Ataki Ukrainy blokują rosyjski eksport ropy. Tankowce „floty cieni” utknęły na Zatoce Fińskiej

Około 40 tankowców transportujących rosyjską ropę utknęło na Zatoce Fińskiej po ukraińskich atakach na kluczowe porty naftowe Rosji. Jednocześnie rosnące ceny surowca, napędzane wojną na Bliskim Wschodzie, zwiększają wpływy do budżetu Moskwy.

Około 40 tankowców tzw. „floty cieni” zostało zablokowanych na wodach Zatoki Fińskiej po tym, jak Ukraina w mijającym tygodniu przeprowadziła ataki na rosyjską infrastrukturę naftową. Informacje te przekazała w piątek estońska marynarka wojenna.

Według jej przedstawiciela, liczba jednostek oczekujących na wejście do portów w rejonie Petersburga wyraźnie wzrosła. Tankowce gromadzą się zarówno na oficjalnych, jak i nieoficjalnych kotwicowiskach, czekając na wznowienie obsługi portowej.

Celem ukraińskich ataków były dwa kluczowe terminale naftowe w obwodzie leningradzkim: Primorsk oraz Ust-Ługa. W wyniku uderzeń dronów infrastruktura została uszkodzona, a eksport ropy i paliw z obu portów wstrzymano na początku tygodnia ze względów bezpieczeństwa.

Znaczenie tych terminali dla rosyjskiego eksportu jest kluczowe. Odpowiadają one łącznie za ponad 60 proc. eksportu ropy, w tym transportowanej przez statki omijające sankcje. Ograniczenie ich działania bezpośrednio wpływa na zdolność Rosji do finansowania wojny w Ukrainie.

Estońska marynarka zwraca uwagę na ryzyko ekologiczne. Tankowce „floty cieni” są często w złym stanie technicznym, bez odpowiedniego ubezpieczenia i z niewykwalifikowanymi załogami, co zwiększa zagrożenie skażeniem środowiska w przypadku awarii.

Równolegle rośnie znaczenie czynników globalnych. Jak wskazuje Polski Instytut Ekonomiczny, wojna w Iranie doprowadziła do wzrostu cen ropy o około 75 proc. w ciągu miesiąca, a cena rosyjskiej ropy Urals przekroczyła 100 dolarów za baryłkę.

Według szacunków, Rosja może uzyskać dodatkowo od 3,3 do 4,9 mld dolarów wpływów budżetowych do końca marca. Kluczowe dla dalszego wzrostu tych dochodów będą rozwój sytuacji na Bliskim Wschodzie oraz ewentualne łagodzenie sankcji wobec Moskwy.

Ekonomiści zwracają także uwagę na skutki dla rynku nawozów i żywności. Potencjalna blokada Cieśniny Ormuz może zakłócić od 20 do 50 proc. światowego handlu nawozami, co przełoży się na wzrost cen żywności. Rosja, jako eksporter ok. 15 proc. nawozów i 18 proc. pszenicy na świecie, może na tym skorzystać.

Sytuacja ta kontrastuje z wcześniejszymi spadkami dochodów Rosji. W 2025 r. eksport ropy spadł do 6,6 mln baryłek dziennie, najniższego poziomu od początku pełnoskalowej wojny, m.in. z powodu sankcji i ukraińskich ataków. Obecne wzrosty cen mogą jednak częściowo odwrócić ten trend.

Źródło: PAP