Pierwsze efekty irańskiego kontrataku. Brak ofiar w ludziach, jednak drony zniszczyły część amerykańskich radarów
Drony Shahed okazały się – według doniesień wojskowych portali – skuteczniejsze od irańskich rakiet. Media branżowe podają, że po atakach bezzałogowców w Katarze i Bahrajnie Amerykanie mieli stracić część radarów obrony przeciwlotniczej.
Na nagraniach z irańskiego kontrataku widać dym unoszący się w okolicach bazy Juffair w Bahrajnie. Amerykańscy urzędnicy przekazali jednak agencji Reuters, że nie ma strat w ludziach. Z kolei lokalny analityk Ahmed Alkhuzaie napisał na łamach „Jerusalem Post”, że pocisk, który przebił się przez system antyrakietowy, uderzył w „pustą kwaterę”.
Straty mają dotyczyć przede wszystkim sprzętu. Według portalu MilitaryWatchMagazine USA straciły kilka radarów obrony przeciwlotniczej w Bahrajnie i Katarze. Z kolei Defence-blog wskazuje, że ich celem były drony kamikadze Shahed, używane również przez Rosję w atakach na ukraińskie miasta.
Bahrajn jest siedzibą Piątej Floty US Navy, a Katar stanowi kluczowy ośrodek operacji amerykańskich na Bliskim Wschodzie. W połowie lutego chińskie zdjęcia satelitarne pokazały obecność systemu Patriot, a także tankowców KC-135 i maszyn rozpoznawczych RC-135. Jak podaje MilitaryWatchMagazine, przed atakiem samoloty miały zostać przeniesione do Turcji, ponieważ – według portalu – Amerykanie nie wierzyli w skuteczność katarskiej obrony przeciwlotniczej.
W sobotę rano USA i Izrael zaatakowały Iran. Teheran odpowiedział salwami rakiet wymierzonymi w amerykańskie instalacje na Bliskim Wschodzie. Część pocisków miała spaść także m.in. w rejonie sztucznej wyspy w kształcie palmy w Dubaju.