Politico ostrzega: UE nie wie, na jak długo wystarczy paliw
Komisja Europejska ma problem. Brakuje bowiem monitorowania rynku paliw rafinowanych i lotniczych. Stąd nie wiadomo, jakimi dokładnie zasobami dysponuje Wspólnota. Bruksela może polegać tylko na danych Eurostatu i informacjach z państw członkowskich.
– Mamy bardzo ograniczoną wiedzę i dane dotyczące gazu i ropy naftowej – mówi Politico jeden z wysokich rangą urzędników z biura komisarza UE ds. energii i mieszkalnictwa Dana Joergensena. Wyjaśnił, że brakuje monitorowania rynku paliw lotniczych i rafinowanych, a KE ma mało informacji o tym, "co wprowadza się do obiegu, co się z niego wycofuje i co jest przesyłane różnymi drogami".
KE zapowiada stworzenie obserwatorium paliw
Nic więc dziwnego, że przedstawiciele władz Belgii, Hiszpanii i Holandii wzywają Brukselę, by ta zaczęła lepiej koordynować monitoring. Na początku kwietnia KE zapowiedziała stworzenie specjalnego obserwatorium, które zajmie się śledzeniem produkcji, importu/eksportu oraz poziomu zapasów paliw na terenie Wspólnoty.
– Oczywiście będziemy chcieli mieć lepszy ogląd sytuacji w całej UE. Pracujemy nad tym, ale za wcześnie, by teraz deklarować, jak to będzie działać – tłumaczyła portalowi rzeczniczka KE Anna-Kaisa Itkonen.
Z kolei w marcu Bruksela zaapelowała do krajów Wspólnoty, by nie wprowadzały działań prowadzących do zwiększenia zużycia paliwa, a także by nie ograniczały swobodnego przepływu ropy i jej pochodnych.
Najłatwiej jest monitorować zapasy gazu, a najtrudniej paliw lotniczych
Według Politico, od lutego 2022 r. najłatwiej jest monitorować zapasy gazu. UE nakazała wówczas, by do rozpoczęcia sezonu grzewczego magazyny były napełnione w 90 proc. Z kolei zapasy ropy można śledzić w czasie rzeczywistym, dzięki analizie zdjęć satelitarnych zbiorników. Najtrudniej zaś śledzić zapasy paliwa lotniczego. Trafia ono bowiem do zbiorników ze stałym dachem.
Linie lotnicze ostrzegają od kilku tygodni przed brakiem paliwa. Międzynarodowa Agencja Energetyczna (IEA) ogłosiła 16 kwietnia, że Europa ma zapasy paliwa lotniczego na "być może sześć tygodni". Według agencji Reutera ceny paliwa lotniczego w ostatnich tygodniach wzrosły z 85–90 dolarów za baryłkę do 150–200 dolarów za baryłkę.
To efekt wojny na Bliskim Wschodzie. Iran i USA wprowadziły bowiem podwójną blokadę cieśniny Ormuz, czyli głównego morskiego szlaku transportowego z Zatoki Perskiej. Na razie nie widać też szans na dyplomatyczne załagodzenie skutków amerykańskich i izraelskich ataków na Teheran.