UOKiK i Inspekcja Handlowa sprawdziły zabawki. 16 proc. z nich nie było bezpiecznych dla dzieci
UOKiK sprawdził podczas ostatnich kontroli 220 modeli zabawek dostępnych do sprzedaży w Polsce. Okazuje się, że 16 proc. z nich nie było bezpiecznych. Z kolei 25 proc. zabawek nie było prawidłowo oznaczonych.
– Dzieci nie ocenią, czy zabawka jest bezpieczna – po prostu zaczną się nią bawić. Kupując prezenty, zwracajmy uwagę na jakość i prawidłowe oznakowanie produktów, w tym znak CE. Wraz z Inspekcją Handlową dokładamy starań, żeby na sklepowych półkach były tylko sprawdzone produkty, odpowiednie dla dzieci. Wciąż jednak trafiają się zabawki, które do dziecięcych rąk trafić nigdy nie powinny – mówi prezes UOKiK Tomasz Chróstny.
UOKiK sprawdził bowiem pod kątem zawartości ftalanów i boru takie zabawki jak piłki, lalki czy modele sensoryczne mass slime. Bor może uwalniać się z takich zabawek podczas ugniatania i przenikać przez dotyk do organizmu dziecka.
Normy mówią bowiem, że zawartość ftalanów nie może przekroczyć 0,1 proc. na kilogram masy. Z kolei poziom boru to maksymalnie 300 mg na 1 kg masy. Obie substancje nie mają zapachu czy smaku i obie po przekroczeniu norm są niebezpieczne. Ich poziomy da się jednak sprawdzić tylko w specjalistycznym laboratorium.
Okazało się, że z 250 modeli zabawek 25 proc. nie miało prawidłowego oznakowania. Nie było więc wiadomo, jak ich używać, czy kto za nie odpowiada. 16 proc. nie spełniało zaś norm bezpieczeństwa. Blisko 15 proc. przebadanych produktów miało przekroczone poziomy ftalanów (w jednej z piłek był on wyższy nawet 200 razy od norm). W co trzeciej masie slime były też wyższe poziomy migracji boru.
Inspekcja Handlowa kieruje więc wnioski o wszczęcie postępowania administracyjnego. Może się ono skończyć karami od 10 do 20 tys. zł za uchybienia formalne i do 100 tys. zł za wprowadzenie do obrotu zabawki niezgodnej z normami bezpieczeństwa. Przedsiębiorcy mogą uniknąć od razu kary za błędne oznakowania, jeśli podejmą działania naprawcze. Niebezpieczne zabawki zaś wycofywane są ze sprzedaży i trafiają do unijnego systemu ostrzegania Safety Gate.
UOKiK radzi, by kupować tylko zabawki ze znakiem CE. Warto jednak zachować czujność, bo producenci spoza UE fałszują te oznaczenia. Prawidłowo oznakowane towary powinny mieć też instrukcję oraz etykietę zawierającą m.in. dane producenta czy importera.