Sztab Generalny odpiera zarzuty w sprawie informacji o rotacji wojsk USA w Polsce

Sztab Generalny Wojska Polskiego zaprzecza, że otrzymał informację o wstrzymaniu rotacji amerykańskich wojsk do Polski, która miała nie zostać przekazana do Ministerstwa Obrony Narodowej. To reakcja na publikację Onetu, według której wiadomość od strony amerykańskiej miała „ugrzęznąć” w poczcie niejawnej szefa SGWP gen. Wiesława Kukuły.

Według Onetu wiadomość miała zostać wysłana w poniedziałek lub wtorek specjalnym systemem łączności. Portal, powołując się na trzy niezależne źródła wojskowe z otoczenia szefa sztabu, napisał, że polskie władze polityczne były zaskoczone decyzją strony amerykańskiej.

Sztab Generalny stanowczo zaprzeczył tym ustaleniom. „Sztab Generalny Wojska Polskiego zdecydowanie zaprzecza, jakoby do SG WP wpłynęła informacja dotycząca rzekomego wstrzymania rotacji sił amerykańskich w Europie, w tym w Polsce, która miałaby być następnie przetrzymywana bez przekazania do Ministerstwa Obrony Narodowej” — przekazano w komunikacie.

SGWP: takie sprawy są przekazywane formalnymi kanałami

W komunikacie podkreślono, że kwestie dotyczące obecności wojsk USA w Polsce mają charakter strategiczny. Dlatego — jak wskazał Sztab Generalny — są przekazywane między stroną amerykańską, MON i SGWP wyłącznie formalnymi kanałami komunikacji.

Sztab Generalny ocenił również, że sugestie o nieformalnym lub roboczym trybie takich ustaleń są niewiarygodne. Według SGWP publikowanie takich twierdzeń wprowadza opinię publiczną w błąd oraz szkodzi zaufaniu w relacjach Polski i Stanów Zjednoczonych.
„W związku z publikowaniem nieprawdziwych informacji oczekujemy ich niezwłocznego sprostowania” — przekazał rzecznik SGWP płk Marek Pietrzak

Media o decyzji Pentagonu

Sprawa dotyczy doniesień o decyzji Pentagonu w sprawie planowanej rotacji amerykańskich żołnierzy. Agencja Reutera podała w piątek, powołując się na dwóch anonimowych amerykańskich urzędników, że Pentagon anulował plany rotacyjnego przemieszczenia 4 tys. żołnierzy USA do Polski.

CNN informował z kolei, że decyzja szefa Pentagonu Pete’a Hegsetha o wstrzymaniu rotacji amerykańskiej brygady pancernej była częścią działań zmierzających do zmniejszenia liczby sił USA w Europie.

Do sprawy odniósł się również w Izbie Reprezentantów dowódca US Army gen. Christopher LaNeve. Jak powiedział, amerykańskie wojsko otrzymało instrukcje dotyczące redukcji sił. Dodał, że uznano, iż najbardziej sensowne będzie, aby ta brygada nie wysyłała swoich sił na teatr działań.

Rząd zapewnia: bezpieczeństwo Polski nie jest zagrożone

Doniesienia o wstrzymaniu rozmieszczenia kolejnej zmiany amerykańskiej brygady wywołały reakcję polskiego rządu. Premier Donald Tusk zapewnił w piątek, że pozostaje w kontakcie z wicepremierem i szefem MON Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem, dowódcą sił USA w Europie gen. Alexusem Grynkewichem oraz sekretarzem generalnym NATO Markiem Rutte.

Premier podkreślił, że decyzje mają charakter logistyczny i nie wpłyną na bezpieczeństwo Polski.

Podobne stanowisko przedstawił szef MON. Władysław Kosiniak-Kamysz zapewnił, że nie ma decyzji o ograniczeniu obecności amerykańskich sił zbrojnych w Polsce. Wskazał przy tym na stałe elementy tej obecności, w tym wysunięte dowództwo V Korpusu w Poznaniu, dowództwo dywizji w Bolesławcu, bazy logistyczne we Wrocławiu, magazyny w Powidzu, bazy lotnicze w Łasku i Powidzu, batalionową grupę w Orzyszu oraz instalację w Redzikowie.

Minister obrony dodał, że rząd pozostaje w stałym kontakcie z głównodowodzącymi siłami amerykańskimi w Europie. Zaznaczył też, że rotacje nie zmieniają strategii bezpieczeństwa państwa polskiego.

Kosiniak-Kamysz ocenił, że obserwowane decyzje wynikają z polityki administracji Donalda Trumpa i zapowiedzi zmniejszenia kontyngentu w Niemczech o 5 tys. żołnierzy. Jak podkreślił, działania Pentagonu nie oznaczają ograniczenia obecności wojsk USA w Polsce, lecz dotyczą innych partnerów europejskich.

Źródło: PAP