NanoAnaliza

Oczekiwania inflacyjne wróciły do poziomu sprzed konfliktu w Iranie. CPN okazał się skuteczny

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Odczyty dotyczące oczekiwań inflacyjnych w Polsce są już na poziomie z początku br., wynika z najnowszej edycji badania koniunktury konsumenckiej prowadzonej przez GUS. Widać to na wykresie, który przedstawia odsetek netto w przewidywanych zmianach cen w gospodarce w kolejnych 12 miesiącach.

Powstaje on w taki sposób, że ankietowanym zadaje się pytanie o to, czy spodziewają się wzrostu (szybszego, w podobnym tempie lub też wolniejszego), stabilizacji lub spadku. Następnie od odsetka osób oczekujących wzrostu odejmuje się odsetek, który oczekuje spadku i w ten sposób powstaje odsetek netto. Można to traktować jako miarę oczekiwań co do kierunku przyszłej inflacji.

W czerwcu odsetek netto znalazł się na poziomie 20,2, czyli niemal na takim samym, jak w lutym 2026 r., gdy wyniósł 19,8. Po drodze zaliczył wystrzał – w marcu dobił aż do 33. Polacy obawiali się, że gwałtowny wzrost cen ropy i gazu doprowadzi do wyraźnego wzrostu inflacji. Te oczekiwania nie były aż tak silne, jak na wiosnę 2020 r. oraz w 2022 r., kiedy wskaźnik przekraczał 50 proc. Ale był to już poziom, którego nie należało ignorować.

Oczekiwania inflacyjne mają bowiem to do siebie, że mogą wpływać na inflację. Jeśli pracownicy spodziewają się wzrostu cen, to starają się o podwyżki. Z kolei przedsiębiorcy zawczasu podnoszą ceny. Jeśli to zjawisko występuje z odpowiednią intensywnością, to tworzy się tzw. spirala płacowo-cenowa.

CPN skuteczny

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Ostatecznie wzrost inflacji okazał się dosyć niewielki. W lutym inflacja wyniosła 2,1 proc. r/r, a do kwietnia wzrosła do poziomu 3,2 proc. W maju z kolei nieznacznie spadła – do poziomu 3,1 proc. To oznacza, że przez cały ten okres była w paśmie celu inflacyjnego NBP, czyli przedziale od 1,5 do 3,5 proc. Jednocześnie znajdowała się poniżej głównej stopy procentowej banku centralnego.

Stosunkowo niski wzrost inflacji przy bardzo wysokim wzroście cen ropy, to przede wszystkim zasługa programu Ceny Paliw Niżej (CPN). Przypomnijmy, że w jego ramach rząd obniżył VAT (z 23 do 8 proc.) oraz akcyzę, a także wprowadził ceny maksymalne na paliwa ustalane każdego dnia. To doprowadziło do tego, że ceny paliw wzrosły tylko w niewielkim stopniu. Polska miała i cały czas ma jedne z najniższych cen w Europie.

Niewielki wzrost inflacji w ostatnich miesiącach wynikał też częściowo z niskiego wzrostu cen żywności, wywołanego przez spadek cen części płodów rolnych.

Optyka XYZ

Wprowadzając CPN, rząd podjął zakład o to, że dzięki obniżeniu podatków oraz administracyjnej kontroli cen uda się utrzymać inflację w ryzach. I wygląda na to, że ten zakład wygrał. Ceny paliw pozostały stosunkowo niskie, a to było kluczowe, by szok energetyczny nie rozlał się po gospodarce. Jednocześnie nie pojawiły się żadne niedobry, nawet pomimo bardzo wysokiego popytu, napędzanego prawdopodobnie gromadzeniem zapasów. Takie ryzyko przez pewien czas wydawało się jednak realne.

Teraz po podpisaniu wstępnego porozumienia na linii USA-Iran i silnym spadku cen ropy, można ocenić, że CPN zdał egzamin. Gdyby wojna potrwała dłużej, to być może bilans tego programu mógłby być inny. Tym razem jednak się udało i zapewne będzie to zachęta dla kolejnych rządów w przyszłości, aby wprowadzać podobne inicjatywy. To oznacza też, że dyskusję o podwyżkach stóp w Polsce należy odłożyć na półkę.