Expose wicepremiera Sikorskiego. Mówił o zagrożeniach ze strony Rosji

– Sytuacja jest poważna. Świadomość niebezpieczeństwa może paraliżować lub mobilizować. Na paraliż nie możemy sobie pozwolić. Pasywność lub liczenie na innych to zaproszenie do eskalacji, tak samo jak wykrzykiwanie, że to nie nasza wojna – powiedział z sejmowej mównicy wicepremier, a zarazem minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski.

Szef resortu w swoim wystąpieniu na temat polityki spraw zagranicznych Polski przypomniał tragiczne wydarzenie z nocy na 18 na 19 listopada 2025 r., w którym to na skutek rosyjskiego ataku rakietowego na Tarnopol zginęła wraz z mamą 7-letnia Amelia, polska obywatelka.

Sikorski nawiązał też do zagrożenia, jakie czyha ze strony Moskwy. Cytował m.in. francuskich i niemieckich dyplomatów i ekspertów z zakresu obronności, którzy przestrzegali przed możliwym konfliktem zbrojnym pomiędzy krajami NATO a Rosją w perspektywie najbliższych kilku lat.

– Już teraz na całym kontynencie doświadczamy aktów sabotaży i dywersji. Polską przestrzeń powietrzną naruszyły rosyjskie drony. Doszło do podpaleń, a nawet próby zamachu terrorystycznego na kolei. Zatrzymani sprawcy działali na zlecenie obcego wywiadu – powiedział minister spraw zagranicznych.

Wśród zagrożeń, które już teraz są nam bliskie, wicepremier wymienił także ataki w sieci. Jak wskazał, Ministerstwo Cyfryzacji odnotowuje od dwóch do trzech tysięcy cyberataków dziennie. Do tego dochodzą kampanie siejące dezinformację i podjudzające wzajemną niechęć.

– Cel wroga jest prosty: nastraszyć, podzielić, nastawić różne grupy Polaków przeciw sobie, osłabić zaufanie do władz politycznych – wyjaśnił Sikorski. Jak dodał, po incydencie, w który polską przestrzeń powietrzną naruszyły rosyjskie drony, ruszyła kampania dezinformacyjna. Jednego dnia dotarła do ośmiu milionów użytkowników w polskim internecie.

– Sprawcy chcieli zrzucić odpowiedzialność na Ukrainę i NATO. Niestety, znaleźli posłuch także tu – na tej sali. Podobne działania podjęto po eksplozji na linii kolejowej Warszawa-Lublin w listopadzie. Kreml nie ustąpi. Będzie testował kolejne granice. W tej walce ogromnie ważne jest budowanie odporności naszego społeczeństwa – powiedział minister spraw zagranicznych.

Sikorski: zwycięstwo Kijowa będzie naszym zwycięstwem

Wicepremier stwierdził, że rosyjski przywódca Władimir Putin nie chce pokoju, tylko kapitulacji Ukrainy. Dodał, że nasz wschodni sąsiad broni się dzięki odwadze swoich żołnierzy, poświęceniu obywateli, a także wsparciu sojuszników, w tym Polski.

– Wszystkim, którzy uważają, że pomoc Ukrainie jest niepotrzebna czy nieopłacalna, mówię wyraźnie: popełniacie błąd – podkreślił. Jak wskazał, ewentualna porażka Ukrainy nie będzie oznaczać, że zagrożenie ze strony Rosji spadnie, a wręcz wzrośnie. –Wyobraźmy sobie, co by było, gdyby czołgi Putina stanęły w Medyce pod Przemyślem. Na wzmacnianie obrony własnego terytorium musielibyśmy przeznaczać o wiele więcej pieniędzy niż dziś kosztuje nas pomoc Ukrainie – powiedział Sikorski.

– Wolna, będącą częścią Zachodu Ukraina to dla nas szansa. Szansa, na wyrwanie kłów rosyjskiemu imperializmowi, na wzmocnienie wspólnej obrony, na intensywną współpracę gospodarczą, na wspólne projekty w przemyśle obronnym oraz zaangażowanie naszych przedsiębiorstw w proces obudowy – powiedział.

Sikorski zaznaczył, że w Polsce mamy świadomość problemów współczesnej Ukrainy. – Dostosowywanie się do unijnych standardów, poprawa funkcjonowania państwa, transparentność administracji, wyplenienie korupcji – Ukraińcy mają przed sobą jeszcze dużo pracy. Wynika to z obowiązku wdrożenia umowy stowarzyszeniowej. Wiemy to i chcemy pomóc – pamiętając, ile wysiłku wymagały od nas te same procesy – przypomniał.

– Tak jak w latach dziewięćdziesiątych kraje Unii Europejskiej chciały mieć na swojej wschodniej flance ład i przewidywalność – i dlatego wspierały naszą modernizację – tak i my widzimy sens w tym, aby Ukraina się rozwijała i ciążyła ku Unii - zaznaczył szef MSZ. Podkreślił, że „zwycięstwo Kijowa będzie naszym zwycięstwem”. - Rosja – wbrew temu co mówi jej propaganda – wcale nie wygrywa. Nie dajmy się nabrać. Rosja nie jest i nigdy nie była niepokonana – zaznaczył Sikorski.

Szef MSZ o pogorszeniu się relacji USA i UE

– Niestety, pogorszyły się relacje między USA a Europą. To dla Polski szczególne wyzwanie. Sojusz i bliskie związki ze Stanami Zjednoczonymi od dekad były filarem naszej polityki zagranicznej – niezależnie od tego, kto zasiadał w Białym Domu, jaka partia miała większość w Kongresie i kto rządził w Polsce – powiedział Sikorski.

Podkreślił, że w tej sprawie nasze społeczeństwo jest zdezorientowane. – Gdy pod koniec stycznia pracownia badawcza zapytała Polaków czy Stany Zjednoczone są wiarygodnym sojusznikiem, większość – 54 procent – niestety odpowiedziała, że nie są. Przeciwnego zdania było jedynie 35 procent – zauważył.

– Wątpliwości co do wagi relacji z USA są niepokojące, ponieważ (...) bezpieczeństwo Polski wzmacniają dwie organizacje, których jesteśmy wzorowymi członkami: Unia Europejska i przede wszystkim NATO. Każda z nich ma inną rolę – nie konkurują ze sobą, ale wzajemnie się dopełniają – powiedział.

Jak wskazał wicepremier, polską racją stanu jest obecność w UE i jej kształtowanie. – To suwerenny, strategiczny wybór, jakiego dokonaliśmy w latach dziewięćdziesiątych, oceniając różne możliwe scenariusze rozwoju po upadku komunizmu. Inne drogi były – i nadal są – o wiele mniej korzystne – wyjaśnił. Szef MSZ dodał, że Europa potrzebuje reform, ale przyszłość kontynentu europejskiego powinna być budowana w oparciu o UE, a nie na jej gruzach.

Sikorski podkreślił także, że w polskim interesie leży rozwijanie strategicznej współpracy z USA. – Dla Polski Waszyngton pozostaje najważniejszym partnerem w zakresie współpracy wojskowej – zaznaczył.

Źródło: XYZ/PAP