Eksplozje na wyspie Chark. Tamtędy przechodzi 90 proc. eksportu irańskiej ropy

Na wyspie Chark słychać wybuchy – informują irańskie media. Tak jak podczas poprzedniego ataku, Amerykanie zaatakowali tylko cele wojskowe, nie ruszyli zaś instalacji naftowych, przez które przechodzi 90 proc. irańskiej ropy.

– Zaatakowaliśmy dziesiątki celów wojskowych – powiedział telewizji Fox News jeden z urzędników administracji Trumpa. Dodał, że na razie nic nie wiadomo, by siły amerykańskie przeprowadziły desant na tę kluczową wyspę.

Poprzedni atak na wyspę Chark miał miejsce w połowie marca. Amerykanie pilnowali wtedy, by uderzyć jedynie w cele wojskowe. Potem Donald Trump rozważał zajęcie wyspy, by w ten sposób zmusić Iran do odblokowania cieśniny Ormuz. W region ściągnięto więc kilka tysięcy Marines i okręty desantowe.

Prezydent USA dał też Iranowi 48-godzinne ultimatum po tym, jak zarówno Teheran, jak i Waszyngton odrzucili pakistańską propozycję zawieszenia broni. Ultimatum miało upłynąć około godz. 2 w nocy z wtorku na środę czasu polskiego.

Iran zablokował ruch przez cieśninę Ormuz zaraz po izraelskich i amerykańskich atakach 28 lutego. Przepuszczane są na razie jedynie statki indyjskie, pakistańskie i omańskie. Do tego Teheran przepuścił przez Ormuz dwie jednostki japońskie i jedną francuską.

Cieśnina Ormuz to kluczowy szlak transportowy ropy, aluminium, helu czy LNG z Zatoki Perskiej. Przepływało nią około 20 proc. światowego handlu ropą naftową. Jej zamknięcie spowodowało gwałtowny skok cen oraz niedobory na świecie. Międzynarodowa Agencja Energii uważa, że to największy kryzys paliwowy na świecie w ciągu ostatnich dekad.