaatakują Iran. Zwłaszcza że – jak donoszą media – atak nie będzie pojedynczym, symbolicznym uderzeniem. Amerykanie szykują się do długiej wojny, która ma obalić teokratyczny reżim w Iranie. Ściągnęli bowiem w rejon duże siły – są tam setki myśliwców, jednostki lądowe, dwie grupy bojowe lotniskowców, a także flota transportowców i cystern powietrznych. Pojawiają się też informacje, że do ataków dołączy Izrael.

Tymczasem Iran nie ustępuje. Teheran zapowiedział też manewry z rosyjską flotą i testy rakietowe. Jak też dodaje telewizja CNN, trwają błyskawiczne naprawy i umocnienia instalacji, które Amerykanie zaatakowali w lipcu 2025 r.

Sytuacji nie pomaga wciąż nierozwiązany konflikt w Ukrainie oraz problemy z rurociągiem „Przyjaźń”. Ukraina zamknęła go po rosyjskim ataku, tłumacząc to niezbędnymi naprawami. Tymczasem Węgry i Słowacja są odcięte od rosyjskiej ropy i muszą szukać surowca w Norwegii, Arabii Saudyjskiej czy Libii.