Antyukraińska kampania w Budapeszcie i rosyjskie plany ingerencji w wybory. Węgry przed głosowaniem 12 kwietnia
Na nieco ponad miesiąc przed wyborami parlamentarnymi ulice Budapesztu zdominowały antyukraińskie i antyunijne plakaty związane z kampanią rządu Viktora Orbána. Portal śledczy VSquare informuje, że Rosja wysłała do stolicy Węgier zespół operacyjny, którego celem ma być wpływanie na wynik kwietniowego głosowania.
Kampania wyborcza w cieniu wojny i sporów z UE
Na ulicach Budapesztu, przystankach autobusowych i stacjach metra pojawiły się setki billboardów związanych z kampanią przed wyborami parlamentarnymi zaplanowanymi na 12 kwietnia 2026 roku. W wielu miejscach dominują antyukraińskie i antyunijne hasła, które wpisują się w przekaz rządu premiera Viktora Orbána.
Jednym z najczęściej spotykanych plakatów jest wizerunek prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego z hasłem: „Nie pozwólmy, aby to Zełenski śmiał się ostatni”. Kampania promuje tzw. konsultacje narodowe, w których rząd pyta obywateli o stosunek do pomocy udzielanej Ukrainie przez Unię Europejską.
Na innych billboardach pojawiają się przewodniczący Europejskiej Partii Ludowej Manfred Weber i przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen, wskazujący na Zełenskiego z wyciągniętą dłonią. Podpis brzmi: „Wyślijmy wiadomość do Brukseli. NIE ZAPŁACIMY”.
Kampania wpisuje się w szerszą narrację władz, które od miesięcy przedstawiają wsparcie dla Ukrainy oraz politykę Unii Europejskiej jako zagrożenie dla stabilności gospodarczej i suwerenności Węgier.
Zdaniem analityków rząd próbuje przekonać wyborców, że kwietniowe wybory będą wyborem między „wojną a pokojem”, a jedynie doświadczenie Orbána gwarantuje bezpieczeństwo kraju w niestabilnej sytuacji międzynarodowej.
Walka polityczna przed wyborami 12 kwietnia
Premier Viktor Orbán podkreśla w kampanii, że utrzymuje dobre relacje z przywódcami Stanów Zjednoczonych, Rosji i Chin, co ma wzmacniać międzynarodową pozycję Węgier. Jednocześnie ostrzega przed liderem opozycji, Peterem Magyarem, którego przedstawia jako niedoświadczonego polityka.
Magyar stoi na czele opozycyjnej partii TISZA, która według większości niezależnych sondaży wyprzedza rządzący Fidesz o kilka, a nawet kilkanaście punktów procentowych. Rywalizacja zapowiada się więc jako jedna z najbardziej wyrównanych w ostatnich latach.
Wybory wyłonią 199 deputowanych jednoizbowego parlamentu – Zgromadzenia Narodowego (Országgyűlés). 106 mandatów zostanie obsadzonych w okręgach jednomandatowych, a 93 z ogólnokrajowych list partyjnych. Kadencja parlamentarzystów trwa cztery lata.
Burmistrz Budapesztu Gergely Karácsony, związany z opozycją, ocenił, że polityka Orbána wobec Ukrainy jest „zdradą nie tylko Ukrainy, ale i węgierskiego interesu narodowego”.
Eksperci przypominają jednak, że billboardowe kampanie oparte na krytyce zewnętrznych aktorów to stały element strategii rządzącego Fideszu. W poprzednich latach w podobny sposób atakowano m.in. migrantów, instytucje Unii Europejskiej czy filantropa George’a Sorosa.
VSquare: Rosja chce wpłynąć na wynik wyborów
Równolegle z ostrą kampanią wyborczą pojawiły się informacje o możliwej ingerencji zewnętrznej. Według ustaleń portalu śledczego VSquare, Rosja wysłała do Budapesztu zespół specjalistów od operacji wpływu, którego zadaniem ma być oddziaływanie na wynik wyborów parlamentarnych.
Operacja ma być nadzorowana przez Siergieja Kirijenkę, pierwszego zastępcę szefa administracji prezydenta Władimira Putina i jednego z architektów rosyjskich działań politycznych w kraju i za granicą.
Według źródeł w europejskich służbach bezpieczeństwa plan zakłada m.in. rozlokowanie w ambasadzie Rosji w Budapeszcie specjalistów od manipulacji w mediach społecznościowych. Mają oni korzystać z paszportów dyplomatycznych lub służbowych, co utrudniałoby ich wydalenie z kraju.
Źródła wywiadowcze z trzech państw europejskich twierdzą, że zespół liczy trzy osoby i działa w imieniu rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU. Operacyjna grupa miała przybyć do Budapesztu kilka tygodni temu.
Według informacji VSquare zachodnie służby ustaliły już tożsamość członków zespołu, jednak nie jest jasne, czy rozpoczęli oni już działania wpływające na kampanię wyborczą.
Węgry w strategii Kremla.
Plan działań węgierskich ma być wzorowany na operacji prowadzonej wcześniej przez Rosję w Mołdawii, gdzie – według źródeł wywiadowczych – stosowano m.in. sieci kupowania głosów, farmy trolli i kampanie wpływu w terenie.
Po tych wydarzeniach Kreml przeorganizował swoje struktury odpowiedzialne za operacje zagraniczne. W 2025 r. powołano nową Prezydencką Dyrekcję ds. Partnerstwa Strategicznego i Współpracy, na której czele stanął Wadim Titow, bliski współpracownik Kirijenki.
Choć formalnie dyrekcja ma zajmować się głównie obszarem postsowieckim, w obecnym myśleniu strategicznym Kremla Węgry również znajdują się w tym obszarze zainteresowania.
Według źródeł cytowanych przez VSquare zespół Kirijenki pozostaje w kontakcie z operatywami kampanii powiązanymi z rządem Orbána. Jednocześnie część prorządowych mediów na Węgrzech w ostatnich miesiącach coraz częściej powiela narracje zgodne z przekazem Kremla na temat wojny w Ukrainie.
Źródło: PAP, VSquare