NanoAnaliza

Historyczny moment dla polskich finansów publicznych. Dług przekroczył 60 proc. PKB

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Dług...

Polski dług sektora instytucji rządowych i samorządowych wyniósł w pierwszym kwartale 2026 r. 61,6 proc. PKB, podał Eurostat. A zatem po raz pierwszy w III RP przewyższył on wartość referencyjną określoną w kryteriach z Maastricht (60 proc. PKB). To spodziewana, ale symboliczna chwila.

Przekroczenie unijnego limitu nie ma bezpośrednich konsekwencji. W ramach zreformowanych fiskalnych reguł unijnych jedynym wskaźnikiem operacyjnym jest bowiem wzrost wydatków netto. Określony jest on w planie budżetowo-strukturalnym na lata 2025-2028. W międzyczasie został złagodzony czasowo ze względu na szczególne traktowanie wydatków militarnych. Będzie natomiast odgrywał rolę w wyznaczaniu tego, jak bardzo będziemy musieli zacieśnić finanse publiczne w kolejnym planie.

Definicja długu w ujęciu krajowym jest inna niż według metodologii unijnej. W związku z tym tzw. państwowy dług publiczny jest na niższym poziomie. Ostrożnościowe progi 55 proc. PKB mieliśmy – zgodnie z ostatnią strategią zarządzania długiem – przekroczyć w 2028 r. Oznaczałoby to konsekwencje dla ustawy budżetowej na 2030 r. Na jesieni poznamy zaktualizowane dane.

Z drugiej strony, zauważyć należy, że szereg krajów wspólnoty ma zbliżony lub wyższy poziom długu. Nie chodzi tylko o kraje jak Hiszpania (102 proc. PKB) czy Francja (118 proc. PKB), ale także o Węgry, Słowenię, Słowację czy Rumunię. Niedawne badanie Międzynarodowego Funduszu Walutowego –  tak jak je interpretuję – sugeruje, że Polska jest jeszcze daleko od granicy niebezpiecznego poziomu zadłużenia.  Poziom ten został określony średnio na ok. 120 proc. dla zaawansowanych gospodarek i 60 proc. dla rozwijających się. My jesteśmy gdzieś pośrodku tych dwóch biegunów, a być może już bliżej nawet do pierwszej grupy.

... i deficyt

Z tego względu istotniejszy jest dla mnie poziom deficytu. Ten osiągnął w Polsce 5,9 proc. PKB w pierwszym kwartale 2026 r., po wyrównaniu sezonowym. To trzeci największy wynik w UE, za Bułgarią oraz Węgrami.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Zarówno w ujęciu kw./kw., jak i r/r widać jednak pewną konsolidację finansów publicznych. W czwartym kwartale 2025 r. deficyt wynosił bowiem 7,8 proc. PKB a rok temu 6,7 proc. PKB. To ostatnie porównanie dla wszystkich krajów UE przedstawiam poniżej. Kolejne kwartały pokażą, czy to w przypadku Polski jednorazowy „wyskok” czy stała tendencja.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Na wykresie zwraca uwagę ogromna skala zacieśnienia fiskalnego w Rumunii w ciągu roku. Nieprzypadkowo PKB w tym kraju w I kwartale spadł o 1,1 proc. w ujęciu r/r. Widać też postępującą ekspansję fiskalną Niemiec. W ujęciu kw/kw. deficyt zwiększył się o 0,6 pkt proc. PKB a w ujęciu r/r o 1,5 proc. PKB.

Największe rozluźnienie fiskalne nastąpiło zaś w Bułgarii oraz na Węgrzech. W tym drugim przypadku pogłębienie deficytu wynika z ekspansywnych działań fiskalnych wdrożonych pod koniec 2025 r. i na początku 2026 r. Obejmowały one wyższe transfery społeczne, obniżki podatków oraz dodatkowe wydatki związane z polityką przedwyborczą.

Dlaczego w mojej ocenie wysokość deficytu jest obecnie istotniejsza dla Polski? Po wygaśnięciu klauzuli wyjścia ze względu na obronność reguły unijne spowodują konieczność znacznej konsolidacji fiskalnej. Ważne, aby uniknąć losów Rumunii. Im wyższe (ale rozsądne) będzie zacieśnienie teraz, tym mniejsza skala wymagana będzie w latach bez złagodzonych reguł. A zatem mniejszy negatywny wpływ na polską gospodarkę.