Chiny pokrzyżowały plany Mety. Pekin zablokował przejęcie startupu Manus

Meta nie przejmie za dwa miliardy dolarów startupu Manus. Zgody na fuzję odmówił chiński regulator rynku, czyli Komisja Rozwoju Narodowego i Reform.

Transakcja zakupu startupu z Singapuru o chińskich korzeniach była dokładnie sprawdzana – jak pisze CNBC – przez władze Chin i USA. Waszyngton bowiem zabronił amerykańskim inwestorom wspierania chińskiej sztucznej inteligencji. Tymczasem Pekin robi wszystko, by powstrzymać firmy AI od ucieczki za granicę.

Decyzja o sprawdzeniu transakcji przez chińskich regulatorów wywołała alarm wśród lokalnych firm. One bowiem, by uniknąć kontroli, przenosiły się do Singapuru i w ten sposób ukrywały się przed okiem Pekinu i Waszyngtonu. Teraz jednak firmie Manus ten plan nie wyszedł.

Manus powstał jako produkt chińskiego startupu Butterfly Effect. Później stał się jednak osobną firmą, a na początku stycznia przeniósł się do Singapur. Firmę określano „drugim DeepSeekiem” po tym, jak w marcu ubiegłego roku wypuściła swojego agenta AI, który potrafi pisać programy, analizować dane i zajmować się badaniami rynku. W lipcu z kolei firma zwolniła większość pracowników zatrudnionych w Chinach.

Spółka chwali się rocznym przychodem powtarzalnym (ARR) na poziomie 100 milionów dolarów, osiągniętym w osiem miesięcy. Tłumaczy też, że taki wynik stawia ją wśród najszybciej rosnących startupów na rynku, które osiągnęły taki wskaźnik finansowy. Startup zebrał również w kwietniu około 75 milionów dolarów finansowania od inwestorów.

To przyciągnęło uwagę Mety. Firma chce bowiem przyspieszyć wprowadzenie AI dla biznesu oraz rozbudować swojego asystenta. Dlatego też koncern wyłożył na startup dwa miliardy dolarów.

Nic więc dziwnego, że w styczniu chińskie ministerstwo handlu zapowiedziało, że przyjrzy się tej transakcji. Chciało bowiem sprawdzić, czy była ona zgodna z prawem dotyczącym importu i eksportu technologii oraz zagranicznych inwestycji. Meta twierdziła, że umowa jest całkowicie zgodna z chińskim prawem. Jednak władze w Pekinie zadecydowały inaczej.