BBC: ukraińskie drony pogłębiają kryzys paliwowy na okupowanych terytoriach

Ciągłe ataki ukraińskich dronów na terytoria okupowane przez Rosję oraz cele w głębi kraju pogłębiają problemy z dostawami paliw, szczególnie na Krymie – informuje portal stacji BBC. Według ekspertów sytuacja prowadzi do narastającego kryzysu logistycznego na kluczowych trasach zaopatrzeniowych.

Portal BBC opisuje, że najbardziej dotkniętym obszarem jest Krym, który Rosja anektowała w 2014 roku. Problemy z dostępnością paliw mają tam bezpośrednio wynikać z uderzeń w infrastrukturę transportową łączącą półwysep z Rosją.

Czytaj również: Wakacje z sankcjami. Europejskie dzieci w Arteku na Krymie

Według BBC część trudności wynika z ataków na kluczową trasę lądową oraz most łączący Rostów nad Donem z Krymem. Jak podkreślił cytowany przez portal Clement Molin z francuskiego think tanku Atum Mundi, „ta droga to w zasadzie kręgosłup rosyjskiej okupacji na południu”.

Eksperci przytoczeni przez BBC wskazują, że od początku maja Ukraina przeprowadziła około 300 ataków dronów na ciężarówki, w tym 30 cystern paliwowych. Wskazują też, że intensywność tych działań miała wzrosnąć w czerwcu.

Dane ukraińskich sił zbrojnych cytowane przez BBC sugerują, że między końcem maja a początkiem czerwca ruch ładunków wojskowych na kluczowej trasie spadł o 71 procent. Ma to bezpośrednio wpływać na tempo dostaw paliw na okupowane tereny.

Skutki kryzysu widoczne są na stacjach benzynowych na całym Krymie, gdzie – jak wynika z nagrań w mediach społecznościowych – tworzą się wielogodzinne kolejki. Niektóre osoby miały czekać nawet 10 godzin, by zatankować paliwo.

BBC przytoczyła wypowiedź mieszkańca Symferopol, który miał stwierdzić: „Teraz chodzę do pracy pieszo. (…) Pozostaje tylko kupić konia!”. Relacje wskazują na rosnące trudności w codziennym funkcjonowaniu mieszkańców.

Problem dotyczy także transportu publicznego i ruchu turystycznego. Lokalne władze instalowane przez Moskwę uruchomiły infolinię pomocową dla osób, które nie mogą opuścić półwyspu z powodu braków paliwa.

Mianowany przez Kreml szef regionu Siergiej Aksjonow poinformował, że z powodu kryzysu setki autobusów komunikacji publicznej nie wyjeżdżają z zajezdni. Ograniczenia obejmują także połączenia w kierunku Mariupola.

Czytaj również: Walerij Załużny: nie liczmy na cud z granicami z 1991 r.

BBC podała również, że rosyjskie ministerstwo energii po raz pierwszy przyznało istnienie problemów z dostawami paliwa w „regionach południowych”, co – według portalu – odnosi się najprawdopodobniej do okupowanych części Ukrainy.

Według ukraińskich i zachodnich ekspertów cytowanych przez BBC, ataki obejmują nie tylko trasy logistyczne, ale także rafinerie i magazyny paliw w głębi Rosji. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski miał wcześniej ocenić, że działania te doprowadziły do „unieruchomienia prawie 40 proc. mocy rafineryjnych Rosji”, co dodatkowo pogłębia kryzys paliwowy na terenach okupowanych.

Źródło: PAP