KLM i Lufthansa tną siatkę połączeń. Reakcja na drożejące paliwo

Europejskie linie lotnicze ograniczają loty w odpowiedzi na gwałtowny wzrost cen paliwa. Decyzje KLM i Lufthansy to efekt zakłóceń w globalnych dostawach ropy po wybuchu wojny z Iranem.

Holenderskie linie lotnicze KLM odwołają 160 lotów w Europie w nadchodzącym miesiącu, poinformował przewoźnik w czwartek. Decyzja dotyczy połączeń realizowanych z lotniska Schiphol i wynika z rosnących cen paliwa lotniczego. Jednocześnie firma podkreśla, że odwołania obejmują mniej niż 1 proc. wszystkich europejskich lotów KLM.

Przewoźnik zapewnił, że nie zmaga się z fizycznym niedoborem paliwa, a pasażerowie objęci zmianami zostaną przeniesieni na najbliższe dostępne rejsy. To działanie ma ograniczyć skutki operacyjne przy jednoczesnym dostosowaniu siatki połączeń do nowych kosztów.

Podobne kroki podejmuje niemiecka Lufthansa. Spółka zapowiedziała, że od soboty ograniczy liczbę lotów i na stałe uziemi 27 samolotów, aby zredukować koszty paliwa i rosnące wydatki związane ze sporami pracowniczymi. Jak podkreślił dyrektor finansowy Till Streichert, działania te są „nieuniknione” w obliczu gwałtownego wzrostu cen paliwa.

Lufthansa planowała wcześniej wycofanie z eksploatacji samolotów należących do spółki zależnej CityLine, jednak wojna z Iranem przyspieszyła wdrożenie tej decyzji. Dodatkowo przewoźnik ograniczy moce przewozowe na trasach krótko-, średnio- i długodystansowych oraz wycofa około tuzina mniej efektywnych maszyn, aby zmniejszyć zużycie paliwa i poprawić konkurencyjność.

Problemy branży są bezpośrednio związane z sytuacją na Bliskim Wschodzie. Po rozpoczęciu 28 lutego wojny, wywołanej amerykańsko-izraelskim atakiem na Iran, Teheran zablokował ruch w cieśninie Ormuz, przez którą transportowano około 20 proc. światowych dostaw ropy naftowej. Obecnie ruch tankowców w tym regionie spadł o 70–80 proc., co uderza w globalne łańcuchy dostaw paliw.

Według Międzynarodowego Zrzeszenia Przewoźników Powietrznych (IATA) Europa należy do regionów najbardziej narażonych na zakłócenia dostaw paliwa lotniczego z Zatoki Perskiej. W reakcji na sytuację linie lotnicze już podnoszą ceny biletów, wprowadzają dopłaty paliwowe i ograniczają mniej rentowne połączenia.

Dodatkowo organizacja ACI Europe ostrzegła Komisję Europejską przed ryzykiem „systemowych braków paliwa lotniczego”, jeśli cieśnina Ormuz nie zostanie odblokowana w ciągu trzech tygodni. Szef Międzynarodowej Agencji Energetycznej wskazał z kolei, że Europa dysponuje zapasami paliwa lotniczego na około sześć tygodni, co oznacza realne ryzyko dalszych odwołań lotów w najbliższym czasie.

Źródło: PAP, CNN