Wielka Brytania: rentowność obligacji skarbowych najwyższa od czasów kryzysu z 2008 r.
Premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer znajduje się pod coraz większą presją, aby podać się do dymisji. Na kryzys polityczny w kraju reagują rynki finansowe. Rentowność obligacji skarbowych Wielkiej Brytanii jest na najwyższym poziomie od czasów kryzysu finansowego w 2008 r.
Po porażce Partii Pracy w wyborach lokalnych w Anglii oraz wyborach do parlamentów krajowych w Szkocji i Walii odejścia Starmera domaga się już nie tylko opozycja, ale także część laburzystów. Według doniesień medialnych rezygnacji premiera chce już co najmniej trzech członków jego rządu.
Starmer nie zamierza rezygnować z funkcji premiera
Starmer zapowiedział jednak we wtorek swoim ministrom, że nie zamierza podawać się do dymisji.
– Biorę na siebie odpowiedzialność za wyniki tych wyborów i za wprowadzenie zmian, które obiecaliśmy. Ostatnie 48 godzin było dla rządu okresem destabilizacji, co wiąże się z realnymi kosztami gospodarczymi dla naszego kraju i dla rodzin. Partia Pracy ma procedurę kwestionowania przywództwa, która nie została uruchomiona. Kraj oczekuje od nas, że będziemy kontynuować sprawowanie władzy. Właśnie to robię i właśnie to musimy robić jako rząd – powiedział Starmer na początku wtorkowego posiedzenia swojego gabinetu.
Na tle kryzysu politycznego na Wyspach Brytyjskich rośnie rentowność obligacji skarbowych tego kraju. Wzrost rentowności obligacji wiąże się z wyższymi kosztami długu publicznego.
Polecamy: Geopolityka podnosi koszt długu. Polska odczuwa to bardzo mocno
Jak zauważa amerykańska stacja CNBC, rentowność brytyjskich obligacji wzrosła do najwyższego poziomu od 2008 r., czyli roku globalnego kryzysu finansowego. Około godz. 13.20 polskiego czasu w przypadku obligacji 10-letnich wynosiła 5,095 proc., co oznacza wzrost o 0,093 pkt. proc. Rentowność obligacji 30-letnich wzrosła o 0,091 pkt. proc. do 5,764 proc.
Cytowany przez CNBC Matthew Ryan, dyrektor ds. strategii rynkowej w firmie świadczącej usługi finansowe Ebury, skomentował we wtorek, że rynki obligacji wydają werdykt w sprawie sytuacji rozwijającej się w Westminsterze. „Nie jest on przyjemny” – wskazał.
„Rentowność obligacji długoterminowych gwałtownie wzrosła do prawie trzydziestoletnich maksimów. Inwestorzy przypisują brytyjskim aktywom wyraźną premię za ryzyko polityczne, obawiając się zarówno zmiany status quo, jak i wzrostu emisji obligacji skarbowych pod rządami premiera o bardziej lewicowych poglądach” – skomentował cytowany przez CNBC Matthew Ryan.
Żeby podważyć przywództwo Starmera w Partii Pracy, potrzeba 81 posłów
Porażka wyborcza Partii Pracy w ostatnich wyborach dokłada się do ciągnących się od miesięcy kontrowersji wokół nominowania wpływowego polityka laburzystów Petera Mandelsona na ambasadora w USA mimo jego znajomości z nieżyjącym już amerykańskim finansistą i przestępcą seksualnym Jeffreyem Epsteinem.
W poniedziałek Starmer wygłosił przemówienie – określane przez brytyjskie media jako mające zdecydować o jego przyszłości – w którym przekonywał, że zmiana przywództwa nie byłaby dobra dla kraju. Zapowiedział, że zamierza udowodnić wątpiącym w niego, iż się mylą.
Przemówienie nie uspokoiło jednak nastrojów w Partii Pracy. Już 78 posłów tego ugrupowania publicznie wezwało premiera do ustąpienia lub wyznaczenia harmonogramu swojego odejścia. To oznacza, że bardzo bliski jest próg niezbędny do ewentualnego poddania pod głosowanie przywództwa Starmera. Zgodnie z regulaminem Partii Pracy pozycję lidera może zakwestionować poseł, którego poprze co najmniej 20 proc. członków klubu poselskiego tego ugrupowania. Obecnie to wymagane minimum wynosi 81 osób. Na obecnym etapie nikt z laburzystów nie zadeklarował jeszcze, że chce spróbować odsunąć Starmera od władzy.
Polecamy: Keir Starmer nie naprawił Wielkiej Brytanii. Lista grzechów jest długa
Źródło: PAP/XYZ