Orlen: Przerwy w dostawach gazu z Kataru bez wpływu na bezpieczeństwo Polski
Mniej niż 15 proc. gazu zużywanego w Polsce pochodzi z Kataru, dlatego chwilowe wstrzymanie dostaw z tego kraju nie zagraża bezpieczeństwu energetycznemu państwa – zapewnił we wtorek wiceprezes Orlenu Robert Soszyński. Dodał, że klienci indywidualni w krótkim i średnim okresie nie powinni odczuć wzrostu cen gazu.
Polska dywersyfikuje dostawy gazu
Informacja została przedstawiona we wtorek podczas posiedzenia sejmowej podkomisji ds. sprawiedliwej transformacji, która analizowała stan bezpieczeństwa energetycznego Polski w kontekście dostaw i cen gazu ziemnego. W spotkaniu uczestniczyli przedstawiciele spółek energetycznych, w tym wiceprezes Orlenu Robert Soszyński.
Jak podkreślił Soszyński, choć konflikt na Bliskim Wschodzie wpływa na globalne rynki energii, to w przypadku Polski trudno sobie wyobrazić scenariusz, w którym sytuacja doprowadziłaby do realnego zagrożenia dla krajowych dostaw gazu.
Przedstawiciel koncernu zaznaczył, że gaz z Kataru stanowi mniej niż 15 proc. polskiego zużycia, dlatego ewentualne krótkotrwałe wstrzymanie dostaw z tego kierunku nie ma istotnego znaczenia dla bezpieczeństwa energetycznego kraju.
Polska zużywa obecnie około 20 mld metrów sześciennych gazu rocznie. Z tej ilości około 8 mld m sześc. pochodzi z Norwegii, w tym z własnych złóż Orlenu, a ponad 8 mld m sześc. trafia do kraju w postaci LNG do terminalu w Świnoujściu. Kolejne ok. 3 mld m sześc. gazu pochodzi z krajowego wydobycia.
Wzrost zapotrzebowania i nowe kontrakty LNG
Zdaniem wiceprezesa Orlenu zapotrzebowanie na gaz w Polsce może w najbliższych latach wzrosnąć do 27–30 mld m sześc. rocznie. Spółka deklaruje, że jest przygotowana na zakup takich ilości surowca dzięki relacjom z partnerami handlowymi.
Soszyński zaznaczył jednak, że napięcia na Bliskim Wschodzie już wpływają na wzrost cen gazu na światowych rynkach, co przekłada się również na notowania na Towarowej Giełdzie Energii.
Podkreślił jednocześnie, że odbiorcy indywidualni objęci taryfami zatwierdzanymi przez Urząd Regulacji Energetyki nie powinni w krótkim i średnim okresie odczuć skutków tych wzrostów.
Inaczej może być w przypadku firm. Klienci biznesowi mogą odczuć podwyżki cen gazu, które będą podążały za trendami obserwowanymi na rynkach europejskich.
Polska chce być bramą dla LNG w regionie
Orlen rozwija również strategię zwiększania importu gazu skroplonego. Spółka ma ambicję, aby Polska stała się regionalną „bramą” dla dostaw LNG, szczególnie z USA.
Jak poinformował Soszyński, Orlen zakontraktował łącznie około 11 mld metrów sześciennych amerykańskiego LNG rocznie, a ostatnie z tych kontraktów zaczną obowiązywać w 2028 r.
Jednocześnie operator systemu przesyłowego Gaz-System buduje pływający terminal LNG (FSRU) w Porcie Gdańsk. W planach jest także drugi terminal tego typu, który mógłby zwiększyć możliwości importowe o ponad 4 mld m sześc. gazu rocznie.
Orlen rozważa także rozwój tzw. kierunku południowego przesyłu gazu, z głównymi partnerami w postaci Słowacji i Ukrainy. Według przedstawiciela spółki powodzenie tego projektu będzie zależało m.in. od skuteczności europejskiego embarga na rosyjski gaz.
Z kolei prezes Gaz-Systemu Sławomir Hinc zapewnił, że polski system przesyłowy gazu działa stabilnie i od początku konfliktu w Zatoce Perskiej nie odnotowano żadnych zakłóceń w dostawach.
Jak dodał, infrastruktura gazowa w Polsce może dostarczyć ponad 37 mld metrów sześciennych gazu rocznie, czyli około dwukrotnie więcej niż obecne zapotrzebowanie krajowego rynku. Polska dysponuje także magazynami o pojemności ponad 3,3 mld m sześc. gazu, które w przyszłości mają zostać rozbudowane do ponad 4,1 mld m sześc. w 2027 roku.
Źródło: PAP