Wzruszające pożegnanie i niesamowite liczby Roberta Lewandowskiego w Barcelonie

Opaska kapitana, owacja kibiców, w tym licznych rodaków, a wreszcie łzy w oczach przy zejściu z boiska w wygranym meczu z Betisem Sewilla 3:1 – tak wyglądało pożegnanie ze stadionem Camp Nou Roberta Lewandowskiego. Polski piłkarz w sobotę ogłosił, że po sezonie opuści Barcelonę. Niedzielny mecz był 192. występem w koszulce Barcelony, do tej pory zdobył 119 goli, co daje mu 11. miejsce na klubowej liście strzelców wszech czasów

W zasadzie od jego deklaracji wiadomo było, kto będzie głównym bohaterem spotkania kończącego 33. kolejkę hiszpańskiej ekstraklasy.

Lewy Legend – Polak żegnany w Barcelonie jak najwięksi przed nim

Zasługuje na to, aby wszyscy fani mogli go pożegnać – zapowiedział jeszcze w sobotę trener Hansi Flick i w niedzielę oczywiście nominował polskiego napastnika do podstawowej jedenastki. Dodatkowym gestem było powierzenie mu opaski kapitana.

Kibice, w tym spora grupa Polaków, żyli ostatnim występem „Lewego” na jednym z najsłynniejszych stadionów globu już kilka godzin przed pierwszym gwizdkiem. Większość założyła koszulki z „dziewiątką” na plecach, nie brakowało chóralnych śpiewów i okrzyków na cześć byłego zawodnika Lecha Poznań, Borussii Dortmund i Bayernu Monachium.

Także klubowe witryny internetowe podgrzewały atmosferę, m.in. pokazując przyjazd Polaka na stadion, wejście do szatni, wybiegnięcie na rozgrzewkę i wreszcie wyprowadzenie kolegów na boisko w roli kapitana. Na trybunach widać było sporo polskich flag, banerów i plakatów; na jednym z nich pojawił się np. napis „Lewy Legend”.

Pięć minut przed końcem regulaminowego czasu gry opuścił boisko. Schodził przy owacji kibiców, na czele z prezesem klubu Joanem Laportą, i ze łzami w oczach. Poruszony był na tyle, że zapomniał... oddać opaski kapitana.

Po końcowym gwizdku Polak ponownie pojawił się na murawie Camp Nou. Najpierw część kolegów z drużyny zaczęła go podrzucać, a po chwili obok niego pojawili się najbliżsi – żona Anna i obie córki. Laporta wręczył mu pamiątkową statuetkę z klubowym herbem.

„Jeden z naszych, na zawsze” – skomentował klub w internecie.

Następnie Lewandowski podziękował kibicom za przybycie na stadion „w emocjonującym, ale i trudnym dla niego momencie”. Wspominał pierwsze chwile w Barcelonie i ciepłe przyjęcie fanów.

– Od pierwszego dnia czułem się jak w domu. Nigdy nie zapomnę, jak śpiewaliście moje nazwisko – powiedział.

Podziękował również kolegom z drużyny, trenerom i wszystkim pracownikom klubu.

– To był wielki zaszczyt grać dla tego klubu. Przeżyliśmy tutaj wiele momentów przez cztery lata. Jestem dumny z tego, co tutaj zrobiłem i co zrobiliśmy razem – podkreślił.

– Zawsze będę miał Barcelonę w swoim sercu. Bardzo wam dziękuję, kibice. Niech żyje „Barca”, niech żyje Katalonia – podsumował.

Polak gola nie zdobył, pierwsze skrzypce grał Brazylijczyk Raphinha, który dwukrotnie trafił do siatki rywali. Lewandowski ma jednak stałe miejsce w historii Spotify Camp Nou, gdyż był pierwszym piłkarzem, który 22 listopada 2025 uzyskał gola na modernizowanym przez dwa i pół roku obiekcie.

Wojciech Szczęsny był w niedzielę rezerwowym bramkarzem.

Lewandowski, który w sierpniu skończy 38 lat, w sobotę ogłosił, że po sezonie odejdzie z Barcelony.

„Po czterech latach pełnych wyzwań i ciężkiej pracy czas na zmiany. Odchodzę z poczuciem, że zadanie zostało wykonane. Trzy tytuły mistrzowskie w cztery sezony. Nigdy nie zapomnę, jaką miłością obdarzyli mnie kibice od pierwszych dni. Katalonia to moje miejsce na ziemi” – przekazał na Instagramie.

Niesamowite liczby Lewandowskiego w Barcelonie. Po 4 latach 11. strzelec w historii klubu

W obecnym sezonie strzelił w La Liga 13 goli, ale odgrywał coraz mniejszą rolę w zespole. Rozegrał dotychczas 30 meczów, a w niedzielę po raz 16. znalazł się w wyjściowym składzie. Zdarzały się spotkania, które w całości oglądał w roli rezerwowego, a kilka opuścił z powodu kontuzji.

Lewandowski broni barw „Dumy Katalonii” od lipca 2022 r. W ciągu czterech sezonów zdobył trzykrotnie mistrzostwo Hiszpanii (2023, 2025, 2026), raz Puchar Króla (2025) i trzykrotnie Superpuchar Hiszpanii. Niedzielny mecz był 192. występem w koszulce Barcelony, do tej pory zdobył 119 goli, co daje mu 11. miejsce na klubowej liście strzelców wszech czasów, o jedną pozycję wyżej od legendarnego Christo Stoiczkowa. Wszyscy piłkarze znajdujący się od niego wyżej w tej klasyfikacji grali w Barcelonie co najmniej o jeden rok dłużej.

Dodatkowo, Lewandowski, który w sierpniu skończy 38 lat, osiągnął te liczby w wieku, gdy wielu piłkarzy już dawno kończy karierę, wcześniej – w szczytowym okresie kariery – bijąc rekordy w Bundeslidze.

W barwach Borussii Dortmund i Bayernu Monachium Lewandowski zdobył 397 bramek, co dało średnią niemal 0,77 gola na mecz. W Bundeslidze Lewy może pochwalić się dorobkiem 277 goli w 350 spotkaniach (druga pozycja w klasyfikacji strzelców wszech czasów za Gerdem Mullerem).

Lewandowski jest też m.in. trzecim strzelcem w historii Ligi Mistrzów (za Cristiano Ronaldo i Leo Messim) i rekordzistą pod względem liczby bramek strzelony w reprezentacji Polski (strzelił dla niej ponad 40 bramek więcej niż drugi w tej klasyfikacji Włodzimierz Lubański).

Nie wiadomo jeszcze, gdzie Polak będzie występował w przyszłym sezonie. Wiele wskazuje, że opuści Europę, biorąc kierunek na Arabię Saudyjską lub Stany Zjednoczone. Jeśli wybrałby Arabię, mógłby – według doniesień mediów – otrzymać nawet cztery razy więcej za sezon niż w Barcelonie, gdzie za ostatni sezon zarobił kwotę rzędu dwudziestu kilku milionów euro brutto.

Pewna od tygodnia mistrzostwa kraju Barcelona prowadzi w tabeli z dorobkiem 94 punktów. Drugi Real Madryt (1:0 z Sevillą) ma 11 pkt mniej.

Za tydzień Lewandowski na dobre pożegna się z „Barcą”, którą czeka ostatni mecz sezonu na wyjeździe z Valencią.

Polecamy: Lionel Messi wywrócił MLS do góry nogami. Są nowe dane finansowe

Źródło: PAP, XYZ